Mądrość
mówi przyciszonym głosem. Aforyzmy austriackie.
Die
Stimme des Intellekts ist leise. Österreichische Aphorismen.
Wybór i przedsłowie Stefan H. Kaszyński,
Ars nova, Poznań 2000, s. 151
Po
opublikowanej rok wcześniej, niezmiernie interesującej
i mającej doskonałe opinie w kraju i zagranicą
książce o historii austriackiego aforyzmu,
Stefan H. Kaszyński - niejako w uzupełnieniu
- zaprezentował wybór najcelniejszych utworów
tego gatunku.
Antologia,
przygotowana w wersji dwujęzycznej, przynosi
aforyzmy ponad trzydziestu autorów. Są tam
zarówno myśli mistrzów specjalizujących
się w tej dziedzinie, jak choćby Karl Kraus,
ale także aforyzmy "wyjęte" z
obszernych utworów dramatycznych i prozatorskich
wielu pisarzy austriackich, jak przykładowo
Robert Musil, Franz Kafka, Elias Canetti, Oskar Jan
Tauschinski czy Peter Handke.
Wybór
poprzedzony jest interesującym wstępem,
w którym Stefan H. Kaszyński kreśli dzieje
aforyzmu, ale także definiuje ten rodzaj literacki.
I tak pisze m.in.:
"Aforyzm
literacki to krótki utwór prozą, występujący
samodzielnie jako jednostkowa kreacja estetyczna,
niezależna w swych sądach od kontekstu tomu
lub diariusza, w którym została zapisana. Jej
cechą nadrzędną jest artystyczna
autonomia, natomiast znamiona charakterystyczne
to podwójne (antytetyczne) widzenie poruszanych spraw,
rzeczowa lub językowa pointa, paradoksalne
sformułowanie tezy oraz rzecz najistotniejsza,
alternatywne myślenie, skierowane przeciwko
utartym wzorcom myślenia systemowego. Już
w swych greckich prapoczątkach był bowiem
aforyzm formą abstrahowania od logicznego porządku
myśli. Słowem, aforyzm to paradoksalny akt
artystyczny, przez który przejawia się szkoła
niekonwencjonalnego myślenia.
W
sensie stylistycznym jest aforyzm sztuką uniwersalną,
pozbawioną rozpoznawalnych cech narodowych, w
znaczeniu historycznoliterackim można jednak
mówić o aforyzmie francuskim, angielskim, polskim,
żydowskim czy austriackim jako o faktach przynależnych
do danej tradycji literackiej. Takie stawianie sprawy
ma niewątpliwie głębsze uwarunkowanie,
szczególnie jeśli zważy się, że
aforyzm jak każdy inny gatunek literacki jest
odbiciem kultury myślenia i mówienia narodu,
z którego wywodzi się jego autor. Aforyzm jako
fakt literacki jest wydarzeniem ponadczasowym, co
nie wyklucza możliwości odczytywania go
w kontekście czasu, w którym powstał, jeśli
jednak jego aktualność przekracza ramy czasu
i miejsca powstania, wówczas mamy niewątpliwie
do czynienia z utworem wybitnym, dotyczącym
wszystkich."
Poznański
germanista pokrótce, ale bardzo trafnie wskazuje,
iż aforyzm austriacki rozwinął się
tak bujnie, gdyż powstał w kraju, którego
literatura cierpi na swoisty kompleks tożsamości.
I jak napisał Joseph Unger "Austria to kraj,
w którym zwykło wydarzać się to, co
niemożliwe". Na zróżnicowanym podłożu
historycznym, narodowościowym i intelektualnym
mógł nastać rozkwit literatury, a więc
i aforyzmu austriackiego.
Stefan
H. Kaszyński zauważa, że: "Wielkie
czasy austriackiego aforyzmu nastają na przełomie
XIX i XX wieku. Amorficzny i niejednoznaczny światopogląd
wiedeńskiego modernizmu zdaje się być
jakby stworzony dla językowych fotografii dekadenckich
nastrojów epoki. Aforyzm ze swoją niezobowiązującą
do niczego poetyką jest wymarzoną formą
dla przekazu duchowych wzlotów wiedeńskiej wesołej
apokalipsy. Za jego pomocą można odreagować
swe frustracje (Anton Kuh), poddać się
marzycielskim uniesieniom (Richard von Schaukal) lub
oblec podświadome kompleksy w piękne, literackie
kształty (Robert Musil). Burzycielska psychoanaliza
(Schnitzler), nieżyciowy estetyzm (Hugo von
Hofmannsthal), skrajny egotyzm (Peter Altenberg)
z jednej strony i społeczne zaangażowanie
(Karl Kraus) z drugiej tworzą światopoglądowe
zaplecze modernistycznego aforyzmu w Austrii na przełomie
stuleci. Wielkiego kulturotwórczego znaczenia nabiera
w owym czasie kawiarnia wiedeńska, będąca
miejscem, gdzie opinia publiczna spotyka się
z sarkastycznym komentarzem aforystów, ludzi ustawicznie
myślących inaczej. Kawiarnia »Café Central to światopogląd« powiada Alfred
Polgar, dodając ironicznie: »jej najgłębszą
treścią jest ignorowanie rzeczywistości«.
Altenberg, Kraus, Polgar czy Friedell budzą
swymi niezależnymi w sądach aforyzmami podziw
elit i postrach mieszczan".
W
ślad za przedsłowiem Stefana H. Kaszyńskiego
czytelnik otrzymuje znakomitą, iskrzącą
się fajerwerkami humoru i intelektu najwyższej
próby lekturę najlepszych aforyzmów.
W
skondensowanej formie prezentują austriaccy
autorzy problemy i nastroje danej epoki, wielkie
i małe sprawy społeczeństwa i pojedyńczego
człowieka. Nierzadko aforyzm jest formą
przestrogi, wskazuje na zagrożenia. Gama różnych
przekonań społecznych i politycznych, także
upodobań artystycznych jest bardzo szeroka.
Stefan
H. Kaszyński potrafił stworzyć zróżnicowany,
bardzo ciekawie skonstruowany tom, który w całej
krasie ukazuje literackie walory tego gatunku. Potwierdza
się pogląd, że aforyzm austriacki niejednokrotnie
sięgał wyżyn doskonałości
artystycznej.
Lektura
aforyzmu austriackiego pobudza czytelnika do zróżnicowanej
refleksji nad losami kultury i dziejów tego kraju.
Rzeczywistość dnia wczorajszego i dzisiejszego,
ukazana nierzadko w krzywym zwierciadle ironii, jest
często nadzwyczaj aktualna.
Tę
pozycję warto mieć pod ręką, to
bardzo wartościowy głos w dyskusji nad narodowym
charakterem
Austriaków. Ale to także
ciekawa, stojąca na najwyższym poziomie
artystycznym i intelektualnym literatura małej
formy.
Tom
został przygotowany niezwykle starannie, m.in.
jest zaopatrzony w dane biograficzne autorów. Na
wysokim poziomie są tłumaczenia aforyzmów,
jakże trudne czasem do spolszczenia. Pomysł
dwujęzycznego wyboru należy bardzo pochwalić,
dla osób znających język niemiecki jest
to tym bardziej frapująca lektura.
Krzysztof
A. Kuczyński
Stefan H. Kaszyński: Kleine Geschichte
des österreichischen Aphorismus. Francke Verlag, Tübingen-Basel, 1999, 163 S.
Ein namhafter
Forscher der modernen österreichischen Literatur,
der Posener Germanist Stefan H. Kaszyński, hat
1999 eine umfangreiche Studie vorgelegt, deren Fehlen
in früheren Debatten über das Wesen der Literatur
an der Donau immer wieder moniert wurde. Der Autor
hat sein neuestes Buch bescheiden eine Kleine
Geschichte des österreichischen Aphorismus genannt;
tatsächlich aber liegt nun eine sehr interessante
und mit großer Sachkenntnis verfaßte Abhandlung über
eine bedeutende literarische Gattung vor, die von
allen Lesern gern aufgenommen und in der Forschung
bislang nur am Rande anderer Studien behandelt worden
ist. In der Vorbemerkung skizziert der Autor sein
Untersuchungsziel wie folgt: "Das Buch, das
teils als Nachschlagewerk, teils als Interpretationsvorlage
konzipiert wurde, erhebt keinesfalls den Anspruch,
eine vollständige literarhistorische Übersicht zu
liefern, es ist vielmehr ein Band mit gesammelten
Kommentaren zu einer potentiellen Gattungsgeschichte.
Da sich aber im Rahmen von den angebotenen Kommentaren
zwangsläufig ein Zusammenhang andeutet, ist es nicht
ganz abwegig, den hier vorangestellten Thesen auch
analytisch nachzugehen".
So haben wir ein Buch erhalten, das vor
dem Hintergrund literaturtheoretischer Überlegungen
zur Literatur der Moderne - und auch der Postmoderne
- in Wien eine eingehende Analyse des österreichischen
Aphorismus beinhaltet, der für den facettenreichen
und - besonders im Vergleich zum deutschen Leser
- abstrakt denkenden Österreicher als eine
optimale ästhetische literarische Kurzform anzusehen
ist.
Ein für die Entwicklung des österreichischen Aphorismus günstiger Zeitraum
war zweifelsohne die Epoche der Wiener Moderne, in
der die bedeutendsten Aphoristiker, z.B. Peter Altenberg,
gewirkt haben. Die Zeit um die Jahrhundertwende widmet
Kaszyński mit Recht viel Aufmerksamkeit, indem
er u.a. schreibt: "Die entscheidende Wandlung
im Weltbild des Aphorismus dieser Zeit war in der
Tat keine poetologische, sondern hauptsächlich eine
strukturelle Angelegenheit. Sie kam nicht von der
immanenten Entwicklung der ästhetischen Gattungsgrundsätze,
denn ihre ontologischen Grundlagen lagen im totalen
Bedeutungswandel der Wahrnehmungsmechanismen der Wirklichkeit
durch die zeitgenössischen Künstler, darunter auch
durch die Aphoristiker. Jener ist vielleicht wegen
der ästhetischen Sonderstellung des auf verallgemeinernde
Reflexionen ausgerichteten Aphorismus allen voraus".
Unter den
vielen wichtigen und interessant geschriebenen Kapiteln
ist das erste hervorzuheben, in dem der Stellenwert
des Aphorismus in der österreichischen Literatur behandelt
wird. So befaßt sich der Autor u.a. mit der Geschichte
des Aphorismus und mit der philosophischen und poetologischen
Identität dieser literarischen Gattung. Das Problem
der Eigenart des österreichischen Aphorismus erörtert
der Verfasser auf vielfache Art und Weise; so zeigt
er überzeugend, dass diese Gattung vor allem gattungstheoretisch
und nicht ideologisch ausgelegt werden kann.
In der
österreichischen Literatur - ähnlich wie auch in anderen
Literaturen - hat es nur sporadisch Autoren gegeben,
die man als ausgesprochene Aphoristiker bezeichnen
darf. Deshalb hat sich Kaszyński dazu entschlossen,
auch solche Schriftsteller für seine Analyse zu wählen,
die die Kunst des Aphorismus eher als Nebenprodukt
ihres Schaffens angesehen haben, ohne dass dies die
literarische Qualität ihrer Aphorismen gemindert hat.
Erwähnenswert sind in diesem Zusammenhang Franz Grillparzer,
Marie von Ebner-Eschenbach, Peter Altenberg, Karl
Kraus, Franz Kafka, Elias Canetti, Heimito von Doderer,
Herbert Eisenreich und Peter Handke. Sie alle zählen
zu den Meistern dieser literarischen Gattung, deren
Aphorismen Kaszyński methodisch differenziert
untersucht. So stehen bei Franz Grillparzer "Strukturen
und Weltbilder" im Vordergrund der Analyse, bei Peter
Altenberg dominiert die Ästhetik seiner "Splitter
und bei Karl Kraus die "Sprachkritik als Mentalitätskritik".
Auf diese
Weise vermittelt Stefan H. Kaszyński ein mannigfaltiges,
buntes und intellektuell destilliertes Bild der aphoristischen
Kunst im 19. und 20. Jahrhundert. Sein Buch zeigt,
wie wichtig und intellektuell bedeutend der Aphorismus
in der Kulturgeschichte Österreichs war und immer
noch ist, wobei sich der Verfasser
darüber im klaren ist, dass der Aphorismus im Vergleich mit weltberühmten epischen und dramatischen Werken keine Chancen hat.
Das interessante
Buch von Stefan H. Kaszyński ist eine nennenswerte
Leistung der polnischen Germanistik. Es ist eine
methodologische und literarhistorische, aber auch
eine intellektuelle Studie von hohem Rang, die eine
bislang wenig geklärte Erscheinung der österreichischen
Kulturgeschichte, den Aphorismus und dessen poetologische
Universalität, perfekt analysiert.
Krzysztof
A. Kuczyński
Tomas Venclova: Vor der Tür das Ende der Welt. In der Nachdichtung von
Rolf Fieguth. Aus dem Litauischen von Claudia Sinnig-Lucas.
Mit einem Essay von Joseph Brodsky. Hamburg (Rospo
Verlag) 2000, 104 S.
Der 1937
in Klaipeda an der Ostsee geborene Tomas, Sohn des
litauischen Volksdichters und Stalinpreisträgers
Antanas Venclova, gehörte zu jenen Persönlichkeiten,
die unter dem furchtbaren Eindruck der sowjetischen
Okkupation seines Landes bereits in jungen Jahren
zu schwerwiegenden Entscheidungen gezwungen wurden.
Auf Grund der gesellschaftlichen Position
seines Vaters wurde er von seinen Klassenkameraden
und Studienkollegen verachtet. Diese schmerzende Erfahrung und die Wirkung der von außen auferlegten
Sowjetkultur hinterließen prägende Spuren in der
Psyche. Tomas entwickelte eine autonome Haltung gegenüber
der fremden Ideologie des Marxismus und Leninismus.
Die frühe Ablehnung eines doktrinären Systems führte
- ähnlich wie bei Brodsky, der im Alter von 16 Jahren
die sowjetische Schule verließ - nach dem Abschluß
der Universität zu einem Nomadenleben.
Der Anlass
war, wie Brodsky in seinem poetologischen und persönlich-bekennendem
Essay schreibt, die Niederschlagung der ungarischen
Revolution, die für die intellektuelle Nachkriegsgeneration
in Osteuropa "die gleiche Bedeutung wie die
Niederschlagung des Dekabristenaufstands für die Puschkinsche
Plejade oder der Untergang der spanischen Republik
für W.H. Auden und seine Altersgenossen in den 1930er
Jahren" hatte. Für die Literatur habe sich diese Generation
als Gewinn erwiesen, denn ihr Weg sei frei von potentiellen
Illusionen gewesen und ihr Kammerton sei immer die
ungarische Tragödie geblieben. Wie hart Tomas Venclovar
sich diesen poetische Gewinn erkämpfen mußte, läßt
sich an den zwanzig Jahren zwischen 1957 und 1977
in Wilna ablesen. Er hält sich mit literarischen
Übersetzungen aus dem Russischen und mit Feuilletons
über Wasser, lernt auf seinen Reisen durch die Sowjetunion
unter anderem Anna Achmatova und Boris Pasternak
kennen, deren Lyrik er ins Litauische überträgt.
Während dieses Zeitraumes entsteht ein umfangreiches
lyrisches Werk, von dem lediglich zu Beginn der 70er
Jahre ein Gedichtband ("Zeichen der Sprache") Zeugnis ablegen konnte. Zu diesem Zeitpunkt war
Venclovas aktives Engagement in der litauischen Bürgerrechtsbewegung
der Anlass für seine scharfe Überwachung durch die
sowjetischen Sicherheitsbehörden. Sicherlich wäre
er, wie zahlreiche seiner Freunde zu einer langjährigen
Lagerstrafe verurteilt worden, wenn sich nicht Brodsky,
der bereits 1972 emigriert war, für ihn eingesetzt
hätte. Venclova durfte 1977 in die USA ausreisen und
ist seitdem Professor für russische Sprache an der
Yale Universität, eine Berufung, die er sich nicht
nur auf Grund seiner Fähigkeiten als Gelehrter und
Dichter, sondern als ausgezeichneter Kenner mehrerer
europäischer Sprachen - neben den drei Muttersprachen
Litauisch, Polnisch und Russisch auch Französisch,
Latein, Griechisch, Deutsch und Italienisch - erworben
hat.
Die hier
vorliegende erste umfangreiche Präsentation seiner
Lyrik, begleitet von einem Essay, den Brodsky im August
1989 für die polnische Ausgabe, übertragen von Stanislaw
Baranczak, geschrieben hatte, zeichnet sich durch
eine Reihe von formalen und inhaltlichen Merkmalen
aus, die es zu kommentieren gilt. "Venclova ist
ein hochgradig formaler Dichter, dieses Epitheton
birgt die Gefahr, daß im Bewußtsein des mit der kalorienarmen
Kost des freien Verses aufgewachsenen Lesers eine
Verwechslung mit Traditionalismus im negativen Sinn
geschieht." (S. 87) Der Nachdichter nimmt diese "Empfehlung"
insofern nicht auf, als er sich - mit wenigen Ausnahmen
- ausschließlich des freien rhythmischen Verses
bei der Übertragung ins
Deutsche bedient. Obwohl er eingesteht, dass
"das freirhythmische Gepräge ... sicherlich
ein Notbehelf (ist)", beharrt er mit dem Hinweis auf diese Tradition seit Luthers
Psalmenübersetzungen und den Dichtungen von Klopstock,
Goethe, Heine, Nelly Sachs und Paul Celan auf einem
rhythmischen Prinzip, das in den vorliegenden Texten meiner Ansicht
nach eine Reihe von Störungen aufweist.
Wer sich
einen ersten Zugang zu diesen oft hermetischen lyrischen
Konstrukten verschaffen möchte, sollte sich an jene
Poeme halten, die mit einer Widmung versehen sind.
Es handelt sich um Ossip Mandelstam, Konstantin Bogartyrjow,
Joseph Brodsky, Natalja Gorbanewskaja, Shqiperia
und Hapenskus - vier russische Dichterkollegen, eine
mythische Bezeichnug für Albanien und ein fiktiver
Name. Kann mit Hilfe solcher Namen eine Verbindung
zu einer Poetik hergestellt werden, die sich als so
eigenwillig erweist, dass sie einer ausführlichen
Interpretation durch seinen Dichterkollegen
Brodsky bedarf? Mit Mandelstams berühmt gewordenem Poem über das Petersburg der Vorrevolutionszeit
"In Petersburg treffen wir uns wieder" knüpft
Venclova an der akmeistischen Klarheit einer Poesie
an, die die Leiden unseres Jahrhunderts (bewußte
Zerstörung von Kulturen, Massenvernichtung menschlichen
Lebens, Einbruch der Technik in die Wahrnehmung
von Natur, gegenseitige Durchdringung von Natur und
Technik) in kühnen Metaphern erfasst. Venclovas sechsstrophiges
Poem greift zahlreiche Bilder aus dem Mandelstam-Gedicht
auf, ohne die harten visuellen Kontraste der akemistischen
Lyrik zu erreichen (oder liegt es an der Qualität der Übertragung?):
Dieselbe Straßenbahn, derselbe abgetragene
Mantel .../
Der Asphalt läßt ein Stück Papier aufsteigen;
Das neunzehnte Jahrhundert füllt mit
Kälte
Den Bahnhof.
Rauschend verschließt sich der Himmel,
Jahrzehnte verbleichen.
Gleich einem Unwetter gehen dunkle Städte
vorüber,
Gleich einem Geschenk wiederholen sich
Gesten,
Doch
niemals aufersteht ein Mensch. (S. 16)
Ein anderes,
nur 20 Zeilen umfassendes Gedicht, das dem russischen
Dichter und Dissidenten Bogartyrjow gewidmet ist,
assoziiert mit dem Titel "Nel mezzo di cammin
di nostra vita" den Schritt in die Dantesche Unterwelt
und den jähen Tod des Freundes durch eine Mörderhand,
die offensichtlich im Auftrag des sowjetischen KGB
handelte. Venclovas lyrisches Ich versetzt sich
in diese schicksalsschwere Sekunde im Leben von
Bogartyrjow:
Ich sperre die Korridortür auf. Das Herz
Setzt aus, schwer lastet’ s auf der Brust.
Apropos: in diesem Staat kam
Der
Tod sogar manchmal per Zufall. (S. 20)
Wenn Kunst
"eine Form des Widerstands gegen die als unvollkommen
empfundene Realität (ist) und der Versuch der Hervorbringung
einer alternativen Realität, die nach Möglichkeit
die Merkmale einer vorstellbaren .... aufweist",
wie Brodsky in seinem Essay behauptet, dann könnte
das Poem "Der Schild des Achilles", das Venclova
seinem Freund widmet, ein solcher poetologischer
Ansatz sein. Der Vergleich von antiker mythischer
Geschichte, die von Krieg gekennzeichnet ist, und
sowjetischer Realität (ein Schiff, auf dem es selbst
den Ratten ungemütlich ist) zeichnet sich ab, wenngleich
die poetischen Metaphern dann und wann schwierig zu
erfassen sind:
Und Griechen. Wir - wir sind zu unserer
Schmach noch
Auf diesem Schiff,
Das auch für Ratten ungemütlich ist.
Genau betrachtet ist das gar kein Schiff,
Sondern Ziegelmauern, schimmernde Dächer,
Unglück um Unglück,
Geburtstage, die zu schnell aufeinanderfolgen.
Kurz, das reife Alter. Diese Betreuung
Durchsetzt uns bis ins Mark. Dieser Raum
Läuft langsam leer und schüttet uns bald
noch die Augen zu (S. 21)
Was sich
hier augenscheinlich im Bild von der Natur als physiologische
Unmittelbarkeit begreifen läßt, verdichtet sich in
dem Titelgedicht "Vor der Tür das Ende der Welt".
Es ist ein von großen ontologischen Metaphern ("Das
Licht wie ein Spalt / Zwischen Wind und Stein") und
düsteren anthropologischen Bildern durchzogener Text,
in dem das Litauen seiner frühen Kindheit - ebenso
wie in dem folgenden Text "Photographien ähnlich:
weit und vage" - in immer anderen verräumlichten Bildern
auftaucht:
Über so manchem Schieferdach.
Glut wird leuchten im Eck,
Von Zukunft kein Moment mehr übrig sein,
Dem Säugling angst sein vor der Nacht,
Er wird sich rette in den Schlaf. (S.
26)
Und in
"Photographien ähnlich" klagt ein bereits abwesendes
Ich über die in Ketten gelegte Landschaft vor dem
Imperium am abgesperrten Hafen:
Kein Zeichen sendet die Vergangenheit mehr aus.
Schwarz schlägt die Sonne dich zu Holzboden,
Und schließlich sind die Reisen mal zuende,
Da, wo sich breit macht heillos streng
Geburtsort, Ausweglosigkeit und Bürde,
Und im Morast versinkt allmählich Pästums
Säulenpracht. (S. 28)
Um so
verständlicher erweist sich die Freundschaft von
Freunden als sinntragendes Element in einer Zeit,
in der "der frühe Frost ... durch alle Wörter
geht." In einem Poem, bestehend aus sieben Strophen,
widmet er der langjährigen russischen Dichterkollegin
Natalja Gorbanewskaja, der so couragierten Dissidentin,
die auch ins Exil gehen mußte, eine tiefgehende
Reflexion über eine Freundschaft, deren geistige
Fundamente über den Abgründen des Terrors gebaut
werden.
Das Dach wird Grenze sein zum Weltall,
Die Nacht wird trennen Tauwetter vom Frost,
Die Sprache wird, vom Tode schon bedroht,
Die Treue ihnen halten. ( S. 41)
Die meisten Verse, die in der litauischen
Originalfassung im strengen Versmaß geschrieben sind
und, wie Brodsky ausdrücklich betont, mit einem semantischen
Klang versehen sind, weisen in der deutschen Übertragung
eine fast spröde, vom Nachdichter gewollte Form auf.
Das Ergebnis sind in der Mehrzahl holzschnittartige
Textformen, hinter denen sich eine einprägsame, von
gewaltigen ontologischen Gegensätzen lebende Poetik
verbirgt. In "Auferstehung von den Toten", einer
sehr gelungenen Nachdichtung, ahnt der lyrische Leser
ein Weltmodell, in dem die Natur zum Ebenbild von
Physiologie, Zivilisation, Zeitraster und kosmischen
Räumen wird:
Uns weckt zum zweiten Male schon der Regen,
straff schimmern Streifen unter den Laternen,
die Fläche des Asphalts ist naß und glatt.
Allein der Lidschlag, ein gestörter Rhythmus
verbindet dieses Jahr mit den verlorenen Jahren.
Doch schwarz vom Fenster hebt sich ab der stumme,
in unsrem Bewußtsein nur erhaltene Baum,
der so wie wir ein zweites Leben lebt.
(S. 71)
Selbst
wenn es nur einige solcher gelungenen Übertragungen
gibt, dieser kleine Band birgt kostbare Schätze einer
Lyrik, in der die ontologisch definierten Bilder
einer spröden Landschaft sich mit mythischen und
realen Figuren aus europäischen Kulturen mischen und
eine eigenständige, gegen die geopolitische Realität
gerichtete Wahrnehmung einer Welt erzeugen, die uns
fremd anmutet. Wer diese Befremdlichkeit befragt,
der wird in dem Essay von Brodsky eine Reihe von Antworten
finden, die "am Boden des Bewußtsein, am äußersten Rand
der Freudlosigkeit" angesiedelt sind. Und wer sich
die Mühe macht, diese ideosynkratischen Landschaften
(Brodsky) aufzusuchen, der wird nicht nur den nördlichen,
an der Ostsee aufgewachsenen Dichter entdecken, sondern
auch dessen Sehnsucht nach antiker Harmonie und russischer
Melancholie.
Wolfgang
Schlott
Stefanie Oswalt: Siegfried Jacobsohn. Ein
Leben für die Weltbühne. Eine Berliner Biographie. Gerlingen: Bleicher, 2000.
In einem
Brief hat Hermann Broch einmal bemerkt: "Etwas
teile ich jedenfalls mit Kafka und Musil: wir haben
alle drei keine eigentliche Biographie;
wir haben gelebt und geschrieben, und das
ist alles." (Brief vom 5.12.1948 an Nani Maier)
Solche Bescheidenheit anzuzweifeln, ist notwendige
Voraussetzung für die Arbeit eines jeden Biographen.
Liegt jedoch sein Ergebnis vor, so wird der Leser
sich fragen dürfen, wer wohl recht behalten hat.
Betrachtet man nun die "erste umfassende Biographie
von Siegfried Jacobsohn", wie uns Sander L.
Gilman auf dem Schutzumschlag verheißt, drängt sich
der Gedanke auf, daß es gar nicht so verwunderlich
ist, wenn sie erst 75 Jahre nach seinem Tod erscheint.
Unbestritten ist die Bedeutung, die Jacobsohn als
Herausgeber der Schaubühne und späteren Weltbühne
zukommt, und gerade die Gründung der Schaubühne im
Jahre 1905 "markiert einen wichtigen Abschnitt im Leben Jacobsohns, denn von nun an beginnt die
Identifikation seiner Person mit seinem Blatt"
(S. 83 f.). Darin liegt eine - nicht die
einzige - Crux dieses Lebensbildes: Wer über Jacobsohn
schreibt, muß vor allem über die Schau- und Weltbühne
schreiben. Stefanie Oswalt hat dieses Problem erkannt
und setzt daher programmatische Schwerpunkte
auf weniger bekannte Aspekte von Jacobsohns Lebensgang:
Familiengeschichte, Jugend, Alltagsgeschäft, Frauen,
Judentum.
Am Anfang
der Darstellung stehen, dem klassischen Muster von
Biographie, Autobiographie und Bildungsroman entsprechend,
Wurzeln und Prägungen, Kindheit und Jugend. Zuverlässig
läßt sich die Familiengeschichte der Jacobsohns nur
bis in die Mitte des 19. Jahrhunderts zurückverfolgen;
sie ist eines von zahlreichen Beispielen für die Geschichte
von Assimilation, Emanzipation und bedingtem gesellschaftlichen
Aufstieg der deutsch-jüdischen Bevölkerung in der
Gründerzeit. Siegfried Jacobsohn wurde 1881 in der
jungen Reichshauptstadt geboren, sein Bildungsgang
war nicht außergewöhnlich, nur die früh entwickelte
Faszination für das Theater wirkte prägend für seine
weitere Biographie, deren bekannter Grundriß aufgerollt
wird: breitgefächertes geisteswissenschaftliches
Studium in Berlin, Bekanntschaften u.a. mit Maximilian
Harden und Fritz Mauthner, Entscheidung für den Beruf
des Theaterkritikers, seit 1901 bei der Welt am Montag,
die Plagiatsaffaire (der sogenannte "Fall Jacobsohn")
als Krise und Wendepunkt, Reisen nach Wien, Italien
und Paris. Das Bekannte wird angereichert um aparte
Details. So erfährt der Leser, daß Jacobsohn "zum
Schutz seiner empfindlichen Augen Zigarren mit einer
Schwimmbrille zu rauchen" pflegte (S. 11).
Ob das zum Erkenntnisgewinn beiträgt, darf füglich
bezweifelt werden.
Weitere
Kapitel widmen sich den Schaubühnen-Jahren, dem Ersten
Weltkrieg sowie der Zeit der Weltbühne. Es genügt,
Stichworte aus den Zwischenüberschriften zu nennen,
um aufzuzeigen, was hier alles angerissen wird: Jacobsohn
als Unternehmensgründer und Verleger, als Theaterkritiker, sein Verhältnis zu Max Reinhardt,
die Hinwendung zur Politik, die Behandlung des
Kriegsausbruchs in der Schaubühne, Jacobsohns Patriotismus,
Die Schaubühne zwischen Nationalismus und Kriegszweifel,
das tägliche Leben und der Krieg, Entstehung der
Weltbühne, Engagement und Opposition, die Aufdeckung
der Fememorde, Redakteur und Mentor. Der letztgenannte
Aspekt betrifft vor allem Jacobsohns Verhältnis zu
Tucholsky, der nicht ohne Grund deutlich früher und
häufiger das Interesse der Biographen auf sich gezogen
hat.
Oswalts
Jacobsohn-Biographie enthält wohl alle wesentlichen
Lebensdaten, eingehüllt jedoch in eine Unmenge von
Informationen, die ohne weiteres auch in Handbüchern
und Konversationslexika nachzuschlagen sind. Der Stil
driftet gelegentlich ins Belletristische ab, meist
aber befleißigt sich die Biographin eines naiven Positivismus,
zu dessen Zweck veröffentlichte und unveröffentlichte
Dokumente, vornehmlich aber Artikel aus Schau- und
Weltbühne herangezogen werden. Wenn es einmal analytisch
zugeht, steht meist ein Zitat aus der Forschungsliteratur
im Zentrum. Es ist offensichtlich, wieviel diese Biographie früheren Spezialstudien
zu einzelnen Themenaspekten verdankt; da die leseunfreundlichen
Endnoten für das Register nicht ausgewertet wurden,
fallen die großzügigen Aneignungen beim einfachen
Durchlesen nicht weiter auf.
Von der
sonst chronologischen Anlage der Biographie sind zwei thematische Schwerpunkte ausgenommen: Das Kapitel "Ehemann und Familienvater (1915-1926)"
(S. 151-172) zeichnet ein Portrait der Gattin
Edith Schiffer, die ihren eigenen Verlag führte und
die Zeitschrift ihres Mannes wiederholt finanziell unterstützte; so betont die Biographin
denn auch, einfühlsam aus den 1990er Jahren zurückblickend,
die ungewöhnliche Unabhängigkeit der Frau. Bleibt
schließlich das
Kapitel "Zwischen Emanzipation und Antisemitismus
(1881-1926)" (S. 219-248). Der damit verbundene Anspruch ist zu hoch,
um wirklich eingelöst werden zu können: "Jacobsohn
als Deutschen und Juden in seiner Zeit darzustellen, soll somit auch einen Beitrag
zur Erforschung zur Vorgeschichte der Shoa leisten"
(S. 10), heißt es, sprachlich nicht ganz korrekt,
bereits im "Prolog". Man staunt nicht schlecht,
wofür der schon 1926 verstorbene Jacobsohn hier exemplarisch
vorgeführt werden soll.
Den Hauptteil
des Buches ließe man trotz aller Einwände als ein
Stück am Leben Jacobsohns entlang erzählter Literatur-
und Kulturgeschichte gelten, zumal eine großzügige
Auswahl von Bilddokumenten ihr Teil zu dem Eindruck
beiträgt, daß die Zielgruppe weniger der eng begrenzte
Kreis der Wissenschaft, sondern ein breiteres Publikum
ist, das mit einer "Berliner Biographie"
leichter erreicht werden kann - stehen doch auf Berlin
bezogene Themen zur Zeit hoch im Kurs, wie auch
der Kult um die "Goldenen Zwanziger". Doch
auch und gerade eine nicht aus Spezialisten bestehende
Zielgruppe enthebt nicht von der Pflicht zur Genauigkeit,
und um die ist es nicht zum besten bestellt. Orthographische
Nachlässigkeit richtet im allgemeinen keinen großen
Schaden an, erweckt aber ein Anfangsmißtrauen bezüglich
der Arbeitssorgfalt, das im vorliegenden Fall durch
falsche und falsch geschriebene Namen in Text, Literaturverzeichnis
und Register ("Bärbel Scheider" statt G.
Bärbel Schmidt, "Gerhard Kartz" statt Gerhard
Kraiker, "Grahoff" bzw. "Grathof"
statt Grathoff, "Alfred" statt Albert Bassermann,
"Pfempfert" statt Pfemfert, "Hendrik"
statt Henrik Ibsen, "Rosa von Luxemburg"
statt Rosa Luxemburg usw.) und zahlreiche ungenaue
Zitate Bestätigung findet (ein erwähntes Hauptmann-Fragment
trägt den Titel Jacobsohn-Komödie, lediglich in Notizbüchern
findet man als Arbeitstitel des Projekts "Aristophanisches").
Geradezu verwirrend wird es, wenn die Kontroverse
zwischen Theodor Lessing und Samuel Lublinski aus
dem Jahre 1910 mit einer späteren Kontroverse zwischen
Lessing und Jacobsohn vermengt wird (S. 236 f.).
Hier hilft nur der Griff zur zitierten Literatur,
wobei man sich nicht darauf verlassen sollte, daß
die angegebenen Titel und Seitenzahlen immer korrekt
sind. Auch die gelegentlich begegnende Argumentation
ist manchmal alles andere als überzeugend: Anläßlich
der für 1917 oder 1918 (so genau erfahren wir das
nicht) belegten Veröffentlichung von Jacobsohns Theaterkritiken
in der Bremer Weserzeitung ordnet die Verfasserin
das Blatt "durchaus der militaristischen Rechten"
zu und nennt als erste Begründung vollkommen abwegig
den "fast täglichen Abdruck des Heeresberichts
auf der Titelseite" (S. 138). Auch das Fehlen
von "Anzeigen namentlich erkennbarer jüdischer
Firmen und Geschäfte" im Inseratenteil kann kaum
als Argument gelten, sondern zeugt vielmehr von mangelnder
Kenntnis der Presselandschaft und Medienkultur. Sperlings
Zeitschriftenadreßbuch übrigens charakterisiert
das im gesamten norddeutschen Raum verbreitete Bremer
Blatt 1915 als "[b]ekannte führende politische
Tagespresse in liberalem Sinne, Organ der Bremer Kaufmannschaft und Industrie".
(Sperlings Zeitschriftenadreßbuch 49 (1915), S. 326)
Insgesamt stellt sich nicht nur an der hier ausgeführten
Stelle der Eindruck zu großer, zum Ärger reizender
Oberflächlichkeit ein.
Eine Bemerkung
noch zu den Quellen: Umfangreich ist die Liste benutzter
Nachlässe und Archive. Die Verfasserin selbst hat
aber nur ein paar Briefe Jacobsohns aufgestöbert,
die Gunther Nickel 1996 noch entgangen waren, dessen
Verzeichnis der Briefe Jacobsohns sie weitgehend,
allerdings mit Abschreibfehlern, übernommen hat.
Nickel hatte überdies eine Bibliographie von Jacobsohns
außerhalb der Schaubühne, Weltbühne und des Jahr
der Bühne erschienenen Texte erarbeitet, die sich
auch in der Biographie gut gemacht hätte. Doch wollte die Autorin wohl nicht noch
deutlicher werden lassen, wie eng sie an Nickels profunder
Studie entlanggearbeitet hat. Auffälligstes Beispiel:
Ihr Abschnitt über Max Reinhardt (S. 94-100)
ist eine von der Auswahl der Zitate bis in einzelne
Formulierungen gehende Kurzfassung des entsprechenden
Kapitels bei Nickel.
Ergänzend zu schriftlich überlieferten Quellen
greift Stefanie Oswalt schließlich auf Gespräche
mit Peter Jacobsohn, dem 1998 verstorbenen Sohn Siegfried
Jacobsohns, zurück und hißt als kleines Hilfssegel
(oder ist es eher eine Flagge?) die "oral history"
(S. 257 mit Endnote 12). Die Abschnitte zu Forschungslage
und Methode (S. 255-267) fallen ohnehin recht
knapp aus. Aufschlußreich sind die beiden Seiten,
auf denen die Verfasserin bemerkenswert offen das
eigene "biographische Schreiben" (S. 261 f.)
kommentiert. Sie gesteht Subjektivität ein und
erklärt, während des Schreibens habe sie "die
Frage nach geistigen Prägungen, nach gesellschaftlichen
Hintergründen, geschichtlichen Konstellationen und
sozialen Milieus geleitet". Weiter heißt es:
"Die
Arbeit über Siegfried Jacobsohn entstand in der Hoffnung,
einen Grat zwischen den verschiedenen wissenschaftlichen
Disziplinen und Methoden zu finden und nicht abzudriften
in eine bloße Faktenanhäufung. In der Annahme, dass
eine Persönlichkeit nie eindimensional, sondern
immer komplex strukturiert ist, schien es andererseits
wichtig, einzelne Beobachtungen festzuhalten, auch
wenn eine umfassende Deutung im vorliegenden Rahmen
nicht gegeben werden konnte."
Leider
stehen diese Sätze am Ende des Buches. Stünden sie
- wie es für Methodenreflexion (um einmal den hier
etwas hochgegriffenen Begriff zu gebrauchen) eher
üblich ist - am Anfang, wäre der Leser vorgewarnt,
was ihn erwartet: ein etwas amorphes Alles-und-Nichts
ohne Rücksicht auf wissenschaftliche Standards. Auch
die wenigen Sätze zu methodischen Fragen sind wohl
vorwiegend dem Umstand geschuldet, daß die Autorin
ihre Jacobsohn-Biographie als Promotionsschrift eingereicht
hat. Daß die Universität Potsdam die Dissertation
im Jahre 1998 annahm, sei abschließend als Kuriosum
vermerkt.
Bernhard
Tempel
Włodzimierz Zientara: Sarmatia Europiana oder
Sarmatia Asiana? Polen in den deutschsprachigen Druckwerken
des 17. Jahrhunderts. Wyd. UMK, Toruń 2001,
259. S.
Die Konzentration
auf deutschsprachige, das meint in der Tat "auf
Deutsch vorliegende" Druckwerke des 17. Jahrhunderts,
kennzeichnet zugleich die Leistung und das Problem
der nun als Buchfassung vorliegenden Habilschrift
von W. Zientara. Auf der einen Seite schließen seine umfangreichen Quellenstudien eine merkliche
Lücke der bisherigen Forschungen zum Bild Polens bei
seinen westlichen Nachbarn, auf der anderen werfen
sie jedoch mehr Fragen auf, als Antworten gegeben
werden. Die Vielzahl von Textverweisen auf anonyme
Schriften, Ausarbeitungen bisher wenig bekannter
deutscher und dazu noch ins Deutsche übersetzter
französischer und englischer Autoren zusammen mit
der Ausweitung des Untersuchungszeitraums auf
ein sehr "langes" 17. Jahrhundert (von
ca. 1575- 1750) bringen das Fehlen überzeugender
Kommentare zu einzelnen Problemstellungen notwendig
mit sich. Schade eigentlich, denn der Autor ist sich
eines neuen, über die stoff- und motivgeschichtlich
bzw. bloß imagologisch orientierte Forschung hinausgehenden
methodologischen Instrumentariums wohl bewusst,
wie der ganz ans Ende gesetzte Hinweis auf das Konzept
historischer Stereotypenforschung von Hans Henning Hahn
(S. 190) beweist. Die im gleichen Zusammenhang angedeutete
Berufung auf Walter Lippmann (ebenda) verrät die
Absicht, das divergierende Material (Reiseberichte,
Flugschriften, Tagebuchaufzeichnungen, historische
und staatsrechtliche Schriften usw.) vor allem unter
dem Aspekt seines stereotypen Gehalts aufzubereiten.
Als äußerst problematisch für die Darstellung erweisen
sich dabei die vielen an sich interessanten Exkurse
u.a. zu "Bildungsreisen von Polen an deutsche
Schulen" (S. 23), zum Bestand
an "Polonica in deutschen Bibliotheken"
(S. 83) und zur Rolle der Post "im Kommunikationswesen
der Republik Polen" (S. 91). Sie verhinderten, dass
die konzeptionelle Leitlinie durchgehalten und im
Sinne einer Untersuchung zu den Mechanismen der Verfestigung
und Verbreitung stereotyper Völkerbilder im 17. Jahrhundert
wirklich produktiv gemacht werden konnte. Der Versuch,
diesen Nachteil durch eine zweite (die eigentliche?)
Vorverständigung zur "Ar(s) Apodemica" (S. 11)
wettzumachen, erscheint in diesem Sinne nur als ein
Exkurs zum Exkurs.
Da das zugrunde liegende Stereotypiekonzept nicht ausführlicher reflektiert
und in der angedeuteten Weise zur Gliederung des Materials
herangezogen wurde, tun sich einige Klippen auf, die Zientara nicht
von vornherein umschifft hat. So provoziert etwa
der zweifellos richtige Ansatz, Wertungen aus heutiger
Sicht zu vermeiden und stattdessen zu fragen, "was
es für die Zeitgenossen bedeutete" (S. 9), gerade
ein solches Nachfragen und verlangt die Analyse sowohl
der Quellen selbst als auch ihres historischen, geografischen
und sozialen (individuellen wie gruppenspezifischen)
Kontextes. Das alles muss die nur sehr allgemeine
Einbettung der unterschiedlich ergiebigen Kommentare
in eine eher skizzenhafte und je nach Bedarf auf verschiedenen
Ebenen angesiedelte Geschichtsbetrachtung schuldig
bleiben. So wertet der Autor gelegentlich entgegen
seiner eigenen Programmatik doch "aus unserer
Sicht" (S. 52) oder suggeriert ein sicheres Wissen
darüber, was früher "für polnische Publizisten
kaum erträglich" (S. 136) gewesen wäre. An die Stelle
einer überzeugenden Herleitung tritt dabei eine Vielzahl
von Belegen.
Nun ist
das angesichts der angedeuteten Fülle teilweise neuen
Materials, das aufgefunden und in Grundzügen dargestellt
zu haben das unbestreitbare Verdienst der Arbeit ist,
nicht unbedingt gleich als Verdikt zu werten. Zientara
versucht sicher zu Recht, zunächst ein aussagefähiges
"Bild gegenseitiger Wahrnehmungen" (S. 24) zu
entwerfen, mithin im Sinne einer schon 1928 von Marc
Bloch erhobenen Forderung aus "dem Inneren des
untersuchten Phänomens" in das Geflecht einander
oft widersprechender Ansichten und Einzelaussagen
einzudringen. Das ist produktiv, solange man Bloch
weiter folgt und den "eigenen geographischen
Rahmen" (Marc Bloch) nicht verlässt, der die historisch-
konkreten Bedingungen vorzeichnet, unter denen die
zumeist reisenden Vertreter verschiedener "Völker"
einander begegneten. Gerade hier ist die Einteilung
Zientaras jedoch unscharf. Er versucht, aus so verschiedenen Berichten wie denen über die "freundliche"
Aufnahme von "Vertreter(n) des Raziwiłł-
Geschlechts in Europa" (S. 25) im 16. und 17. Jahrhundert
und den Reiseaufzeichnungen "schlesische(r)
Jugendliche(r)", die "im Alter von acht bis
zwanzig Jahren" (S. 31) im 17. und Anfang des 18.
Jahrhunderts ins Königliche Preußen kamen, so etwas
wie den "Geist" (S. 9) der Zeit herauszuarbeiten.
Dazu kommen noch solch unterschiedliche Meinungsäußerungen
wie die des päpstlichen Nuntius Fantuzzi, der um 1650
nach Danzig reiste und dessen Erlebnisse zum "Vergleich
mit den Äußerungen der Deutschen" (S. 13) dienen sollen,
die ihrerseits beispielsweise durch Ulrich von Werdum
repräsentiert werden. Abgesehen davon, dass solche
Vergleiche neue methodische Fragen wie die nach den
konfessionellen, bildungsmäßigen und professionellen
Voraussetzungen oder die nach dem kulturellen Kontext
und den spezifischen Interessen aufwerfen, die hier
ausgeblendet bleiben, passen die zur Zeit des Schwedischen
Krieges von einem Katholiken vom protestantischen
Danzig gewonnenen Eindrücke nur schwerlich mit Werdums
Erlebnissen aus den Türkenfeldzügen Sobieskis in der
Moldau und der "Ukraine" (S. 43) in ein Bild
von Polen und den Polen. Zientara behilft sich hier
mit der Suche nach einem "Trend der Berichterstattung"
(S. 9). Das Verfahren bleibt aber fragwürdig, da es
Aufzeichnungen einer sowohl sozial und zeitlich aus
dem Rahmen fallenden "Walz" des schlesischen
"Weißgerbergeselle(n)" (S. 31) Samuel Klenner
von 1720 bis 1724 nach Thorn in gleicher Weise berücksichtigt wie die der adligen Kavalierstour
Jouvin de Rocheforts, die - wen wundert’s? - "sprachlich
bei weitem interessanter [sind], als die knappen,
ehe (Fehler im Original - F.S.) dürftigen Darstellungen der Deutschen" (S. 65).
Solche
Asymmetrien betreffen theoretische Probleme der Auswertung
von Reiseliteratur und allgemein die der "Apodemik"
(S. 15), deren Aufriss im Eingangsteil aber nur auf
die behauptete Vorurteilsbildung durch Rezeption schriftlich
verbreiteter Völkerbilder zielt. Obwohl Franz K.
Stanzel nicht ausdrücklich erwähnt wird, scheint
Zientara dessen Ansicht zu teilen, dass in der frühen
Neuzeit die im Nationalitätenschema aufgehobene Völkercharakteristik
überwiegend literarisch fundiert war, da die "den
einzelnen Völkern zugeschriebenen Eigenschaften […]
nur zum kleineren Teil auf reale, unbefangene Beobachtungen
Einzelner an Fremden
zu Hause oder im Ausland oder auf historischen
Erfahrungen der Völker miteinander zurückgeführt
werden [können]" (Franz K. Stanzel). Zweifellos ist
dem mit Blick auf das Nationalitätenschema zuzustimmen,
dem als Fundus klischeehafter Darstellungen in voraufklärerischer
Dramatik und Schaubühne sicherlich ein herausragender
Stellenwert zukam. Die behauptete Resistenz gegen
andersartige autoptische Erfahrungen erklärt das aber
nur unzureichend, weshalb in dem vorliegenden Band
die unterschiedlichen Sichtweisen von aus Westeuropa
nach Polen ein- oder auch nur durchreisenden Beobachtern
und solchen indigener Handwerksburschen zum ungelösten
Problem werden. Hier belegt die etwas hilflose Kritik
Zientaras an "den Mängeln" (S.35) einer
dieser seltenen schriftlichen Berichte über Gesellenwanderungen
in Polen das Fehlen eines durchgehenden Diskurszusammenhangs,
wie er sich aus einer strengeren thematischen oder
sozialen bzw. geografischen Eingrenzung ergeben hätte.
Stattdessen führt die Anhäufung ganz verschiedener
Versatzstücke und Fragmente eines Bildes von Polen
und den Polen zu einem Puzzlespiel, in dem sich das
facettenreiche Material kaum zu einem konturierten
Mosaik ordnen will. Innerhalb des skizzierten summarischen
und quantifizierenden Verfahrens ist die Aufhebung
impliziter Widersprüche nicht möglich, weshalb dem
Verfasser nur der fromme Wunsch übrig bleibt, "man
hätte über Polen mehr schreiben und veröffentlichen
können, als geschehen ist" (S. 78 f.).
Man sieht, dass hier jemand von dem ehrenwerten Bestreben und der Neugier
getrieben war, möglichst alles zu erfahren, was früher
über sein Vaterland gedacht und geschrieben wurde.
Das verrät eine (eigentlich geleugnete) heutige Sicht auf Vergangenes und schließt mithin
emotionale Betroffenheit und die Schwierigkeit ein,
sich der eigenen wertenden Beziehungen zum Gegenstand stets bewusst zu bleiben.
Zientara gibt diese zu erkennen, weigert sich aber
trotzdem, davon ausgehend "Geschichte" - wie
es u. a. Heinz Dieter Kittsteiner 2000 formuliert
hat - als "Gegenstand einer Konstruktion" anzuerkennen
und die "Reichweite und Qualität der Fragestellungen"
diesem Umstand anzupassen. Deshalb verbleibt er eng
am Material und will dieses für sich selbst sprechen
lassen, was - der ebenfalls wertenden Leser eingedenk
- zu dem betrübten Eingeständnis führt, den Polen
bliebe nichts anderes übrig, als westeuropäische Kritik
beispielsweise an den "lächerlich aussehende(n),
schmutzige(n) Bauernadlige(n)" (S. 50) oder an der
insgesamt abwertenden Beurteilung der Szlachta "demütigst"
(S. 48) anzunehmen. Warum sollten sie das? Verbirgt
sich dahinter nicht die Gefahr, den stereotypen Grundbestand
des westeuropäischen Polenbildes durch das Eingeständnis
seiner historischen Berechtigung für die Gegenwart
zu legitimieren? Das sind zwei paar Schuhe, die auseinander
zu halten jenseits der bloßen Beschreibung eine analytische
Aufarbeitung erforderlich macht. Kann man nämlich
zeigen, dass sich negative stereotype Vorstellungen
vom Nachbarn - mit den Worten von Wojciech Wrzesiński
- vor allem in Situationen herausbilden, in denen "nicht nur die Streitkräfte,
sondern auch wirtschaftliche Interessen, verschiedene
Zivilisationsmuster und Ideen gegeneinanderstehen",
dann kann man auch einen argumentativen Beitrag zur
Relativierung historisch entstandener Vorurteile
leisten. Genau in diesem Sinne sind die von Zientara
beschriebenen Quellen in der Tat "von unterschiedlichem
Wert" (S. 10). Zutreffend weist er beispielsweise auf das große Echo hin, dass
der von dem Fraustädter (Wschowa) Bürger Johannes
Sachs mit dem damals weltbekannten Helmstedter Gelehrten
Hermann Conring um 1665 herum geführte "Disput"
(S. 113) um den "Endzweck" (causa finalis) der
Polnischen Republik gefunden hat. Das Beispiel zeigt
exemplarisch die unterschiedlichen Sichtweisen indigener
und auswärtiger Deutscher auf Polen und macht schlagartig
Gründe für den von Sachs als solchen apostrophierten
"Haß" der Auswärtigen deutlich. Conring schrieb
nämlich während des polnisch- schwedischen Kriegs
auftragsgemäß eine Rechtfertigung desselben und
musste, da ihm einsichtige politische Argumente fehlten, auf die von Zientara ebenfalls erwähnten Negativcharakteristika
der Polen zurückgreifen, wie sie der Engländer John
Barclay 1617 in seinem einflussreichen Buch "Icon
animorum" vorgelegt hatte. Das der Bildung von stereotypen
Vorurteilen Vorschub leistende Verfahren, vom Einzelnen
auf Allgemeines zu schließen, hatte der spätere Thorner
Stadtsekretär Sachs 1665 bereits scharfsinnig erkannt.
Er wusste um die Beliebigkeit, mit der Eigenschaftszuweisungen
aus der älteren Völkercharakteristik nach Maßgabe
benennbarer politischer Interessen miteinander kombiniert
oder gegeneinander ausgespielt werden konnten. In
der 1726 mitten in den Auseinandersetzungen um den
Thorner Religionstumult (1724) in Danzig gedruckten
deutschen Übersetzung, die Sachs zutreffend als "Pohlnischen Patrioten" (Titelblatt) bezeichnete, hieß es dazu:
"Wer
seine (Conrings- F.S.) Beschreibung von Pohlen zur
Hand hat, der wird aus derselben nichts nehmen können;
es sey dann, daß er nur von besonderem zum allgemeinen
mit einer schändlichen Folge schliessen will: Einige
Pohlen führen ein wohllüstiges Leben: ergo alle: ergo
ist der Endzweck der Pohlnischen Republic ein wohllüstiges
Leben! Ebener massen die Teutschen trincken gerne:
ergo ist der Endzweck der Teutschen Republic ein wohllüstiges
Leben?"
Man sieht
hier, dass Polen im 17. Jahrhundert gegen die Barclays
und Conrings mitnichten nur Verteidiger wie Łukasz
Opaliński (S. 136) gefunden hat. Die deutsche indigene Minderheit
war durchaus gespalten, was Zientara u. a. am Beispiel
der "Kriegsberichte" (S. 100) und der unterschiedlichen
Haltungen Danzigs, Thorns und Elbings andeutet. Hier
wäre es doppelt lohnenswert gewesen, die "historischen
und rechtshistorischen Werke" (S. 129) unter diesem
Gesichtspunkt auszuwerten. Die "besondere Rolle"
des Schrifttums von Autoren, die "Polen tatsächlich
besuchten und seine inneren Verhältnisse aus eigener
Erfahrung kannten" (S. 131) wird in diesem Zusammenhang
auch postuliert, die folgenden Ausführungen gelten
dann aber wieder Leibniz, Pufendorf, Lansius (S.
139) und anderen, die allesamt nicht bis hinter die
Oder gekommen waren. Zusammenfassend schreibt Zientara:
"Die
Einstimmigkeit ausländischer Kritik über das Land
ist in den Publikationen des ausgehenden 17. Jahrhunderts
geradezu vernichtend." (S. 153f.)
Das stimmt
und stimmt so auch wiederum nicht, jedenfalls dann
nicht, wenn man das sozusagen bloß umgekehrte Interesse
der deutschen Reichsöffentlichkeit an den staatlichen
Verhältnissen in Polen ernst nimmt. Hubert Orłowski
hat das 1999 am Beispiel Pufendorfs einsichtig aufgezeigt
und gegen die vorschnelle Verallgemeinerung der Kritik
als Fremdstereotyp eingewendet:
"Die
Kritik an der ‚Beschaffenheit‘ des polnischen Wahlkönigtums
gilt weniger Polen als Fremdstereotyp; sie wird vordergründig
vom Interesse an der staatlichen Stabilität des Deutschen
Reiches geleitet!"
Aus dieser
Sicht ist es fraglich, ob Polen für Pufendorf wirklich
"kein hoffnungsloser Fall" (S. 162) gewesen ist,
wo er doch schon dem heimischen Monstrum des so genannten
Heiligen Römischen Reichs deutscher Nation keine Chance
gab. Zientaras versöhnliche Einschätzung spiegelt
hier zutreffend nur wieder, dass der deutsche Gelehrte
Polen gegenüber wirklich nicht voreingenommen war,
ein Umstand, der immerhin hervorhebenswert ist.
Diese vielleicht
beckmesserische Detailkritik zielt ein letztes Mal
auf die konzeptionelle Anlage einer Studie, die ihren
Autor daran gehindert hat, sich über das summarische
Herangehen hinaus eingehender den Krisen und Konflikten
zuzuwenden, die unterschiedliche Bilder von Polen
bedingten und die deshalb (zusammen mit den sozialen
und individuellen Prägungen der Autoren) zu ihrer
Erklärung herangezogen werden müssen. Da Zientara
nur im thematischen Bereich kontextuelle Zusammenhänge
aufsucht, vergibt er sich die Möglichkeit, tiefer
in das Bedingungsgefüge von Überlieferung, interessengeleiteter
Überzeichnung, autoptischer Erfahrung und persönlicher
Betroffenheit einzudringen. Paradoxerweise würde aber
gerade das die vielen Einzelteile zu einem Raster
ordnen, mit dessen Hilfe sie wieder zusammengesetzt
und als frühes Polenbild in ihren Grundzügen und Wandlungen beschrieben werden könnten. Orłowski
hat das am Beispiel des Stereotypengeflechts
"polnische Wirtschaft" vorgeführt. Dabei
bleibt es Zientaras Verdienst, die dafür in Frage
kommenden Materialien aufgesucht und weiteren Bemühungen
zur Verfügung gestellt zu haben. Zutreffend verweisen
seine Beobachtungen auch darauf, dass der übergreifende
historische Zusammenhang für die Konstituierung eines
voraufklärerischen Bildes von Polen und den Polen
nicht an die Jahrhundertgrenzen zu binden ist und
nicht von literatur- oder philosophiegeschichtlichen
Zäsuren bestimmt wird. Vielmehr wäre der lange Zeitraum
einer weltwirtschaftlichen Peripherisierung (Wallerstein)
der polnischen Adelsrepublik ins Auge zu fassen, in
dessen Verlauf die Einwohner der näher an den Zentren
bürgerlicher Rationalisierung und Ökonomisierung
(Niederlande, England, Frankreich) gelegenen Gebiete
ein Bewusstsein von der eigenen Überlegenheit gegenüber
den angeblich zurückgebliebenen Kultur-, Wirtschafts-
und Herrschaftsformen im Osten entwickelten. Sieht man das so, dann
weicht die Verwunderung darüber, dass "Bardili",
der nichts über Polen gelesen hatte, trotzdem entgegen
seinem Bemühen um Objektivität "seit der Einreise
in die Kaschubei ein Bild voller Vorurteile" (S. 51)
zeichnete, der Erkenntnis, dass autoptische Erfahrungen
vor der Folie eines fest gefügten und kulturelle Überlegenheit
manifestierenden Selbstbildes das Fremdbild mehr prägen
konnten, als es die skeptische oder gläubige Lektüre
von Reisebeschreibungen anderer je hätte tun können.
Von daher wird klar, warum das westeuropäische Polenbild
im 18. Jahrhundert im Widerspruch zum Programm der
Aufklärung keine tolerante Entspannung, sondern gerade
in Westpreußen (Forster) eine bis zum Feindbild gesteigerte
Phobie im Verhältnis der Völker nach sich zog. Ein
Verdienst von Zientaras Arbeit besteht darin, die
gegenüber der späteren Uniformierung namentlich
des deutschen Polenbildes viel größere Widersprüchlichkeit
und Meinungsvielfalt, ja geradezu Buntheit der Auffassungen
und Ansichten im "langen" 17. Jahrhundert aufgezeigt
und weitere Forschungen zu diesem bisher vernachlässigten
Bereich angeregt zu haben. Jenseits der angesprochenen
Kritik bleibt sein Buch daher im Ganzen eine anregende
und lesenswerte Lektüre, die zeigt, wie viel Grundlagenarbeit
im Bereich der Quellenfahndung immer noch notwendig
ist, ehe eine
mehr interpretierende Erschließung die Ergebnisse
vertiefen kann. In diesem Sinne seien Zientaras Untersuchungen
zum Bild Polens in deutschsprachigen Druckwerken
des 17. Jahrhunderts nicht zuletzt wegen des reichen
Fundus akribisch zusammengetragener, beschriebener
und mit ihrem Fundort ausgewiesener Quellen allen
denjenigen empfohlen, die sich weiter mit dem Thema
befassen oder die sich einfach nur über frühe Ansichten
zu Polen informieren wollen.
Frank Steffen
Cezary Lipiński: Der Triumph des Mythos. Zur mythisch-archetypischen
Distribution im narrativen Werk von Carl Wilhelm Salice-Contessa,
Oficyna Wydawnicza ATUT - Wrocławskie Wydawnictwo
Oświatowe, Wrocław 2001, 196 str.
Jeleniogórskiego
pisarza Carla Wilhelma Salice Contessę (1777-1825)
do koryfeuszy literatury niemieckiej się nie
zalicza. Jego twórczość wymieniana jest
w kompediach historycznoliterackich najczęściej
dość zdawkowo, zwykle przy okazji prezentacji
wielkiego romantyka niemieckiego E.T.A. Hoffmanna,
z którym Contessę łączyła przyjaźń
i współpraca. Nazwisko pisarza wymieniane jest
krótko w pracach śląskoznawczych lub jako
autora baśni. Miejsce Contessy w cieniu zapomnienia
unaocznia nie tylko skromny wykaz literatury naukowej
poświęconej jego twórczości, ale także
- poza sporadycznymi publikacjami - brak wznowień
jego dzieł. Tym większe zainteresowanie
wzbudza monograficzne studium naukowe o śląskim
pisarzu, które wypełnia bardzo poważną
lukę w badaniach historycznoliterackich.
W
swej dysertacji doktorskiej Cezary Lipiński
skoncentrował się na narracyjnej części
dorobku Contessy, na którą składają
się m.in. opowiadania Manon, Der Instinkt, Meister
Dietrich, Magister Rößlein, Der Todesengel, Vergib
uns unsre Schuld, Der schwarze See, Die weiße Rose czy baśnie Das Gastmahl,
Haushahn und Paradiesvogel,
oder die Gebirgsreise.
W
trzech obszernych rozdziałach Autor przedstawił
odznaczającą się akrybią filologiczną analizę strukturalną wymienionych tekstów, odkrywając
w sferze mityczno-psychologicznej tzw. "strukturę
głęboką", pewien wspólny mianownik
dla artystycznego postępowania pisarza. Cezary
Lipiński dowiódł w bardzo szczegółowy
sposób, iż siła utworów Contessy tkwi w
rozbudowanej sferze mityczno-psychologicznej, której
podstawowe wyznaczniki - takie jak archetypy (archetyp
Adama, cienia, Edypa) i składajace się na
nie submity (m.in. raj, grzech, wygnanie z raju, powrót
do raju) - występują w utworach pisarza
wprawdzie w różnych konfiguracjach, jednak w
sposób zadziwiająco spójny. Udowadniając
istnienie tego uniwersalnego aspektu w dziełach
romantyka śląskiego udało się
Cezaremu Lipińskiemu wydobyć Contessę
z cienia postrzegania go jako autora utworów mniej
ambitnych czy skoncentrowanych tylko na realiach śląskich.
Lipiński, który w przeprowadzonej z dużą
pasją analizie, omówił także inne elementy
struktury utworów Contessy (kategorię czasu i
przestrzeni oraz charakterystykę i konfigurację
bohaterów) sformułował słuszny wniosek,
iż dzięki zamysłowi artystycznemu i
jego realizacji Carla Wilhelma Salice-Contessę
należy zaliczyć do czołowych przedstawicieli
nowelistyki niemieckiej.
Na
podkreślenie zasługuje fakt, iż punktem
wyjście dla rozważań teoretycznych
Lipińskiego są m.in. prace Claude Levi-Straussa,
Carla Gustava Junga czy Zygmunta Freuda. Ponadto Autor
nie ogranicza się w swej rozprawie do analizy
immanentnej dzieł Contessy, lecz dokonuje wielu
interesujących porównań z utworami innych
autorów niemieckich.
Autor
rozprawy jest świadomy znacznej trudności
swego dyskursu naukowego, stąd też - co
należy odnotować z uznaniem - podsumowuje
na bieżąco w czytelny sposób wyniki swoich
badań w formie tabel, wykresów lub na zakończenie
poszczególnych segmentów tematycznych. Trudno jednak
wyjaśnić fakt, dlaczego Cezary Lipiński
swe ezoteryczne studium naukowe próbuje wpisać
w kontekst popularyzatorski. W pasażach we wstępie
i w podsumowaniu książki Autor odwołuje
się do dzisiejszego "przeciętnego",
"typowego" czytelnika "niemieckojęzycznego"
(sic!), któremu Contessa - jak sądzi Lipiński
- nie jest znany ze względu na regionalne korzenie
jego twórczości. Autor rozprawy poleca dzieła
Contessy przede wszystkim polskiej, napływowej
ludności śląskiej, która ma rzekomo kłopoty
ze swą śląską
tożsamością. Contessa - jak wyrokuje
Cezary Lipiński w ostatnim zdaniu książki
- powinien odegrać znakomitą rolę w bezpośrednim ukazaniu dzisiejszym
Ślązakom śląskiego
dziedzictwa kulturowego.
Szkoda,
że prawie 200 stronicowa - jak wcześniej
podkreślałem - bardzo wnikliwa analiza
naukowa kończy się tak emocjonalnym i nieprawdziwym
wnioskiem. Contessa roli, jaką mu chce przypisać
Cezary Lipiński, oczywiście odegrać
nie może, gdyż jest na polskich półkach
księgarskich po prostu nieobecny. Brak jest tłumaczeń
jego utworów w języku polskim, o żadnej
"śląskoznawczej roli" Contessy
mowy być nie może, skoro nie jest on czytany
m.in. choćby przez studentów germanistyki.
Wobec zaś coraz silniejszej orientacji na kulturę
i literaturę najnowszą najprawdopodobniej
jeszcze długi czas w kanonie lektur współczesnego
czytelnika się niestety nie pojawi.
Reasumując
krótko: Cezary Lipiński uczynił bardzo znaczący krok w eksploracji naukowej.
Myśląc
zaś o akcji promocyjnej zapomnianych dzieł
Contessy, zachęcam dra Lipińskiego jako
znawcę przedmiotu do napisania monografii popularnonaukowej,
wskazując przykładowo na ostatnio opublikowane
książki tego rodzaju o działających
na Śląsku Hoffmannie von Fallersleben
czy Gustawie Freytagu.
Marek
Hałub
Ursula Heukenkamp (Hrsg.): Schuld und Sühne? Kriegserlebnis und Kriegsdeutung
in deutschen Medien der Nachkriegszeit (1945-1961).
Amsterdamer Beiträge zur neueren Germanistik, Band
50.1,
Amsterdam-Atlanta, GA 2001.
Der Zweite
Weltkrieg, als ein Phänomen, das es zu verarbeiten
"galt", hat nicht erst seit 1945 in Literatur,
in Filmen, in bildenden Künsten, kurzum in all den
Medien, die als künstlerisches Mittel der Vergangenheitsbewältigung
dienen konnten, Fuß gefasst. Das Thema wurde bereits
seit Beginn des Krieges in verschiedenen Medien verarbeitet,
und zwar, wie der Vorbemerkung zu entnehmen
ist, [...] in den Wochenschauen und der Propagandaliteratur
der Nationalsozialisten [...] sowie [...] in
den Kriegsbüchern der Inneren Emigration, [...]
in den Antikriegsbüchern der Exilautoren. Sogar
die jungen Autoren begannen nicht erst 1945 zu schreiben.
Schon in ihren frühen Kriegsbüchern aus Fronttagebüchern,
Briefen und Aufzeichnungen aus der Kriegsgefangenschaft
haben sie den Krieg als solchen und ihre Kriegserlebnisse
thematisiert. Die These von einem "Nullpunkt"
der deutschen Literatur sollte daher relativiert werden.
Es gab nämlich keinen "Punkt", an dem die
deutsche Literatur ihren neuen Anfang hatte, sondern
vielmehr einen länger dauernden Prozess.
Dieser
Prozess hat bisher kein Ende gefunden. Die Folge
des "narrativen Flusses" war keine "große
Geschichte", keine "Gesamterzählung".
Der Diskurs, der den Krieg zu bewältigen trachtete,
hat sich auf eine andere Art und Weise gestaltet.
Es traten nämlich Zeiten ein, in denen alles - so
schien es zu sein - erzählt worden war und es blieb
den Medien nichts anderes übrig als nach einem neuen
Thema zu suchen. Der Krieg geriet gewissermaßen in
Vergessenheit, um früher oder später wiederum entdeckt
zu werden. Zum ersten Mal geschah dies Ende der 50er
Jahre, als die Öffentlichkeit der Kriegsromanen, -filme,
-tagebücher usw. überdrüssig war. Ein neues Interesse
an Bildern vom Krieg zeigte sich in der zweiten Nachkriegsgeneration.
Dieser
Zyklus von Erinnern, Verstummen und erneutem Erinnern
wies eine Konstante auf: [...] bei jedem dieser
Neuanfänge, die das vorangegangene Verstummen ablösten,
glaubte man in beiden Teilen Deutschlands, dass die
Notwendigkeit Zeugnis von der deutschen Schuld
[Hervorhebung - Ł.M.] abzulegen, für diesmal
und für immer vorbei sei und der Krieg endgültig der
Vergangenheit angehöre.
(Deutsche)
Schuld bedarf (deutscher) Sühne. "Schuld"
hatte es bereits gegeben, wo war aber die "Sühne"
zu suchen? Eine Frage könnte im Zusammenhang damit
gestellt werden: Hat ein Verbrechen immer eine Strafe
zur Folge? Haben wir es tatsächlich immer mit einem
"Nullpunkt" der Schuld und einem "Nullpunkt"
der Sühne zu tun - wie das in dem berühmten Dostojewski-Roman
der Fall ist? Oder ist es vielmehr ein Prozess, der
nie abgeschlossen werden kann? Dieses Problem taucht
indirekt schon im Titel des Bandes auf, der mit einem
Fragezeichen versehen ist: Schuld und Sühne?
Anders als in dem Roman von Fiodor Dostojewski, in
dem der Protagonist seine Schuld erkennt und eine
geistige Umwandlung erlebt, kann im Falle des Zweiten
Weltkrieges von einem Erkenntnisfortschritt nicht
die Rede sein. Die Autoren, die nach einem Sinn des
Tötens und Sterbens suchten, mussten sich letztendlich
vor der Tatsache gegenübersehen, dass es "die"
Wahrheit über den Krieg nicht gibt. Der Krieg entzieht
sich einfach in seiner Gesamtheit aller Darstellung.
Das Thema des Bandes sind Kriegsbilder, die in den Medien der Nachkriegsjahre
und in der Auseinadersetzung mit dem Nationalsozialismus
ausgearbeitet wurden. Noch 1989 hätte es - wie Ursula
Heukenkamp in der Vorbemerkung mit Recht
schreibt - keinen Sinn gehabt. Erst die deutsche Wiedervereinigung
hat "den Klärungsbedarf" geschafft, [...]
der dazu herausfordert, gegenwärtige Positionen
durch die Analyse überlieferter zu verfremden.
Der bisherige Diskurs über den Zweiten Weltkrieg wurde in Frage gestellt. Das "neue"
Deutschland brauchte einen
"neuen" Umgang mit seiner Geschichte.
An der internationalen Konferenz, die zum
Thema Schuld und Sühne? Kriegserlebnis
und Kriegsdeutung in deutschen Medien der Nachkriegszeit
(1945-1961)
vom 01.-04.09.1999 in Berlin stattgefunden
hat, haben die Teilnehmer Aufsätze präsentiert,
welche als Ergebnis der
Suche nach einem neuen Diskurs (oder vielmehr
nach neuen Diskursen) über den Zweiten Weltkrieg anzusehen
sind. Das erste Ergebnis dieser Suche war bereits
die Wahl des Titels, dessen Bedeutung Ursula Heukenkamp folgendermaßen
erklärt: Deutsches Verhalten - schreibt sie
in der Vorbemerkung - sollte nicht
aus deutscher, sondern aus internationaler Ebene
beurteilt und bewertet werden. [...] es geht
nicht [...] um die Reproduktion des gängigen
Urteils über die Deutschen der fünfziger Jahre und
ihre generelle Unbußfertigkeit.
Der erste
Band, unter dem Titel Figurationen von Krieg und
Kampf herausgegeben, präsentiert textkritisch
orientierte Beiträge. Behandelt werden Strategien,
Verfahren und Techniken der Kriegsdarstellung in den
verschiedenen Medien. Aus den Untersuchungen wurden
Faktoren wie soziale Notlage der Bevölkerung und
die sozialpsychische Situation der Überlebenden nicht
ausgeschlossen. Das Ziel war nicht zu "beurteilen"
(d.h. "moralisieren"), sondern kritisch
und möglichst distanziert zu "beschreiben",
was auch in meisten Aufsätzen gelungen ist. Ideologie
spielt keine Rolle mehr. An ihre Stelle tritt eine
interdisziplinäre Perspektive ein.
Das erste
Kapitel im Band I enthält Aufsätze zu einzelnen
Kriegsromanen (u.a. Wanderer, kommst du nach Spa...
von Heinrich Böll, Kameraden von Franz Fühmann,
Die Nacht von Lissabon von Erich Maria Remarque),
das zweite Untersuchungen zum Thema "Stalingrad"
(Theodor Plieviers Trilogie Moskau. Stalingrad.
Berlin), das dritte Analysen der Kriegserfahrungen
von Kindern und Jugendlichen und ihrer medialen Darstellung
(u.a. die Romane von Walter Kolbenhoff, Manfred Gregor,
Heinz Küpper). Im vierten Kapitel sind Beiträge zur
Heimkehrerthematik zu finden (der Zweite Weltkrieg
in der deutschen bildenden Kunst, im Film, Geschlechterverhältnisse
nach dem Krieg u.a.) und im fünften Kapitel sind Aufsätze
zusammengestellt, welche den Prozess der Reflexion
und Urteilsbildung aus räumlicher oder zeitlicher
Distanz am Beispiel einzelner Autoren analysieren
(u.a. Kriegserfahrung im Heimatfilm, in Kriegsgedichten
von Johannes Bobrowski, Peter Huchel und Hans Cibulka,
Kriegserlebnis eines Exkommunisten in Mančs
Sperbers Roman Die verlorene Bucht).
Der Diskurs
des Buches Schuld und Sühne? Kriegserlebnis und
Kriegsdeutung in deutschen Medien der Nachkriegszeit
(1945-1961) scheint in zweierlei Hinsicht das
"Zeichen der Zeit" zu sein: erstens stellt
er einen Diskurs über Diskurse dar, d.h. thematisiert
nicht den Krieg als solchen, sondern Schilderungen
des Krieges. Zweitens sollte in diesem Falle eigentlich
nicht von "einem" Diskurs die Rede sein,
da es in diesem Falle keinen einheitlichen Diskurs
geben kann, sondern von Diskursen über Diskurse. Diese
"doppelte Entfernung" vom Kriege ermöglicht
eine kritische Bilanz der bisherigen Forschung samt
ihren ideologischen Affinitäten mit den verschiedenen
"-ismen" und verhindert zugleich, die Vielfältigkeit
der zu untersuchenden Phänomene in einen neuen methodologischen
"Sack" zu werfen, d.h. einem neuen Paradigma
zu unter-werfen. Die Bewahrung der Stimmenvielfältigkeit
scheint daher wohl das größte Verdienst dieses Buches
zu sein.
Łukasz
Musiał
Maria Jańska, Małgorzata Kaspryszyn, Grażyna i Roman Lewiccy, Mirosława Nikodemska, Sigelinde Machocki,
Anna i Grzegorz Małgorzewiczowie, Marianna
Pietrus-Rajman, Sabina Prokop, Stefan Schwan, Renata
i Jürgen Timm: Na und? Deutsch als Kontaktsprache. Teil 3. Podręcznik do języka niemieckiego
dla szkół ponadpodstawowych. Wydawnictwo
Szkolne PWN, Warszawa 2001.
Z
początkiem nowego roku szkolnego ukazała
się ostatnia z trzech części cyklu
podręcznikowego Na und? opracowanego
pod kierunkiem Grażyny i Romana Lewickich,
którego celem jest doprowadzenie uczniów do poziomu
umożliwiającego im przystąpienie do
egzaminu Zertifikat Deutsch oraz takie opanowanie
języka, które pozwoli im sprawnie komunikować się w mowie i piśmie we wszystkich ważnych sytuacjach
życia codziennego. Trzecia część
Na und? przygotowuje do egzaminu maturalnego
na poziomie podstawowym (wariant
B).
Ta
część Na und ? przeznaczona
jest dla uczniów rozpoczynających trzeci rok
nauki języka niemieckiego i - tak jak poprzednie
części - proponuje wariantową możliwość
wykorzystania kursu - materiał językowy został przygotowany do realizacji w warunkach szkolnych w czasie 130 - 135
godzin lekcyjnych (przy czterech godzinach tygodniowo)
dla produktywnego zakresu sprawnościowego lub
w czasie 65 - 70 godzin lekcyjnych (przy dwóch godzinach
tygodniowo) dla receptywnego zakresu sprawnościowego.
Kurs
obejmuje podręcznik do pracy grupowej, podręcznik
do pracy indywidualnej, poradnik dla nauczyciela
oraz kasetę z nagraniami.
Podręcznik
do pracy grupowej - podzielony jest na sześć
jednostek dydaktycznych nazwanych Szenen,
które bazują na materiale zawartym w dwóch poprzednich
częściach. Taka kontynuacja pozwala na
utrwalanie, wykorzystanie i poszerzanie nabytych
wcześniej umiejętności oraz uświadamia
i porządkuje kompetencję językową
uczniów. Ponadto uczniowie, mając do dyspozycji
autentyczne teksty i sceny z życia krajów niemieckiego
obszaru językowego, pogłębiają
wiedzę na temat realiów tych krajów i uczą
się odpowiedniego zachowania językowego
w określonych sytuacjach.
Każda
jednostka uzupełniona jest o lekcję kontrolną
(Lernkontrolle), zawierającą arkusz
oceny sprawności językowych. Jej celem jest
powtórzenie, utrwalenie i sprawdzenie przerobionego
materiału, jak również ustalenie i wyrównanie
deficytów. W tym przypadku niewątpliwą
pomocą dla nauczyciela są wskazówki i propozycje
Autorów ułatwiające indywidualny dobór
ćwiczeń powtórzeniowych.
Ponadto
do każdej jednostki dołączono propozycje
pracy projektowej (Ideen), adresowane do grup
nauczania intensywnego w ramach przygotowania do matury
na poziomie podstawowym. Są one jednak warte
polecenia również dla pozostałych uczniów.
Zadania te dają im możliwość podsumowania
wiedzy zdobytej w danej jednostce. Jednocześnie
uczą organizacji pracy w grupie, kreatywnego
i efektywnego współdziałania, a także
rozwijają umiejętność prezentacji
własnej pracy.
Zagadnienia
gramatyczne traktowane są nadal jako integralna
część nauki języka. Praca z gramatyką
nie polega tutaj na podawaniu gotowych definicji,
lecz na przedstawieniu wielu możliwości
wyrażenia tej samej intencji poprzez użycie
różnych środków językowych. W myśl
zasady gramatyki stylów, realizowanej w trzeciej części
podręcznika, wiedza gramatyczna służy
do wielowariantowego użycia języka w konkretnych
kontekstach socjokulturowych, uświadomienia
różnic języka mówionego i pisanego oraz
wyczulenia na różnice dialektowe.
Podręcznik
do pracy indywidualnej - zawierający rozmaite
ćwiczenia leksykalne i gramatyczne (wraz z kluczem)
służy jako materiał do samodzielnej
pracy w domu lub może być wykorzystywany
podczas lekcji. Zamieszczone w nim ćwiczenia
systematyzują i poszerzają wiedzę ucznia
kładąc szczególny nacisk na rozwijanie
umiejętności pisania, wspomagają również
samodzielną pracę i samokontrolę.
Poradnik
dla nauczyciela - obok omówienia koncepcji dydaktycznej
kursu, celów kształcenia, wskazówek dydaktyczno
- metodycznych i zeszytu z gotowymi testami sprawdzającymi,
zawiera szczegółowe opracowanie wszystkich jednostek dydaktycznych (z podziałem na godziny lekcyjne) z wyszczególnieniem technik
uczenia się, dokładnym opisem zadań
i licznymi propozycjami gier i zabaw językowych.
Poradnik ten stanowi nieodzowną pomoc w przeprowadzeniu
ciekawych i efektywnych zajęć.
Cały
cykl podręczników zdecydowanie wyróżnia
się spośród dotychczasowej oferty materiałów
dydaktycznych i z tego też powodu niektórym nauczycielom
może wydać się on inny i nieco zaskakujący.
Jego innowacyjność polega na obowiązującej
dziś, - aczkolwiek nie zawsze prawidłowo
realizowanej - koncepcji nauczania komunikacyjnego,
całościowego, interkulturowego i interakcyjnego.
Aby proces nauki języka obcego zakończył
się sukcesem, należy uwzględnić
wszystkie elementy kompetencji komunikacyjnej -
kompetencji interakcyjnej, językowej oraz
socjokulturowej. Idea podręcznika zakłada
rozwijanie tych kompetencji etapowo, gdzie podczas
każdego roku nauki nacisk położony
jest na kształtowanie wybranego aspektu kompetencji
komunikacyjnej.
I
tak nauka w początkowym etapie polega na odtwarzaniu,
naśladowaniu i reprodukcji materiału językowego;
w kolejnej fazie "porządkuje się"
język, analizuje oraz odgaduje reguły. Końcowy
etap nauki to doskonalenie i świadome stosowanie
języka do konkretnego działania.
Aby
jak najszybciej wykształcić sprawności
językowe należy wyzwolić w uczących
się silną motywację, co w przypadku
nauki języka niemieckiego polega na takim przedstawieniu
krajów niemieckojęzycznych i ich kultury, które
obudzi w nich chęć porozumiewania się
w języku niemieckim. Dlatego też Autorzy
proponują taki zestaw tematów i zagadnień
lekcji, który dotyczy zainteresowań młodzieży.
Widząc wyraźny cel i motyw działań
językowych uczniowie szybko angażują
się i otwierają na nową im kulturę.
Poprzez dobór odpowiednich materiałów podręcznik
daje im sposobność ciągłego przyjmowania
ról komunikacyjnych i sprawdzania się w potencjalnych
sytuacjach z życia krajów niemieckiego obszaru
językowego. Duży zasób środków leksykalnych,
wprowadzany od samego początku nauki, już
po pierwszych lekcjach pozwala uczniom tworzyć
własne wypowiedzi, tym samym zapewnia im poczucie
sukcesu i kształtuje pozytywne nastawienie do
dalszej nauki języka obcego.
Oprócz
realizowanej w podręczniku zasady rozwijania
kompetencji komunikacyjnej książka potwierdza
również koncepcję nauczania polisensorycznego
(multimodalnego). Nauka "głową, sercem
i całym ciałem" angażuje wszystkie
zmysły ucznia i ułatwia zapamiętywanie.
Nauczanie całościowe stanowi ciągle
jeszcze margines na polu praktyk glottodydaktycznych,
gdyż wymaga od nauczyciela nie tylko świetnego
przygotowania pedagogicznego, ale przede wszystkim
odwagi i kreatywności w samym procesie dydaktycznym.
Ćwiczenia opracowane przez Autorów czerpią
wiele z dorobku tzw. metod alternatywnych. One właśnie
wykorzystując werbalne i pozawerbalne środki
komunikacji przyczyniają się do "chłonięcia"
języka wszystkimi zmysłami, pełnej
integracji grupy oraz pobudzenia wyobraźni i
aktywności będących podstawą rozwijania
kompetencji komunikacyjnej.
Wartość
podręcznika została wzmocniona przez wprowadzenie
dwujęzyczności w gramatycznych i leksykalnych
ćwiczeniach kontrastywnych i zadaniach tłumaczeniowych.
Dwujęzyczne polecenia ćwiczeń, zrozumiałe
dla każdego ucznia, likwidują sytuacje stresowe,
wynikające z niezrozumienia obcojęzycznego
tekstu. Wyjaśnianie treści gramatycznych
w języku polskim bardziej przemawia do ucznia,
gdyż odwołuje się do jego znajomości
języka ojczystego. W ten sposób niwelujemy naukę
o języku na rzecz nauki języka.
Kolejną
ważną zaletą podręcznika jest
bogaty materiał realioznawczy pozwalający
wykształcić postawę zrozumienia i
tolerancji dla odrębności innej kultury
oraz przygotować do odnalezienia się w nowej
rzeczywistości Zjednoczonej Europy.
Cykl
podręczników Na und? otwiera drogę
do nowoczesnego kształcenia językowego,
z pewnością może zainspirować
zarówno nauczycieli jak i uczniów do twórczej i efektywnej
pracy.
Tatiana
Bergier
Zespół autorów pod redakcją Kordiana Bakuły i Jana Miodka: Kształcenie językowe, tom 1
(11), Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego,
Wrocław 2001.
Pierwszy
tom "Kształcenia Językowego" jest
kontynuacją serii "Kształcenie językowe
w szkole", redagowanej przez dr hab. Marię
Dudzik. Według jego redaktorów, dydaktyka Kordiana
Bakuły i językoznawcy Jana Miodka, nowa
publikacja ma mieć profil językoznawczo-dydaktyczny,
ale zachowana zostanie zasada przyjmowania do publikacji
prac autorstwa zarówno pracowników z ośrodków
akademickich, jak i nauczycieli szkół. Przedmiotem
zainteresowania jest nie tylko język w jego współczesnej
postaci, jego użytkowanie i przemiany, ale też
jego historia, zastosowanie w teorii literatury,
kulturze i dydaktyce.
Część
I, poświęconą zagadnieniom językoznawczym,
otwiera praca Kordiana Bakuły "Czy istnieje
język mówiony i język pisany?" Autor
odważnie przeciwstawia się obiegowemu
przekonaniu o istnieniu dwóch rodzajów języka
i znacznych między nimi różnic. Odwołując
się w swojej argumentacji zarówno do logiki,
jak i zdobyczy nowoczesnej techniki, udowadnia, że
podział na odmianę mówioną i pisaną
języka jest sztuczny, a co najważniejsze
- daleki od realiów rzeczywistości językowej.
Lepiej jest już mówić o mowie i piśmie
lub tekście mówionym i pisanym. Praca jest niezwykle
wartościowa ze względu na świeżość
myśli i precyzję argumentów, choć w
zakończeniu autor przyznaje, że skutków
tego "fermentu" naukowego jakoś nie
widać.
W
kolejnej pracy jej autorka, Monika Zaśko-Zielińska,
próbuje zbadać świadomość gatunkowego
zróżnicowania języka wśród przeciętnych
jego użytkowników. W toku badań osoby ankietowane
na ogół trafnie dokonywali klasyfikacji gatunków,
wyszczególniania ich cech i łączenia w grupy,
choć kryteria, którymi się posługiwali,
należałoby określić jako pragmatyczno-intuicjonalne,
niż oparte na naukowych przesłankach.
Generalnie wnioski autorki można sprowadzić
do stwierdzenia, że z komunikacją i precyzją
językową wcale nie jest tak źle wśród
Polaków.
być kolejna praca, autorstwa Igora Borkowskiego,
dotycząca umiejętności definiowania
słownictwa politycznego przez uczniów szkół
podstawowych i średnich. Młodzież definiowała
wybrane pojęcia odwołując się
zarówno do potocznych, obiegowych sposobów ich postrzegania,
jak i do wpojonych, szkolnych definicji. Popełniane
przy tej okazji błędy polegały najczęściej
na uogólnianiu spostrzeżeń incydentalnych,
próbach definiowania w sposób wręcz encyklopedyczny,
budowaniu fałszywych, nieścisłych synonimów,
nadawaniu definicjom cech silnie emocjonalnych itd.
Źródła
informacji są typowe: dom rodzinny, środki
masowego przekazu, wreszcie szkoła. Ta ostatnia
jednak, choć powinna mieć duży wpływ
na kształtowanie świadomości językowej
młodzieży, także w omawianym zakresie
tematycznym, nie wywiązuje się z tej funkcji
w sposób satysfakcjonujący. Obserwuje się
wręcz zjawisko swoistego "językowego
eskapizmu". Autor podkreśla potrzebę
zintensyfikowania wysiłków, zmierzających
do uczynienia ze szkoły miejsca prawdziwie społecznej
edukacji młodzieży, gdzie będzie ona
chętnie uczyć się uczestnictwa w życiu
społecznym.
W
części drugiej, dydaktycznej, Józef Jaworski
analizuje problemy nauczania składni w szkole.
Choć ani nauczyciele, ani uczniowie nie są
pozostawieni samym sobie, bowiem istnieje pewna ilość
publikacji na ten temat, to publikacje te często
wprowadzają czytelnika w błąd, zazwyczaj
przez błędną interpretację problemu.
Model składni oparty na koncepcji Z. Klemensiewicza
- od dawna funkcjonujący w szkolnictwie i dopiero ostatnio nieśmiało
modyfikowany - cechuje się spójnością,
jednak oparta na nim metoda tradycyjnego rozbioru
- mechaniczna i formalna, dawno przestała być
atrakcyjna dla uczniów, słusznie zapracowując
na etykietkę nudnej i nieproduktywnej.
Autor
omawia kolejne metody strukturalnego rozbioru zdań,
wskazując też na kilka pozytywnych cech,
mianowicie kształcenie świadomości
znaczenia poszczególnych składników zdania,
uwrażliwianie na dwuznaczności zdaniowe
itd.
Metody
semantyczne, wciąż zbyt rzadko stosowane,
stanowią według autora interesującą
alternatywę dla klasycznego szkolnego podejścia.
Najlepiej byłoby stosować swoistą mieszankę
składni: semantyczna, strukturalną i szyku,
przy czym najistotniejszą rzeczą byłoby
uproszczenie i ujednolicenie stosowanych terminów.
Nauczanie składni, a co za tym idzie, kształcenie
precyzji wypowiedzi językowej, ma dla przyszłości
języka polskiego kapitalne znaczenie, zwłaszcza
w dobie globalizacji świata. Młodzi Polacy
powinni zrozumieć przede wszystkim istotę
sensu precyzyjnej i swobodnej wypowiedzi, czy to ustnej,
czy pisemnej.
Kolejna
praca, "Nazwiska w dydaktyce szkolnej",
autorstwa Romany Łobodzińskiej, jest próbą
ukazania zagadnień onomastyki polskiej w dzisiejszej
rzeczywistości szkolnej. Choć nie jest to
dziedzina niepopularna, w szkole jej zastosowanie
ogranicza się właściwie jedynie do
potrzeb ortografii i fleksji. Zdaniem autorki, pomijanie
tej dziedziny jest błędem, który jak najszybciej
powinien być poprawiony w programach zreformowanego
szkolnictwa - dla lepszego rozumienia przez Polaków
ich własnego języka i jego bogactwa.
Bogaceniu
słownictwa uczniów w klasie VI poświęca
swoją pracę Dorota Bauer. W toku zaprojektowanego
przez siebie eksperymentu badawczego starała
się nakłonić uczniów do wyrażania
opinii o niej jako ich nauczycielce. Budując
stopniowo zaufanie do siebie, autorka odkryła
swoistą zależność między
nastawieniem - czysto ludzkim - uczniów do nauczyciela,
a efektami, jakie w swojej pracy osiągali -
czyli wzbogaceniem i uaktywnieniem ich zdolności
komunikacyjnych w mowie i w piśmie. Sama dostrzegła
klasę jako zbiór indywidualności, co pozwoliło
jej zwiększyć skuteczność jej
działań pedagogicznych.
Ostatnia
praca autorstwa Wiesławy Troszczyńskiej
- Nakonieczny, "Krytyczna analiza programów wychowania
przedszkolnego", jest próbą spojrzenia na
rzeczywistość przedszkolną, a ściślej
- rozwijania przez dzieci swej świadomości
językowej we wszelkich jej aspektach. Wnioski
nie są wesołe: programy obecnie stosowane
nie są zadowalające, brakuje wielu elementów
lub nie są one dostatecznie mocno wyeksponowane:
lektury, słowniki, ćwiczenia fleksyjne i
składniowe. Swoistym paradoksem może przy
tym wydać się fakt, że programy z lat
pięćdziesiątych, po koniecznych zmianach
i uaktualnieniach, mogłyby okazać się
lepsze od obecnie stosowanych.
Tom
1 (11) "Kształcenia Językowego"
wydaje się doskonałą kontynuacją
poprzedniej serii, tym ciekawszą, że obok
zagadnień dydaktycznych znalazły się
- na prawach równości - zagadnienia językoznawcze.
Prace w nim zamieszczone są po pierwsze ciekawe,
po drugie - dobrze diagnozują i uwypuklają
problemy współczesnej rzeczywistości językowej
i szkolnej. Ich merytoryczny i formalny poziom jest
wysoki, a krąg ewentualnych zainteresowanych
- duży. W praktyce jest to więc pozycja
dla każdego nauczyciela, a co więcej - swoiste
forum, na którym można pomieścić również
swoje przemyślenia i sugestie.
Monika
Polanowska
Krzysztof A. Kuczyński: Wielobarwność
pogranicza. Polsko-austriackie stosunki literackie
(Biblioteka Austriacka, pod redakcją Edwarda
Białka i Dalii Żminkowskiej, t. 14). Oficyna
Wydawnicza ATUT - Wrocławskie Wydawnictwo Oświatowe,
Wrocław 2001, s. 251.
Choć
polsko-austriackie stosunki literackie są od
lat przedmiotem zainteresowania germanistów w Polsce
i w Austrii, to skonceptualizowanie i całościowe
przedstawienie tych relacji pozostaje w dalszym ciągu
zadaniem do zrealizowania w przyszłości.
Do celu tego przybliża nas poświęcona
tej problematyce praca Krzysztofa A. Kuczyńskiego
pt. Wielobarwność pogranicza, która
ukazała się właśnie jako 14 tom
serii Biblioteka Austriacka wydawanej pod
patronatem Austriackiego Konsulatu Generalnego w
Krakowie i Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu.
Publikacja ta - jak pisze zresztą sam autor we
wstępie - nie aspiruje do rangi monografii ogarniającej
całość tematyki zasugerowanej w podtytule,
omawia ona jedynie jej wybrane aspekty, poczynając
od drugiej połowy wieku XIX aż po współczesność,
przy czym wyraźny punkt ciężkości
spoczywa na literaturze XX wieku. Publikowane w
omawianym tomie szkice to efekt wieloletnich zainteresowań
łódzkiego germanisty, który konsekwentnie śledzi
polsko-austriacki dyskurs literacki i opublikował
na ten temat wiele cennych publikacji. Charakter tych
zainteresowań pozwala wręcz mówić o
swego rodzaju badawczej pasji autora, dla którego
polsko-austriackie pogranicze literackie i kulturalne
to kraina w jakimś sensie magiczna, obszar kulturowych
i politycznych doświadczeń, które zlokalizowane
jakby obok głównych szlaków europejskiej tradycji
współkształtowały niepowtarzalny
duchowy klimat regionu, którego stolicą był
Wiedeń, a który rozciągał się
od Triestu po Lwów i od Pragi po Czerniowce. Wraz
z upadkiem monarchii austrowęgierskiej w roku
1918 region ten bezpowrotnie przeszedł do historii,
ale jego ślady i oddziaływania zauważyć
można po dzień dzisiejszy. Przetłumaczony
niedawno na język polski Dunaj Claudio
Magrisa - włoskiego germanisty i pisarza żyjącego
w Trieście - jest nie tylko literackim pomnikiem
owej "Mitteleuropy", ale także relacją
pokazującą obecne do dziś powinowactwa
funkcjonujące ponad barierami języka i
granicami państw, które zresztą tak często
się tu zmieniały, że w świadomości
wielu mieszkańców stały się czymś
relatywnym i umownym.
Do
podróży po tym kontynencie zaprasza nas Krzysztof
A. Kuczyński, którego szkice rekonstruują
jego polsko-austriackie czy też galicyjskie obrzeża.
¦wiat
ten nie był oczywiście wolny od konfliktów
i pokus narodowych ideologii, którymi kierowała
się cała ówczesna Europa, ale jednocześnie
pozwalał na kariery i biografie, które rozwijały
się poprzez uczestnictwo w wielu językach
i tradycjach, kształtując specyficznie
poczucie tożsamości nieprzystające
do norm i kryteriów obowiązujących w ramach
europejskiego modelu kultury narodowej. Dotyczy to
takich postaci, jak np. Constant Wurzbach, Ludomił
German, Albert Zipper czy Jan Effenberger-¦liwiński.
Autor przedstawia ich twórczość i działalność
jako wypadkową wielorakich społecznych
i politycznych uwarunkowań "kakanii",
które powodowały, że polskość
i austriackość wcale się nie wykluczały,
lecz wzajemnie się uzupełniały czy
wręcz zazębiały. Tak było na pewno
w przypadku germanisty, tłumacza i poety Alberta
Zippera (1855-1936), który pochodził z wielokulturowej
rodziny inteligenckiej ze Lwowa i całe swe rozgrwające
się między Lwowem, Wiedniem a Krakowem
życie poświęcił budowaniu mostów
między tradycją polską i niemiecką.
Jego działalność naukowa koncentrowała
się na literaturze niemieckiej - spod jego pióra
wyszło m. in. wiele szkiców z serii Erläuterungen
zu Meisterwerken der deutschen Literatur wydawanej
przez wydawnictwo Philippa Reclama - , ale jednocześnie
był niestrudzonym tłumaczem i propagatorem
literatury polskiej. Aktywnie uczestniczył w
pracach wielu polskich towarzystw i organizacji kulturalnych,
ale swe wiersze pisał i publikował w języku
niemieckim. Inny przykład takich wielorakich
uwikłań kulturowych to Ludomił German
(1851-1920), w latach 1907-1918 polski poseł
do austriackiego parlamentu, z wykształcenia
germanista i pedagog, który tłumaczył Słowackiego
na język niemiecki i Pieśń Nibelungów
na język polski. Do tego średniowiecznego
eposu w przekładzie Germana sięgają
do dziś studenci polonistyki i germanistyki
- w roku 1994 pojawił się na rynku jubileuszowy
reprint wydania z roku 1894, które ukazało się
w Złoczowie w wydawnictwie Wilhelma Zuckerkandla
(tłumaczenia literatury niemieckojęzycznej
na język polski zajmowały w programie tego
wydawnictwa niezwykle ważną pozycję
- jednym z jego redaktorów był zresztą
wspomniany wyżej Albert Zipper). Bliskie polsko-austriackie
więzi kulturowe w wieku XIX ilustruje także
postać Constanta Wurzbacha (1818-1893), który
w tradycji austiackiej zapisał się przede
wszystkim jako redaktor monumentalnego Biographisches
Lexikon des Kaisertums Österreich. Urodzony w
Lubljanie Wurzbach trafił do Galicji w mundurze
żołnierza austriackiej armii, tu nauczył
się języka polskiego i zainteresował
się polską kulturą. Efektem tych zainteresowań
było m. in. przełumaczenie na język
niemiecki powieści Kraszewskiego Poeta i świat
oraz edycja polskich i ukraińskich pieśni
ludowych. W tej samej wielojęzykowej przestrzeni
kulturowej
usytuowane były później
życie i twórczość Jana Effenbergera-Śliwińskiego
(1884-1950), muzyka, tłumacza i krytyka muzycznego,
który w oczach Krzysztofa A. Kuczyńskiego był
jednak przede wszystkim ucieleśnieniem postawy
czy stylu życia, który w języku niemieckim
określa się mianem Lebenskünstler. I rzeczywiście,
jest to bardzo fascynująca biografia, biografia
człowieka, który nie poświęcił
się wprawdzie własnej twórczości, ale
potrafił zaistnieć w artystycznych salonach
jako przyjaciel wybitnych artystów oraz znawca i
miłośnik sztuki. Urodzony w Wiedniu jako
nieślubne dziecko polskiego malarza Roberta
Śliwińskiego, a następnie zaadoptowany
i wychowany przez bezdzietne małżeństwo
Effenbergerów mieszkające w Pradze, odnalazł
potem drogę do Polski i do polskości, choć
tak naprawdę nigdy w Polsce na zawsze nie zamieszkał.
Podróżował po europejskich stolicach i zatrzymywał
się tam często na dłużej, poznając
wielu wybitnych artystów i stając się bohaterem
rozlicznych romansów. Był oficerem polskiej armii
i jako lotnik brał udział w wojnie z Rosją.
W Londynie pracował jako delegat Biura Propagandy
Zagranicznej, w Paryżu prowadził sklep z
artykułami muzycznymi, a w Warszawie uczył
języka niemieckiego. II wojnę światową
spędził w Londynie, po jej zakończeniu
został tam najpierw doradcą muzycznym ambasady
polskiej, a następnie kierownikiem pionu muzycznego
w Instytucie Kultury Polskiej. Jednocześnie
przez całe swoje życie koncertował,
organizował koncerty, tłumaczył na
język niemiecki polską literaturę
muzyczną. Tak samo dobrze czuł się
w polskich i austriackich środowiskach intelektualnych. Dobrze znał Iwaszkiewicza i Szymanowskiego, Franza Theodora Csokora, Adolfa Loosa
i Karla Krausa.
Takie
biografie nie przestały być możliwe
także po upadku wielokulturowej monarchii naddunajskiej,
choć oczywiście bez mała wszystkie
XX-wieczne polsko-austriackie relacje literackie są
w jakiś sposób osadzone w tej właśnie
c.k. tradycji. Korzenie Oskara Jana Tauschinskiego
prowadzą do Lwowa, a jeszcze dalej na Morawy,
ze Lwowa wywodził się też Stanisław Jerzy Lec, Otto Forst de Battaglia
pochodził z polsko-węgierskiej rodziny osiadłej
w Wiedniu, Egon Naganowski - badacz i tłumacz
Roberta Musila - urodził się w Innsbrucku
jako syn oficera austriackiej armii, Günther Wytrzens
- wybitny współczesny slawista i propagator
literatury polskiej nad Dunajem - wychowywał
się w wielonarodowym środowisku Śląska
Cieszyńskiego, a piszący w języku polskim i mieszkający w Wiedniu Adam Zieliński urodził się w Drohobyczu i do dziś
traktuje Galicję jako swą właściwą
"małą ojczyznę". Książka
Krzysztofa A. Kuczyńskiego przedstawia takich
postaci jeszcze więcej. W bardzo interesujący
sposób autor pokazuje polskie doświadczenie
Ingeborg Bachmann, która przyjechała do Polski
w 1973 roku, aby odbyć cykl wieczorów autorskich.
Spotkanie z Polską wywarło bardzo duże
wrażenie na pisarce, która inaczej niż
prawie wszyscy bohaterowie omawianej pracy nie miała
żadnych polskich czy galicyjskich powiązań.
Pisząc o tym Krzysztof A Kuczyński korzysta
z relacji wybitnych polskich germanistów, którzy bezpośrednio
uczestniczyli w wizycie Ingeborg Bachmann w Polsce
i mieli okazję bliższego jej poznania. Relacje
te są oczywiście bardzo subiektywne, ale
to doskonale koresponduje z charakterem wszystkich
szkiców. Nie zmierzają one raczej do przedstawienia
polsko-austriackiego dialogu odbywającego się
w obrębie samych tekstów, lecz koncentrują
się bardzo wyraźnie na postaciach pisarzy
i intelektualistów, za sprawą których ów dialog
dochodzi do skutku. Emocjonalny stosunek autora do
omawianych twórców nadaje niekiedy kreślonym
przez niego portretom charakter bardzo osobistego
wyznania, co przypomina o tym, że literatura
i historia literatury to również olbrzymi
obszar wielorakich osobowych
relacji, emocji i napięć, także takich,
które łączą współczesnego badacza
z materią będącą przedmiotem jego
opisu. Stąd też "wielobarwność
pogranicza" jest przede wszystkim wielobarwnością
postaci i skomplikowanych ludzkich losów rozgrywających
się w kontekście literatury uwikłanej
w proces wzajemnego przenikania się dwóch, a
właściwie wielu różnych kultur i tradycji.
Praca Krzyszofa A. Kuczyńskiego
pozwala ten proces lepiej zrozumieć, ale jednocześnie
jest ona także współczesnym świadectwem
i uczestnikiem tego procesu.
Lucjan
Puchalski
Krzysztof A. Kuczyński: Wielobarwność pogranicza.
Polsko-austriackie stosunki literackie. Oficyna
Wydawnicza ATUT - Wrocławskie Wydawnictwo Oświatowe,
Wrocław 2001, s. 251.
Polsko-austriackie
koneksje literackie mają długą historię,
ale dopiero z końcem XIX stulecia przybrały
formę wielopłaszczyznowego kontaktu kulturalnego,
dostarczającego obecnie szerokich pól badawczych
dla uczonych i publicystów. Przykładowo trzeba
wymienić na tym miejscu nazwiska takich badaczy,
jak Józef Buszko, Karol Fiedor, Stefan H. Kaszyński,
Krzysztof A. Kuczyński, Władysław Kucharski,
Walter Leitsch, Andrzej Pilch, Edmund Rosner, Roman
Taborski (wyliczenie zawężam wyłącznie
do profesorów uniwersyteckich i to jedynie niektórych),
nie przytaczając już długiej listy
ich prac, jakie ciągle jeszcze powstają.
Ukazała
się wła¶nie we Wrocławiu nowa książka
prof. Krzysztofa A. Kuczyńskiego Wielobarwno¶æ
pogranicza. Polsko-austriackie stosunki literackie,
omawiająca wybrane aspekty powinowactw literackich
i kulturalnych obu państw. Prof. Krzysztof A.
Kuczyński jest znanym germanistą z Uniwersytetu
Łódzkiego, gdzie kieruje Katedrą Literatury
i Kultury Niemiec, Austrii i Szwajcarii, a jego książka
jest ¶wiadectwem wieloletnich poszukiwań archiwalnych,
jak również osobistych kontaktów z cenionymi
badaczami, pisarzami i tłumaczami nad Dunajem.
Chociaż
autor już we wstępie zastrzega się,
że nie rości sobie pretensji do monograficznego
ogarnięcia
całości problematyki, z
obowiązku recenzenta muszę temu zaprzeczyć.
Z całą odpowiedzialnością stwierdzam,
że jest to najbardziej udokumentowana i obiektywna
praca sumująca w pewnym sensie całą
dotychczasową wiedzę krytyczną, jaką dysponujemy w tym przedmiocie,
a więc odpowiada warunkom stawianym monografii.
Ponieważ jednak ze względu na brak miejsca
kwestia ta ma dla nas tutaj znaczenie dalsze - przejdę
do przedstawienia ogólnej problematyki zamkniętej
w tytule, bo właśnie prezentacja zawartości
książki powinna być przecież głównym
celem każdej recenzji.
Wielobarwno¶æ
pogranicza składa się
z dwóch zasadniczych bloków czasowych - końca
XIX i XX wieku - i przynosi sumę wiadomo¶ci
o ludziach i dziełach szczególnie ważnych
w kontaktach kulturalnych austriacko-polskich.
Interesującym
polem badawczym dla współczesnego historyka
jest dawna Galicja. Kraków i Lwów były prężnymi
ośrodkami uniwersyteckimi, z bibliotekami, wydawnictwami,
teatrami i szeroką administracją. Tutaj
inteligencja miała duże pole działania,
z tych ziem wywodziło się również wielu
tłumaczy. Reprezentowali oni różne zawody,
byli to profesorowie uniwersyteccy i gimnazjalni,
bibliotekarze i dziennikarze, urzędnicy i oficerowie.
Krzysztof Kuczyński wymienia liczne nazwiska,
omawia ich twórczość, z archiwalnych pożółkłych
teczek wynotowuje nieznane dotąd fakty życiorysów,
zwraca uwagę na ich wkład w dzieło
wzajemnego zbliżenia obydwu kultur.
Wiele
z tych nazwisk jest już nieznanych. Inni pokutują
jeszcze w lakonicznych wzmiankach encyklopedycznych,
w przypisach historyków, w oddalającej się
coraz bardziej bibliografii tamtego wieku. A przecież
zrobili wiele. Warto było ich przypomnieć.
Nazwiska takie, jak Ludomił German, Jan Galicz,
Stanisław Leonhard, Siegfried Lipiner, lub Albert
Zipper. Dwaj ostatni zasłużyli się
zwłaszcza w tłumaczeniach utworów Mickiewicza.
Lipiner przełożył na niemiecki Pana
Tadeusza (1882) oraz Dziady (1887), a przełożył
wprost znakomicie, tak że dzisiaj jeszcze te
tłumaczenia cieszą się wysoką
oceną germanistów. Zipper, uczony i tłumacz,
dokonał licznych przekładów utworów Malczewskiego,
Zaleskiego, Krasińskiego, Brodzińskiego,
a nawet Marii Konopnickiej. Szczególnym sentymentem
darzył twórczość Adama Mickiewicza
i te właśnie tłumaczenia należą
do najlepszych w jego bogatym dorobku translatorskim.
Ważnymi
pośrednikami pomiędzy dwudziestoleciem
międzywojennym a okresem po roku 1945 byli Otto
Forst de Battaglia i Franz Theodor Csokr, dwie wybitne
indywidualności, prawdziwi ambasadorzy kultury
polskiej w Austrii. Dzięki ich współpracy
kontakty kulturalne austriacko-polskie były
bardzo ożywione. Z polskiej strony Kuczyński
wymienia nazwiska takich pisarzy, jak Stanisław
Jerzy Lec (w latach 1947-1950 attaché prasowy Misji
Politycznej RP w Wiedniu), Artur Maria Swinarski,
Roman Brandstaetter, Andrzej Kuśniewicz i inni.
Oni pierwsi dostali się na niemiecki rynek wydawniczy
dzięki tłumaczeniom dokonywanym w Wiedniu.
Zasługi w tej dziedzinie trzeba przyznać
dwu znakomitym translatorom: Oskarowi Janowi Tauschinskiemu
i Gerdzie Leber-Hagenau.
Oskar
Jan Tauschinski (1914-1993) był typowym przedstawicielem
wyrosłym na pograniczu dwu kultur. Urodził
się we wschodniej Galicji. Po zdaniu matury w
Gdańsku rozpoczął studia w Wyższej
Szkole Handlowej (Hochschule für Welthandel) w Wiedniu,
które ukończył w roku 1936. Potem następuje
służba w wojsku polskim, udział w bitwie
pod Bzurą 1939, niemiecka niewola i powrót do
Wiednia, gdzie już pozostał do śmierci.
Tak można byłoby najkrócej streścić
jego życiorys.
Tauschinski
był pisarzem i tłumaczem. Kilka jego utworów
doczekało się przekładów na język
polski. Stefan H. Kaszyński w Posłowiu
do ¦więtokradztwa (Gdańsk 1976) tak
pisał o autorze tego utworu: "Ówczesny
polski attaché Stanisław Jerzy Lec nakłaniał
go do podjęcia się trudu przyswajania Austriakom
literatury polskiej. Pierwsze tłumaczenia Tauschinskiego
powstają przy współudziale wiedeńskiej
poetki Heleny Lahr, są to przede wszystkim wiersze,
no i znakomite aforyzmy Leca. Dzi¶ Tauschinski ma
w swym dorobku wiele samodzielnie tłumaczonych
utworów pisarzy polskich, są w¶ród nich Ład
serca Andrzejewskiego, proza Ku¶niewicza, poezje
Przybosia, Grochowiaka, a z młodszych Lipskiej
i Barańczaka. [...] Tauschinski to jednak przede
wszystkim oryginalny i wysoce utalentowany prozaik.
Jego powie¶ci i opowiadania, sztuki teatralne i eseje
stanowią trwały wkład do historii literatury
austriackiej, są w niej
przykładem pisarstwa realistycznego, bezkompromisowego
w obrachunku z przeszło¶cią, głęboko
zaangażowanego we współczesno¶æ".
Do
charakterystyki prof. Kaszyńskiego można
jeszcze dodaæ, że powie¶ci wiedeńskiego
pisarza cieszyły się w krajach niemieckojęzycznych
dużym powodzeniem. Powie¶æ Wer ist diese
Frau?
(1955) o Marii Curie-Skłodowskiej - wyróżniono Nagrodą Państwową,
kilkakrotnie wznawiano i przetłumaczono na
holenderski, szwedzki, japoński i grecki. Również lista tłumaczonych pisarzy polskich do roku 1993 powiększyła
się znacznie. Z książki Krzysztofa
Kuczyńskiego wynotowuję dalsze nazwiska:
Miron Białoszewski, Ernest Bryll, Zbigniew Herbert,
Tadeusz Różewicz, Wisława Szymborska i
Julian Tuwim. Wiele stron Wielobarwno¶ci pogranicza
po¶więconych jest Oskarowi Janowi Tauschinskiemu,
a jego wkład w recepcję literatury polskiej
w Austrii i Niemczech oceniony bardzo wysoko.
Wybitną
indywidualno¶cią twórczą jest również
Gerda Leber-Hagenau. Uprawia poezję, prozę,
jest autorką studiów z dziedziny historii teatru
polskiego, a także cenionym tłumaczem.
Urodziła się w Łodzi (1918), gdzie
też ukończyła gimnazjum. Lata wojny
rzuciły ją do Wiednia, gdzie studiowała
slawistykę, egiptologię, historię sztuki
i historię teatru. W roku 1944 przerwała
studia, a tytuł doktora uzyskała dopiero
w 1970 roku na podstawie pracy Die Totenfeier von
Adam Mickiewicz. Dichtung und Bühnengeschichte.
Gerda Leber-Hagenau była już wówczas autorką
cyklu liryków Garten der Liebe (1948), dramatu
Kassandra (1948), powie¶ci Lucyna Herz
(1951). Wydała też zbiór opowiadań
22 współczesnych pisarzy polskich Polen erzählt
(1961), który znalazł szeroki rezonans czytelniczy
i został przetłumaczony na język holenderski
(1965). O niezawodnym wyczuciu talentu literackiego
¶wiadczy fakt, że prezentowała w tym tomie również pisarzy młodych, wtedy jeszcze mało
znanych, takich jak Marek Hłasko, Sławomir
Mrożek czy Włodzimierz Odojewski, obok długiej
galerii nazwisk wybitnych i dobrze znanych. O książce tej pisała wtedy: "Polnische Dichter
erzählen - von der Landschaft, den Menschen, von der
Wirklichkeit polnischen Lebens heute und in jener
Zeit, die im September 1939 begann. Jetzt, wie damals,
gibt es keine literarische Distanz, weder für die
Schriftsteller der älteren Generation noch für die
der Avantgarde, weder für die Emigration noch für
jene, die im Lande leben und schreiben. Hier zeigt
sich eine Welt, die nicht irgendwo an der Peripherie Westeuropas liegt oder an den Randbezirken moderner
Literaur. In den verschiedenartigen literarischen
Strömungen Polens, wie spezifisch polnisch sie oft
auch sein mögen, wirken viele jener Kräfte, die auch
das Denken und Dichten der "westlichen Welt"
bestimmen".
Należałoby
szerzej omówiæ twórczą działalno¶æ Gerdy
Leber-Hagenau. Muszę jednak poprzestaæ na kilku
informacjach, jakie ¶wiadczą o jej zasługach
w popularyzacji literatury polskiej. W odróżnieniu
od Tauschinskiego, który tłumaczył poetów,
główne zainteresowanie Leber-Hagenau ogniskuje
się na prozie i dramacie. Tłumaczyła
utwory Dąbrowskiej, Jarosława Iwaszkiewicza,
Jana Parandowskiego, Czesława Miłosza,
Witolda Gombrowicza, Zofii Kossak, Kazimierza Brandysa.
Ona to wprowadziła na sceny teatrów niemieckich
sztuki Romana Brandstaettera. Tłumaczyła
ponadto Dziady Mickiewicza, Warszawiankę
Wyspiańskiego, sztuki Stanisława Ignacego
Witkiewicza, Ludwika Hieronima Morstina i Artura
Marii Swinarskiego.
Wiedeńska
pisarka doczekała się licznych opracowań.
W roku 1998 ukazała się książka
pod redakcją Krzysztofa Kuczyńskiego i Doroty
Kucharskiej Gerda Leber-Hagenau a stosunku polsko-austriackie
w XX wieku. Tam również zamieszczono bogatą
bibliografię przedmiotową.
Ten
przegląd tematów z książki Kuczyńskiego
byłby niepełny, gdybym na koniec nie wspomniał
choæ w kilku zdaniach o wkładzie prof. Dorothei
Müller-Ott w dzieło szerzenia kultury polskiej
w krajach niemieckojęzycznych. Jest ona rodowitą
Austriaczką, urodzoną pod Wiedniem w roku
1936. Język polski poznała dopiero w czasie
studiów slawistycznych na Uniwersytecie w Wiedniu.
Doktorat obroniła w roku 1960, a następnie
w latach 1961-63 rozpoczęła dalsze studia
na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie opiekunem jej
był prof. Witold Doroszewski. Podczas pobytu
w Warszawie "dorabiała" sobie jako lektor
języka niemieckiego w szkole "Lingwista".
W czasach warszawskich ujawniły się jej
predyspozycje translatorskie. Przełożyła
wtedy z literatury polskiej kilka pozycji, m.in.
opowiadania Zdzisława Skowrońskiego, które
następnie ukazały się w znanym wydawnictwie
niemieckim w Kolonii. Zachęcona pozytywnymi
echami krytyki postanowiła kontynuowaæ pracę
tłumacza, a kiedy objęłą obowiązki
lektora języka polskiego w Instytucie Kształcenia
Tłumaczy na Uniwersytecie w Wiedniu utworzyła
w ¶rodowisku zdolnych i zaangażowanych studentów
koło tłumaczy literatury polskiej. Rezultaty
ich pracy (czy może lepiej: rezultaty jej pracy)
są widoczne. W roku 1981 ukazał się
wstępny tom Neue Erzählungen aus Polen,
a w roku
1989 wyszedł dwujęzyczny tomik Współczesna
poezja polska - Moderne polnische Lyrik.
Ważnym osiągnięciem wiedeńskiego
koła jest
przekład antologii Na mojej ziemi był
O¶więcim (wybór i opracowanie Adam A. Zych, O¶więcim 1987). Antologia zawierała
utwory poetów polskich i wielu innych narodowo¶ci.
Zadanie więc nie było łatwe. Młodzi,
początkujący tłumacze, dzięki
fachowej i zawsze życzliwej pomocy pani profesor,
wywiązywali się z podjętej pracy znakomicie.
W roku 1993 antologia ukazała się w wersji
niemieckiej jako Auschwitzgedichte. Dorothea
Müller-Ott poszerzyła ją jeszcze o wiersze
poetów austriackich, jakie znalazła w archiwum
austriackiego ruchu oporu. W roku 1997 ukazał
się w Krakowie pod jej redakcją tom Współczesna
poezja austriacka. Obecno¶æ Dorothei Müller-Ott
na kartach Wielobarwno¶ci pogranicza jest więc
w pełni uzasadniona, a jej nazwisko należy
zawsze przypominaæ, kiedy jej wychowankowie sprawdzą
się na trudnym polu przekładów literackich.
Książka
Krzysztofa A. Kuczyńskiego prezentuje najważniejsze
indywidualno¶ci twórcze końca XIX i XX wieku.
Jej prawdziwa warto¶æ polega wła¶nie na tym,
że główny akcent badawczy autor położył
na ostatnim półwieczu, na latach w których żyjemy.
Chociaż obszar powinowactw literackich austriacko-polskich
penetrowało już wielu znakomitych uczonych
- przypomnijmy tutaj przykładowo: Brygida Brandys,
Adolf Donath, Stefan H. Kaszyński, Piotr Obrączka,
Edmund Rosner, Roman Taborski - to przecież pozostaje
jeszcze wiele problemów nie opracowanych lub niedopracowanych.
Wła¶nie te problemy wypełnia Wielobarwo¶æ
pogranicza. Wypełnia i poszerza, wzbogaca
o nowe ustalenia, o pełniejszą interpretację.
Wiele
tekstów, zwłaszcza w tym drugim bloku obejmującym
lata po roku 1945, przepojonych jest ciepłem
i sympatią. Są to relacje o ludziach, jakich
autor znał osobiście, u których bywał,
których teraz darzy przyjaźnią: Günther
Wytrzens, Gerda Leber-Hagenau, Adam Zieliński,
Dorothea Müller-Ott. Ich zasługi w pogłębianiu
kontaktów kulturalnych austriacko-polskich są
ogromne, chociaż bardzo zróżnicowane. Dostrzeżenie
tych różnic, wyodrębnienie osobowości
twórczych, pozwoliło autorowi Wielobarwności
pogranicza uniknąć schematów ustalonych
poniekąd apriorycznie w tego rodzaju konwencjach
badawczych i w rezultacie znacznie poszerzyć
orientację metodologiczną.
Krzysztof
A. Kuczyński długo przygotowywał
się do tej książki. Już od lat
zbierał do niej materiały w Wiedniu i w
bibliotekach polskich, spokojnie systematyzował
obszerny zakres tematyczny, w międzyczasie opublikował
szereg studiów, które teraz wkomponował w tę
pracę. W przypisach, gdy je tylko z uwagą
prześledzić, widać dopiero trudne,
szerokie pole penetracji badawczej: historii literatury
polskiej, germanistyki, historii Polski. Wszystko
to sprawia, że Wielobarwność pogranicza
jest wartościową i potrzebną pozycją
wydawniczą, pracą o fundamentalnym znaczeniu
dla dalszych badań nad panoramą stosunków
kulturalnych austriacko-polskich.
Bonifacy
Miązek
Roman Taborski: Polacy w Wiedniu, wydanie drugie, zmienione i
powiększone, Wydawnictwo "Universitas",
Kraków 2001, s. 244.
Ukazała
się w Krakowie najnowsza książka prof.
Romana Taborskiego Polacy w Wiedniu. Osoba
autora jest dobrze znana Polonii wiedeńskiej,
ponieważ w latach 1993-1997 był on dyrektorem
Stacji Naukowej Polskiej Akademii Nauk przy Boerhaavegasse
25. Właśnie ten pobyt w Wiedniu przyczynił
się do szczegółowych poszukiwań badawczych,
do uzupełnień i nieraz bardzo drobiazgowych
kwerend, przeprowadzonych w wiedeńskich archiwach
i bibliotekach, w zbiorach państwowych i kościelnych.
Najnowsza książka Romana Taborskiego nie
jest bowiem jego pierwszą publikacją na
ten temat. Poprzedziła ją w roku 1974 w
Krakowie książka Wśród wiedeńskich
poloników (wydanie drugie, zmienione i powiększone,
Kraków 1983), w której podstawowym zakresem materiału,
jak zapowiadał autor, były wyłącznie
"... Szkice dotyczące wybranych tematów
z zakresu polskich tradycji kulturalnych w Wiedniu."
Dopiero w publikacji następnej Polacy w Wiedniu, Wrocław
1992, akcent zasadniczy
pada na postacie historyczne, związane w jakiś
sposób z dziejami tego miasta lub państwa.
Książka
Romana Taborskiego Polacy w Wiedniu, wydanie drugie, zmienione i znacznie powiększone w stosunku do wydania pierwszego, ma ambicję objąć
wielki obszar historii począwszy od średniowiecza
aż po dwudziestolecie międzywojenne. Jej
zawartość podzielona jest na XII rozdziałów,
w których omówiono w sposób przystępny, ale
oparty na najnowszych badaniach źródłowych
zagadnienia dotyczące polskiej obecności
w tym mieście. Krótko więc, dotykając
w szczegółach zaledwie niektórych rozdziałów,
chciałbym przedstawić tę książkę.
Na
wstępie muszę zaznaczyć, że jest
to publikacja oparta na dokumentach historycznych.
Do wiadomości legendarnych, jak np. tej, że
budowniczym romańskiego kościoła Wszystkich
Świętych na miejscu dzisiejszej katedry
był w połowie XII w. Oktawian Woltzner z
Krakowa, Taborski - po sprawdzeniu źródeł
- odnosi się nieufnie, choć o niej wspomina,
przytaczając ważniejsze wypowiedzi na ten
temat.
Materiał
zawarty w Polakach w Wiedniu jest więc
udokumentowany i wiarygodny. Dowodzi on wielkiej
erudycji autora w zakresie realiów epoki i jego wielką
pracowitość w poszukiwaniach bibliograficznych, o czym świadczą liczne przypisy robione do poszczególnych rozdziałów. W całej książce
naliczyłem ich 353.
Nie
jest to jednakże pozycja sucha, sensu stricto
naukowa. Jej głównym adresatem jest czytelnik
o pewnej kulturze, który chciałby poznać
dzieje swojej ojczyzny, albo lepiej: ślady obecności
swojej ojczyzny w odległym Wiedniu. Taborski
stara się również, jeżeli tylko pozwalają
na to istniejące realia, wskazywać na te
ślady, chce uwspółcześnić je i
ożywić, operując jak dobry przewodnik
- konkretem lub adresem. I tak np. (aby jeszcze raz
pozostać przy temacie katedry wiedeńskiej)
pisze: "Za pierwszego naprawdę historycznego
Polaka związanego z wiedeńską katedrą
możemy uznać dopiero proboszcza z lat czterdziestych
XV w., Aleksandra księcia mazowieckiego (1400-1444).
Był on siostrzeńcem Władysława
Jagiełły i wujem cesarza Fryderyka III.
Zaradny książę potrafił korzystać
z tych - trzeba przyznać - niezłych paranteli,
gdyż do czterdziestego roku życia uzyskał
kolejno godności rektora Akademii Krakowskiej,
biskupa Trydentu, patriarchy akwilejskiego i wreszcie
kardynała. Było mu tego jednak widocznie
wciąż za mało, gdyż cesarz wystarał
się jeszcze dla niego o intratne i bardzo wówczas
cenione probostwo wiedeńskie. W dwa lata później
Aleksander zmarł. W katedrze św. Szczepana,
w tak zwanym Frauenchor (na lewo od prezbiterium)
znajduje się płyta nagrobna Aleksandra
z czerwonego marmuru, wmurowana pionowo w ścianę,
przedstawiająca całą postać
zmarłego naturalnej wielkości. Na płycie
zostały również wyrzeźbione tarcze
herbowe z polskim orłem" (s. 20).
O Józefie
Maksymilianie Ossolińskim, twórcy słynnego do dziś Ossolineum, którego początków
należy szukać w Wiedniu, Taborski pisze
tak: "Józef Maksymilian Ossoliński (1748-1826)
znalazł się w Wiedniu po raz pierwszy w
1790 r. jako członek polskiej deputacji, która
przedstawiła cesarzowi Leopoldowi II memoriał
dotyczący programu reform politycznych dla Galicji.
Sprawa ta, której Ossoliński poświęcił
kilka lat życia, nie przyniosła żadnych
pozytywnych rezultatów. Do działalności
politycznej powrócił jeszcze raz w 1794 r., po
wybuchu powstania kościuszkowskiego. (...)
Po upadku powstania Ossoliński zaprzestał
dalszej działalno¶ci politycznej. Zamieszkał
na stałe w Wiedniu i po¶więcił się
wyłącznie gromadzeniu swej słynnej
biblioteki oraz własnym badaniom naukowym. Wiedeńska
siedziba Ossolińskiego znajdowała się
na terenie ówczesnego przedmie¶cia Alt-Wieden, w dwóch
sąsiadujących ze sobą domach przy Mayerhofgasse,
róg Favoritengasse, tuż naprzeciwko Theresianum.
Poza siedzibą wiedeńską Ossoliński
miał również letnią rezydencję
w pobliskim Baden" (s. 52).
Przytoczyłem przykładowo te dwa fragmenty (ostatni mocno skracając), aby Czytelnik mógł sam oceniæ walory
uwspółcze¶niania tych tekstów. Wiadomo¶ci historyczne
o ludziach, osadzone w konkretnie istniejącej
topografii miasta, pogłębiają płaszczyznę
bezspornej warto¶ci książki.
Okres
rozbiorów Polski (rozpoczyna go rozdział II zatytułowany
Po pierwszym rozbiorze) jest najbardziej udokumentowany. Po szczegółowym omówieniu działalno¶ci hr. Ossolińskiego i związanego
z nim Samuela Bogumiła Lindego, który dopiero
w Wiedniu z pełnym rozmachem przystąpił
do pracy nad rozpoczętym już wcze¶niej
Słownikiem języka polskiego, Taborski
omówił działalno¶æ kulturalną Czartoryskich
i Lanckrońskich. Stare polskie rody arystokratyczne,
a trzeba tutaj dodaæ jeszcze nazwiska Lubomirskich,
Potockich, Dunajewskich, Duninów czy Badenich posiadały
w Wiedniu swoje siedziby i odegrały dużą
rolę w życiu politycznym. Kazimerz hr. Badeni
np. doszedł do najwyższej godno¶ci ze wszystkich
polskich polityków: w latach 1895-1897 był premierem.
Cesarz Franciszek Józef wysoko go cenił. Miał
nawet powiedzieæ przy tej nominacji, że w "życiu
swoim nie będzie już potrzebował ustanawiaæ
nowego rządu". Rząd Badeniego utrzymał
się zaledwie przez 26 miesięcy. Nie zapominajmy
jednak, że istniały także inne narodowo¶ci
i istniały silne antagonizmy w łonie poszczególnych
narodów.
Polacy
w Wiedniu informują
też o polskich oficerach, którzy tutaj ukończyli
wyższe studia wojskowe. Rozdział IX Polscy
wojskowi w armii austriackiej najkrótszy w książce,
bo liczący zaledwie 7 stron, nie jest już
tak dokładnie rozpracowany jak rozdziały
poprzednie. Taborskiemu - historykowi literatury
i specjaliście od teatru
młodopolskiego - nie "leżała"
dziedzina wojskowości. Cytuje jednak wiele publikacji
na ten temat, jakie znacznie poszerzają zakres
penetracji. Przytacza między innymi interesującą
wiadomość z książki T. Kryski-Karskiego
i S. Żurakowskiego Generałowie Polski
Niepodległej (Londyn 1976), że około
160 późniejszych polskich generałów miało
za sobą służbę wojskową w
armii austriackiej.
Najszerzej
omówione zostały zagadnienia związane z
literaturą, malarstwem, muzyką i teatrem.
Zwłaszcza literackie kontakty mają długą
tradycję. Pierwszy polski "poeta lauretatus"
Jan Dantyszek właśnie w Wiedniu, w roku
1516, został uwieńczony wieńcem laurowym
przez cesarza Maksymiliana. Przez Wiedeń wiodła
droga do Italii dla młodzieży udającej
się na studia do Padwy, do Bolonii i Rzymu. I
tutaj cały szereg nazwisk. Przykładowo:
Klemens Janicki, Jan Kochanowski, Piotr Skarga, Jakub
Wujek - chluba polskiej literatury renesansowej.
W okresie romantyzmu tylko Mickiewicz i Słowacki
nie byli w Wiedniu. Z upodobaniem przebywał
tutaj bliższy już naszych czasów Henryk
Sienkiewicz. Pod Wiedniem, w gło¶nym wówczas
zakładzie hydropatycznym w Kaltenleutgeben
ukończył pisanie Potopu. Tam powstawały
również powie¶ci Pan Wołodyjowski,
Quo vadis i Krzyżacy. Z obowiązku
recenzenta przytoczyłem tutaj skrótowo kilkana¶cie
nazwisk po¶wiadczających, jak niełatwe
zadanie obrał sobie Roman Taborski, aby w tym ogromnym i dotąd nieuporządkowanym materiale wybraæ fakty najbardziej charakterystyczne, najbardziej
potrzebne. Jego
wielostronne studium odtwarza i porządkuje
polskie ¶lady w stolicy nad Dunajem, a tam gdzie
to tylko możliwe uwierzytelnia te ¶lady przez
dokładne podanie adresu. Wiadomo¶ci historyczne
o ludziach osadzone
w konkretnie istniejącej topografii miasta, pogłębiają płaszczyznę
bezspornej warto¶ci książki Taborskiego.
Konstatacje szczegółowe, rozległy zasób
wiedzy z dziedziny literatury, muzyki, polityki i
teatru fascynują i budzą szacunek. W tym
olbrzymim materiale historycznym Roman Taborski
jest narratorem rzeczowym, zdyscyplinowanym intelektualnie, ale również ¶wiadomym zasadzek, jakie kryje
niesprawdzony szczegół. Polacy w Wiedniu
stanowią
niezastąpione kompedium wiedzy o polskiej obecno¶ci w tym mie¶cie dla wszystkich, którzy
interesują się naszą przeszło¶cią.
Bonifacy
Miązek
Andreas Lawaty, Wiesław Mincer (Hrsg.): Deutsch-polnische
Beziehungen in Geschichte und Gegenwart. Bibliographie
1900-1998. Harrassowitz Verlag, Wiesbaden 2000
(=Veröffentlichungen des Deutschen Polen-Instituts
Darmstadt 14), 4 Bde, 4312 S.
Diese opulent-imposante,
vier Bände umfassende wissenschaftliche Dokumentation
ist ein Musterbeispiel
grenzüberschreitender deutsch-polnischer Teamarbeit.
Entstanden als Ergebnis jahrelanger Zusammenarbeit
zwischen dem Deutschen Polen-Institut und der Universitätsbibliothek
Thorn erfaßt die Bibliographie 53.342 Titel aus dem
Zeitraum 1900-1998. Drei Bände füllt das bibliographische Material;
der vierte Band bringt Benutzerhinweise, eine Liste
der Abkürzungen und das Verzeichnis der ausgewerteten
Zeitschriften mit ihren Abkürzungen; außerdem enthält
er ein Autoren-, ein Personen- und ein geographisches
Register.
In der Dokumentation wurden Monographien, Sammelbände und Zeitschriften
erfaßt und ausgewertet, außerdem deutsche Dissertationen
in der manschinenschriftlichen Form der Hochschulschriften
sowie als Buchveröffentlichung vorliegende polnische
Dissertationen. Die Bibliographie ist thematisch
angelegt, entscheidend für die Erfassung des bibliographischen
Materials war das Kriterium der inhaltlichen Zuordnung
zum Titelthema. Der erste Teil "Politik, Gesellschaft,
Wirtschaft, Kultur in Epochen und Regionen" von Andreas
Lawaty (Bd. 1; Titel Nr. 1-21.003) bringt die Dokumentation
zur allgemeinen deutsch-polnischen Beziehungsgeschichte
in Epochen und Regionen, die Teile 2-11 befassen
sich, darauf basierend, mit den einzelnen Bereichen der Kultur (bzw. der Kulturgeschichte).
So widmet sich Teil 2 von Andreas Lawaty (Titel Nr.
21.004-25.403) der Religion, Teil 3 von Janusz Tondel
(Titel Nr. 25.404-27.373)
dem Buch, Teil 4 von Janusz Tondel (Titel Nr.
27.374-29.331) der Presse, Teil 5 von Wiesław
Mincer und Danuta Poklewska (Titel Nr. 29.332-35.950)
Wissenschaft und Bildung, Teil 6 von Krystyna Krzemieniowa
(Titel Nr. 35.951-36.797) der Philosophie und der
Psychologie, Teil 7 von Waldemar Grzybowski (Titel
Nr. 36.798-39.718) der Sprache, Teil 8 von Andreas
Lawaty (Titel Nr. 39.719-46.635) der Literatur, Teil
9 von Jan Kotłowski (Titel Nr. 46.636-50.039) der Kunst, Teil 10 von Henryk Baranowski (Titel
Nr. 50.040-51.649) der Musik und Teil 11 von Kamila
Maj (Titel Nr. 51.650-53.184) den Medien Theater,
Film, Rundfunk und Fernsehen. Der dritte Band wird mit Nachträgen (Titel
Nr. 53.185-53.342) abgeschlossen.
Jeder Teil der Bibliographie wurde mit einem in die Thematik einführenden
Vorwort versehen. Alle 11 Sachgebiete weisen ungeachtet
der voneinander leicht abweichenden Handschriften
der einzelnen Autoren (was sich im Stil der Annotationen
und den Entscheidungen zur Selektion des bibliographischen
Materials äußert) dieselbe terminologische und systematische
Grundstruktur
auf, die von vier Gliederungskategorien getragen wird: Epochen, Themen, Regionen, Personen (die von diesen
Gliederungskategorien nicht erfaßbaren übergreifend
allgemeinen Hilfsmittel wurden den einzelnen Teilen der Bibliographie benutzerfreundlich
vorangestellt). Aus dieser methodischen Vorgehensweise
resultiert ein ebenso mannigfaltiges wie umfassendes Bild der deutsch-polnischen
Nachbarschaft zwischen dem Mittelalter und der Gegenwart, das nicht nur grundsätzlich strukturelle und detailliert historisch ereignishafte Momente berücksichtigt, sondern auch die publizistischen Leistungen der Träger und Gestalter der
deutsch-polnischen Beziehungen erfaßt.
Ein Beispiel: Jan Józef Lipski. Erfaßt wurden nicht nur die bekannteren
Texte dieses Kritikers der polnischen Xenophobie
(18.278) und Befürworters einer deutsch-polnischen
Normalität, die beiden Seiten Gerechtigkeit widerfahren
lassen soll, es wird auch verwiesen auf einen nur
in der Pariser Kultura erschienenen Brief,
in dem er kritisch auf die antipolnischen Akzente
des Spiegel-Herausgebers Rudolf Augstein reagierte,
den aber, so die Annotation von Andreas Lawaty, "weder
Der Spiegel noch der Rheinische Merkur
drucken wollte" (24.550). Selbstverständlich
ist Lipski aber auch als Literaturforscher und Philologe
vertreten, der sich u.a. mit der Bedeutung des deutschen
Expressionismus für den polnischen beschäftigte (41.090,
41.092, 41.123, 44.050, 44.061) und insbesondere Kasprowicz`s
Schaffen vor dem Hintergrund der preußischen humanistischen
Bildung und des deutschen Expressionismus untersuchte
(44.049, 44.050, 44.056, 44.061).
Endet das
bibliographisch erfaßte Material im Stichjahr 1998,
so haben die Autoren den Anfang ihres Berichtszeitraums
im Jahr 1900 dadurch relativiert, daß sie wichtiges
und für das 20. Jahrundert relevantes Schrifttum auch
vom Ende des 19. Jahrhunderts berücksichtigt haben.
(Der sich in Vorbereitung befindende fünfte Band der
Bibliographie wird die Bibliographie ins Jahr 2000 fortsetzen, so daß sie dann
das gesamte 20. Jahrhundert umfassen wird).
Die Autoren
haben sich bei der Erfassung und Selektion der vorwiegend
polnischen und deutschen Literatur, aber auch der
relevanten englichen, französischen und italienischen
Veröffentlichungen vom Prinzip der Autopsie, der inhaltlichen
Einsicht leiten lassen. Dies ermöglichte ihnen umfassende
inhaltliche Annotationen, die für die Benutzer von
großem informativen Wert sind. Eine weitere Hilfestellung
bei der Benutzung der Bibliographie stellen die Querverweise
dar, die neben den Registern einen schnellen Zugriff
auf die gewünschten Informationen erlauben und die
Dokumentation gleichsam in ein Netzwerk verwandeln
(die geplante CD-Ausgabe wird dann die computergerechte
Benutzung der Bibliographie als eine EDV-Datenbank
ermöglichen und das Verweis- in ein Linksystem umwandeln),
so daß sie nicht nur eine wissenschaftliche Dokumentation
geworden ist, sondern dank ihres übersichtlichen
Aufbaus, dem Anliegen der Herausgeber entsprechend,
in gleichem Maße ein praktisches Nachschlagewerk
und Hilfsmittel für alle Interessierten.
Die Bibliographie
"Deutsch-polnische Beziehungen in der Gegenwart
und Geschichte" stellt zweifelsohne einen großen
Wurf in der Erfassung der deutsch-polnischen Nachbarschaft
dar. Sie ist aber auch eine editorische Leistung und,
was noch viel wichtiger erscheint, ein aussagekräftiger
Beweis für die kreative Potenz einer wohlkonzipierten
interdisziplinären Zusammenarbeit über Grenzen hinweg.
Sie dokumentiert so nicht nur die deutsch-polnischen
Beziehungen, sondern treibt sie als fortan unverzichtbar
wesentlicher Bestandteil derselben weiter voran.
Gabriela
Ociepa