
Reinhart Koselleck: Semantyka
historyczna. Wybór
i opracowanie: Hubert Orłowski. Tłumaczenie: Wojciech
Kunicki. Wydawnictwo Poznańskie (= Poznańska Biblioteka
Niemiecka, t. 12). Poznań 2001, 568 str.
Interdyscyplinarność
jest sztuką trudną i niebezpieczną, naraża bowiem uprawiającego
ją badacza na ataki z jednej i drugiej flanki. Jest
spojrzeniem niekonwencjonalnym, a zatem irytującym,
burzącym utarte w danej dyscyplinie wyobrażenia. Ale
taka postawa sowicie się opłaca. Wykroczenie poza ustalony
horyzont danej dyscypliny prawie zawsze przynosi
nowe ustalenia, relatywizuje rutynowe poglądy. Semantyka
historyczna Reinharta Kosellecka, wydana niedawno
w serii Poznańskiej Biblioteki Niemieckiej jest
właśnie takim dziełem, przekraczającym ustalone granice.
Solidnie wydany, dobrze ważący w ręku tom obiecuje długie
godziny ciekawej lektury i co ważniejsze, obietnicę
tę spełnia z nawiązką.
Tytuł
dzieła może być dla potencjalnego czytelnika mylący.
Sformułowanie "semantyka historyczna" nasuwać
może skojarzenia z diachronicznym ujęciem semantyki.
Taka błędna interpretacja wynika jednak właśnie z interdyscyplinarnego,
nowatorskiego charakteru książki. Chodzi tutaj o coś
zupełnie innego, a mianowicie o zderzenie historii jako
nauki z faktem, że o dziejach ludzkości opowiadamy językiem,
używamy określonych pojęć, które też ulegają dziejowym
metamorfozom. Zadanie historii, polegające na rekonstrukcji
tego „jak było naprawdę” podlega w opisie
filtracji i deformacji wynikającej z użycia danego systemu
pojęciowego i językowego, który sam w sobie też jest historycznie zmienny. Czy w ogóle
można zrekonstruować historię? Nasuwa się tu znany
cytat z Fausta, w swej istocie sceptyczny:
... przyjacielu mój,
przeszłości czas
To foliał na siedem
pieczęci zamknięty.
To, co się duchem
czasu wam wydaje,
To tylko jest wasz
własny duch,
W którym się czasy
odbijają.
(Faust, w. 575-579)
Zostaje
tutaj sformułowane istotne pytanie, w jakim stopniu
nasza refleksja nad przeszłością jest rzeczywistą
rekonstrukcją, a na ile jedynie projekcją naszych
wyobrażeń, nie przystającą do minionego czasu. Czy
doświadczenia w ogóle są„opowiadalne”?
Czy z sumowania doświadczeń jednostkowych, pojedynczych
konkretnych dokumentów można zsyntetyzować obraz danej
epoki? Jest to metarefleksja dotycząca badania procesu
historycznego, a więc problem, którym właśnie zajmował
się Reinhart Koselleck, jeden z najwybitniejszychżyjących
historyków niemieckich. Ta metarefleksja, historia historii,
odniesiona zostaje równocześnie do semantyki, do systemu
pojęciowego w ujęciu synchronicznym i diachronicznym,
i na tym właśnie polega istotny, interdyscyplinarny
wkład Kosellecka do naszej próby zrozumienia dziejów.
Wydawana
przez Huberta Orłowskiego i Christopha Kleßmanna Poznańska
Biblioteka Niemiecka jest serią służącą zbliżeniu
i wzajemnemu
poznaniu
Polaków i Niemców. Wbrew pozorom
dużo tu jeszcze do zrobienia, bo polskie i niemieckie
oczywistości bynajmniej się nie pokrywają. Chwała edytorom,
że podjęli się tego zadania. Lektura Semantyki historycznej
Kosellecka uświadamia, jak bardzo specyficznymi drogami
wędrowała niemiecka refleksja historyczna i jak bardzo,
w zaskakujący często sposób, różni się od polskiej.
Czytając Semantykę
historyczną wchodzimy w odwieczny
dyskurs o historii z perspektywy niemieckiej, ze wszystkimi
jej problemami, obciążeniami i dylematami, które przecież
właśnie w tej dziedzinie są szczególnie istotne.
Nie
sposób streścić w ramach krótkiej recenzji problematyki
pomieszczonej na niemal 570 stronach, tym bardziej,
że tom jest zbiorem tematycznie różnych rozpraw i stworzenie
wspólnego mianownika jest trudne. Mimo to chciałbym
wymienić najbardziej moim zdaniem spektakularne zagadnienia
poruszone w książce. Na plan pierwszy wysuwa się problem
ewolucji pojęcia historii jako magistra vitae,
a w zasadzie jego detronizacji, ewolucji w pojmowaniu
tego, co się wydarza nie jako działania Losu, Fortuny,
Ducha Dziejów, lecz jako sekwencji jednostkowych wydarzeń,
które są eo ipso niepowtarzalne,
a zatem nie tworzą modelu, z
którego można by wyciągnąć wnioski na przyszłość. Jednakowoż
pewna powtarzalność istnieje i głównym dylematem historyka
i osoby pragnącej nauczyć się czegoś od historii jest
wyabstrahowanie z tego, co jednorazowe i chaotyczne
w dziejach, tego, co powtarzalne i modelowe. Być może
pointa jest pesymistyczna i historia uczy jedynie tego,że
nic się od niej nauczyć nie można.
Z
powyższą problematyką związane jest zagadnienie przypadku
i konieczności w historii, które nasz autor w bardzo
ciekawy sposób relatywizuje. Pytanie, w jakim stopniu
przypadek wynika z koniecznych przesłanek, a jako przypadek
jawi się jako taki jedynie nie doinformowanemu obserwatorowi,
jest pytaniem istotnie fascynującym. Podobnie fascynujący
jest z dawien dawna dyskutowany problem„sterowalności
historii” i wpływu jednostki na bieg dziejów,
możliwość kreowania wydarzeń. W tym samym kierunku idą
rozważania Kosellecka o sensie i bezsensie dziejów.
Determinizm i chaos jako dwa przeciwstawne bieguny,
występują zarówno w realnie dziejącej się historii,
jak i w refleksji nad tym co się zdarzyło.„Słuszność”
i„niesłuszność” decyzji, postaw i działań,
a nawet wydarzeń, oceniana z perspektywy historycznej
domaga się„usensowienia” procesu historycznego,
podziału na wydarzenia spod znaku plus i spod znaku
minus, istnienia tak zwanej„sprawiedliwości dziejowej”,
która w oczywisty sposób najczęściej bywa emanacją subiektywnych
wyobrażeń zainteresowanych stron.
Innym,
kto wie czy nie najistotniejszym aspektem rozważań niemieckiego
historyka jest kwestia spojrzenia na dyskurs o dziejach
z pozycji semantyki diachronicznej, historii pojęć,
zarówno tych występujących w konkretnym czasie, jak
i tych, które opisują sam proces dziejowy. Te same,
jakże istotne w dziejach i ich opisie, znaczyły w różnych
epokach co innego, wystarczy przytoczyć takie fundamentalne
przykłady jak„obywatel”,„naród”,„państwo”,„czas”,
a nawet sama„historia” właśnie, co do których
istnieje niesłuszne (i to właśnie udowadnia Koselleck)
przekonanie,że zawsze oznaczały to samo. Z analizy splotu
historii pojęć z historią społeczną wywodzi się też
refleksja nad językowym wyrazem bardzo podstawowej i
sumie prymitywnej i szkodliwej generalizacji typu„my”
i„oni”. Jest to podział służący zazwyczaj
antagonizacji i tworzeniu własnej tożsamości na zasadzie
wzorca negatywnego. Autor przytacza tu m. in. podziały
na Hellenów i barbarzyńćów, chrześcijan i pogan, ludzi,
nieludzi, nadludzi i podludzi. Dla historyka niewątpliwie
interesująca może być też ewolucja pojęcia„czasy
nowożytne”, też bynajmniej nie oczywistego.
Na
koniec należy poświęcić kilka słów tłumaczowi, Wojciechowi
Kunickiemu. Musiał się on zmierzyć z niezwykle trudnym
zadaniem i to na kilku płaszczyznach. Po pierwsze terminologia
nauk humanistycznych, filozoficznych, także historyczna,
jest w obu językach nieco inna, nieprzystawalna. Widać
to choćby na znanym przykładzie różnicy pomiędzy Vernunft
i Verstand, która tłumaczom Kanta przysporzyła
wielu siwych włosów. W przypadku Kosellecka jest to
zadanie bodaj czy nie bardziej skomplikowane. Już samo
rozróżnienie pomiędzy Geschichten (a więc konkretnymi
opowiedzianymi historiami) a Geschichte (abstractum
w liczbie pojedynczej, określane przez Kosellecka jako
Kollektivsingular) i Historie jest po
polsku bardzo trudne do wyrażenia, w polszczyˇnie bowiem
pole semantyczne wyrazu „historia” obejmuje
wszystkie te trzy znaczenia. Co gorsza, Koselleck jest
autorem kreującym nowe, często bardzo obrazowe, metaforyczne
terminy, które ze zrozumiałych powodów nie mają polskiego
odpowiednika, jak np. Sattelzeit, co oczywiście
musi zostać przetłumaczone jako„czas siodła”,
nie brzmi jednak po polsku tak dobrze, jak po niemiecku.Świadomy
tych problemów tłumacz zamieścił na końcu książki słowniczek
najistotniejszych terminów. Język tłumaczenia odwzorowuje
w dużym stopniu stylistykę i terminologię oryginału,
która w pewnym stopniu„przeziera” przez
tłumaczenie. Jest to moim zdaniem, mimo pewnych trudności
w lekturze, istotny atut, czytelnik polski zbliża się
bowiem do sposobu językowego ujmowania zjawisk reprezentowanego
przez autora oryginału. W pracy dotyczącej semantyki
dyskursu historycznego było to jedyne słuszne rozwiązanie.
Ponadto czytelnik ma szansę bliższego poznania niemieckiego
sposobu mówienia o historii, co przecież zgodne jest
z intencją Poznańskiej Biblioteki Niemieckiej, służącej
wzajemnemu zrozumieniu.
Krzysztof
Lipiński

Piotr Obrączka: Literatura niemieckojęzyczna
w Polsce 1887-1914. Biblioteka przekładów, Opole
1999, ss. 204. Uniwersytet Opolski – Instytut
Filologii Polskiej [Deutschsprachige Literatur
in Polen 1887-1914. Eine
Bibliothek der Übertragungen]
Dass
jede
philologische Arbeit ohne bibliographische
Verzeichnisse strikt unmöglich ist, gilt als ein Locus
communis; dass wir in Polen immer noch unter chronischem
Mangel an guten Bibliographien leiden, ist ebenfalls
eine Binsenwahrheit, aber erst die Publikation von Piotr
Obr¹czka lässt deutlich Möglichkeiten und Vorzüge
überblicken, die eine ausführliche bibliographische
Datenbank dem Forscher anzubieten hat.
Die
ungekrönte Hochburg der Erfassung bücherkundlicher Informationen
im Bereich der Germanistik ist seit dem Ende des 2.
Weltkrieges die Posener Adam-Mickiewicz-Universität.
Unter ihrer Ägide erschienen zunächst Veröffentlichungen
Jan Bergers und vor allem das weit und breit anerkannte
Standardwerk Bibliografia przek³adów z literatury
niemieckiej na jêzyk polski 1800-1990 [Bibliographie
der Übersetzungen aus der deutschen Literatur ins
Polnische 1800-1990] von Edyta Po³czyñska
und Cecylia Zu³ubska sowie die ganz neue Bibliografia
przek³adów z literatury austriackiej na jêzyk
polski z lat 1945-2000 [Bibliographie der Übersetzungen
österreichischer Literatur ins Polnische aus den Jahren
1945-2000] von Bernadeta Schurzbecher, um nur einige
prominente Beispiele zu nennen. Diese Liste ergänzt
eine eminent wichtige Publikation Bibliographie deutscher
Literatur in polnischer Übersetzung vom 16. Jh. bis
1994 von Jacek St. Buras. Die Nennung dieser bekannten
Werke geschieht hier insofern nicht von ungefähr, als
schon bei einer oberflächlichen Betrachtung evidente
thematische Kongruenz zwischen den obigen Arbeiten
und der Veröffentlichung von Obr¹czka auffällt.
Der Frage ihrer Daseinsberechtigung wollen also wir
im Folgenden nachgehen.
Unsere
Ausführungen müssen wir schon zu Beginn auf mögliche
Herangehensweisen an die Bibliographie ausdehnen. Der
Oppelner Forscher vertritt in dieser Hinsicht eine von
Grund aus andere Meinung als die früher erwähnten Autoren/innen,
und diese bringt er im Kapitel»Uwagi wstêpne«
[Einleitende Bemerkungen] zur Sprache. Daraus ist zu
entnehmen, dass das vorliegende Verzeichnis im Laufe
der Erforschung der Rezeptionsgeschichte deutscher
Literatur in Polen in den Jahren 1887-1914, also in
der Zeit des sog. Jungen Polens, entstand und deren„natürliche
Ergänzung“ darstellt. Der Autor erläutert weiter
die Notwendigkeit gewisser Einschränkungen und führt
die Restriktionen im Einzelnen heran: die Bibliographie
nimmt Texte nur derjenigen Schriftsteller auf, die zur
deutschen Literatur gerechnet werden, was bedeutet,
dass z.B. zahlreiche deutschschreibende Polen wie Stanis³aw
Przybyszewski, Albert Zipper, Gustav Kaczkowski u.a.
ausgeklammert werden; der Literaturbegriff wird auf
die sog. schöne Literatur beschränkt, die Volksliteratur,
Kinder- und Jugendliteratur, Philosophie im engen Sinne
des Wortes usw. fallen somit weg; die Aufstellung registriert
ausschließlich Drucke unter Nichtbeachtung der Übersetzungen,
die für Bedürfnisse der Theateraufführungen entstanden
sind.
Über
das Sammelverfahren, das der Publikation zu Grunde
liegt, äußerte sich Obr¹czka schon früher, in seinem
1996 herausgegebenen und sehr informativen Beitrag Z
prac nad bibliografi¹ przek³adów polskich
z literatury niemieckiej (1887-1914). Za³o¿enia
wstêpne [Über die Arbeit an der Bibliographie
polnischer Übertragungen aus der deutscher Literatur
(1887-1914). Einleitende Annahmen]. Er steckt dort
nicht nur sein Interessengebiet ab, sondern weist vielmehr
auf die Unterschiede zwischen seinem Verzeichnis und
den früheren bibliographischen Registern hin. Der wohl
schwerwiegendste Unterschied beruht darauf, dass sich
seine Bibliographie, im Gegensatz zu ihnen, mit bloßen
Buchausgaben
nicht begnügt, sondern auch die
Übersetzungen aufnimmt, die in Zeitschriften, Eintagsblättern,
Kalendern, Gymnasialberichten usw. erschienen sind.
Aus der Menge der Periodika wurden 135 Titel gewählt,
die unterschiedliche weltanschauliche und künstlerische
Positionen vertreten und somit eine repräsentative
und kohärente Gruppe darstellen.
Ihre Heranziehung erwies sich als der sprichwörtliche
Schuss
ins Schwarze, da sie das polnische Rezeptionsbild
mancher Schriftsteller beinahe umkrempelt, und zwar,
weil zu ca. 50 % (1996 schrieb er noch über 60
% aller Drucke) die Übersetzungen in der genannten Zeit
nur in Zeitschriften veröffentlicht wurden –
konstatiert Obr¹czka. Und in der Tat, was man an
unzähligen Beispielen verfolgen kann, entstellt die
Auslassung der für die Zeitschriften vorgenommenen
und nur dort erschienenen Übertragungen vollkommen unsere
Vorstellung von der Aufnahme der deutschsprachigen
Literatur in Polen. So schrumpft z.B. die an den Zeitschriften-Drucken
deutlich ablesbare Rezeption Georg Heyms auf null; nicht
besser ergeht es dem ziemlich rege rezipierten Hugo
von Hofmannsthal, unter dessen Namen sogar 19 Positionen
(!) herangeführt sind, und dessen Rezeption in Polen
Obr¹czka übrigens eine
eingeständige Abhandlung u.d.T.
Recepcja Hugona Hofmannsthala w okresie M³odej
Polski (1887-1914) [Rezeption Hugo von Hofmannsthals
in der Zeit des Jungen Polens (1887-1914)] gewidmet
hatte. Er stellt dort im Einzelnen alle Hintergründe
der Aufnahme des Autors des Mannes und des Todes
und präsentiert ein detailliertes bibliographisches
Verzeichnis, aus dem eindeutig ein lebhaftes Interesse
(20 Übertragungen, 7 Inszenierungen nur in der Zeitspanne
1897-1914) hervorgeht, zumal die Autoren der Übersetzungen
oft prominente Persönlichkeiten (u.a. Miriam, Leopold
Staff, Jan Kasprowicz, Karol Irzykowski) polnischen
literarischen Lebens waren. Allein diese Beispiele
liefern einen schlagenden Beweis für die Stichhaltigkeit
der Herangehensweise Obr¹czkas und Notwendigkeit,
in den Bibliographien den Zeitschriften-Drucken Rechung
zu tragen.
Die Ausdehnung
des Arbeitsgebiets ist aber nicht der einzige Trumpf,
den der Autor der Literatura niemieckojêzyczna
w Polsce 1887-1914. Biblioteka przek³adów gegen
die bisherigen Bestandaufnahmen ausspielt. Im Gegensatz
zu ihnen, die sich meistens auf die bereits bestehenden
Register stützen, erhebt hier Obr¹czka das Autopsie-Gebot
zum eisernen Prinzip. Persönliche Inaugenscheinnahme
eines Buches vor seiner bibliographischen Aufnahme
ist seiner Meinung nach eine unerlässliche Voraussetzung
v.a. wegen der häufigen Differenzen zwischen dem Übertragungstitel
und dem tatsächlichen Inhalt des gegebenen Textes.
In dieser Hinsicht distanziert die vorliegende Aufstellung
alle sonstigen bei weitem, da durch diese Betrachtung
all die Fehler eliminiert werden können, die sich in
anderen bibliographischen Verzeichnissen häufen. Wie
es sich für ein wissenschaftliches Register ziemt, vermerkt
Obr¹czka überall dort, wo er keine Möglichkeit
hatte, sich durch Augenschein von der Übertragung selbst
zu überzeugen, den Autopsie-Mangel und verweist auf
entsprechende Quelle. Die wenigen Fehler sind meistens
Resultate der Notwendigkeit, sich auf indirekte Literaturnachweise
berufen zu müssen. So führt der Autor z.B. auf
Seite 66 (Pos. 551-552) nach Buras zwei Gutzkow-Editionen
als Übersetzungen heran, während sie in Wirklichkeit
deutschsprachige Ausgaben sind.
Über
die bereits genannten Vorzüge hinaus zeichnet sich die
besprochene Bibliothek der Übertragungen durch
Ausführlichkeit, einen einwandfreien wissenschaftlichen
Apparat und Benutzerfreundlichkeit aus. Den Band eröffnen»Uwagi
wstêpne« [Einleitende Bemerkungen], wo
der Autor seine Konzeption, die Anordnung der Bibliographie
und ihre Prinzipien erläutert. Darauf folgt der 135
Titel starke»Wykaz uwzglêdnionych czasopism«
[Verzeichnis der berücksichtigten Zeitschriften] und
als drittes werden 54»ród³a pomocnicze
do bibliografii« [Hilfsquellen der Bibliographie]
herangeführt, wobei das sowohl polnische also auch
deutsche Quellen umfassende Verzeichnis die Vielfalt
des benutzen Materials und somit auch die Akribie des
Oppelner Froschers unter Beweis stellt. In der Folge
erscheint»Wykaz stosowanych skrótów« [Verzeichnis
der Abkürzungen] und endlich der wichtigste Teil des
Bandes»Bibliografia autorska« [Autorenbibliographie].
Die Wahl des Verfassers zum Kennzeichen der Strukturierung
begünstigt die Transparenz und Nutzungsmöglichkeiten
dieser Aufstellung. Das Kompendium umfasst insgesamt
1768 Positionen, die nach zweierlei Kriterien geordnet
werden: Als das Hauptprinzip fungieren die Verfassernamen
in alphabetischer Reihenfolge, denen die Angaben zu
den einzelnen Übertragungen chronologisch subsumiert
sind. Die Zusammenstellung besticht durch ihre breit
darstellende Genauigkeit: Auf den durch den Kursivdruck
gekennzeichneten polnischen Übertragungstitel folgt
in den eckigen Klammern der Originaltitel, dann der
Übersetzername, Erscheinungsort und -jahr sowie die
Seitenzahl und eventuell die Nummer des Bandes. Wo
das möglich war, wurden den Kryptonymen in den eckigen
Klammern ausführliche Angaben zu den Übersetzern dazugesetzt.
Die einzelnen bibliographischen Hinweise werden oft
von zusätzlichen Informationen wie z.B. die Serie begleitet.
Die Durchnummerierung der Buchangaben, zwei detaillierte
Register (Übersetzernamen und Übersetzungstitel) sowie
nützliche Querverweise in ihnen machen die Benutzung
des Werks einfach. Um der Ausführlichkeit der vorliegenden
Betrachtungen willen halten wir noch den 6. Teil–
eine Sammlung von 84 Übertragungen fest, die entweder
unter unentschlüsselten Decknamen oder Kryptonymen bzw.
anonym erschienen sind (»Utwory podpisane nierozszyfrowanymi
pseudonimami i krytponimami oraz utwory anonimowe«).
Im
Falle der Bibliographie von Obr¹czka handelt
es sich zweifellos um eine hervorragende Publikation,
die für jeden Philologen, der sich mit der intendierten
Zeit beschäftigt, ein Muss ist. Das anspruchsvolle Forschungsverfahren,
die Menge und Vielfalt des gesammelten Materials sowie
die benutzerfreundliche Darbietungsform machen aus
dem Kompendium eine leicht zu handhabende und gleichzeitig
zuverlässige Quelle zur Ermittlung des Rezeptionsbildes
der deutschsprachigen Literatur in Polen.
Literatur
Austriacka
literatura piękna w języku polskim. Bibliografia za
lata 1946-1981, Łódˇ 1985.
[Acta Universitatis Lodziensis]
Jacek
St. Buras, Bibliographie deutscher Literatur in
polnischer Übersetzung vom 16. Jh. bis 1994, Wiesbaden
1994.
Piotr
Obrączka, Literatura niemieckojęzyczna w Polsce
1887-1914. Biblioteka przekładów, Opole 1999, ss.
204. [Uniwersytet Opolski – Instytut Filologii
Polskiej]
Ders.,
Recepcja Hugona Hofmannsthala w okresie Młodej Polski
(1887-1914), in: W kręgu Młodej Polski. Szkice
i materiały, Opole 1994, S.77-97. [Uniwersytet Opolski
– Instytut Filologii Polskiej]
Ders.,
Z prac nad bibliografią przekładów polskich z literatury
niemieckiej (1887-1914). Założenia wstępne, Opole
1996, S. 67-72. [Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Opolskiego
– Filologia Polska 37]
Edyta
Połczyńska; Cecylia Zułubska, Bibliografia przekładów
z literatury niemieckiej na język polski
1800-1990,
Poznań 1994-1999.
Bernadeta
Sturzbecher, Bibliografia przekładów z literatury
austriackiej na język polski z lat 1945-2000, przedm.
Stefan Kaszyński, Poznań 2000.
Cezary
Lipiński

Anioł Ślązak: Cherubowy Wędrowiec.
Przekład Marcin Brykczyński, Jerzy Prokopiuk. Instytut
Mikołowski. Mikołów 2000. 125 ss.
Chciałoby
się powiedzieć: nareszcie! Oto Anioł Ślązak (Angelus
Silesius), jedna z kluczowych postaci dla historii
kultury Śląska, człowiek, który za sprawą swojego polskiego
pochodzenia z jednej, a niemieckojęzyczności tekstów
z drugiej strony spełnić może rolę pomostu między Polakami
i Niemcami, po raz pierwszy doczekał
się w Polsce wydania, o którym
z różnych względów warto wspomnieć. Rzadka to rzecz.
On sam, na każdym kroku podkreślający swoje polskie
korzenie, zresztą również przez mu współczesnych postrzegany
jako Polak, nie miał do tej pory szczęścia w ojczyˇnie
swego ojca; również tym razem zaważyłaśląskość, zbyt
niebezpieczna, bo niedookreślona, zbyt„niemiecka”.
Tym
większa chwała autorom omawianego zbioru za przybliżenie
(bo jak na razie o czymś więcej nie może mowy) polskiemu
czytelnikowi postaci prawie zupełnie mu nie znanej,
a przecież cieszącej się od dawien dawna zasłużoną sławą
największego (obok Jakuba Böhmego) mistyka w historiiŚląska,
kraju, o którym już od XVII w powiadano,że poetami i
mistykami stoi, i którego barokowa mistyka uchodzi za
ciągle niezgłębiony– choć nieustannie zgłębiany–
fenomen kulturowy i to na skalęświatową.
Wróćmy
jednak do przekładów Angelusa
Silesiusa
na język polski. Pierwszych
z nich i bodaj jedynych spośród starszych, jakie dostępne
są
polskiemu czytelnikowi, dokonał Adam Mickiewicz,
znany zresztą ze swojej fascynacji mistyką
śląską i poświęcający jej udzielne
szkice, już choćby ten na temat Jakuba Böhmego. Trudno
już dziś w jego Zdaniach i uwagach z dzieł Jakuba
Bema, Anioła Ślązaka (Angelus Silesius)
i Se-Martena
rozpoznać te, które przynależąŚlązakowi,
głównie za sprawą przyjętej przez wieszcza techniki.
Mickiewicz bowiem zdecydował się bardziej na sparafrazowanie
niektórych aforyzmów Wrocławianina, zaś o przekładach
wścisłym tego słowa znaczeniu trudno raczej mówić, zwłaszczaże
potraktował on oryginały niekiedy tak swobodnie,że
nie sposób dziś ponad wszelką wątpliwość ustalić, czy
twórcą ich jest Angelus Silesius, czy może któryś z
pozostałych. Przed wojną tłumaczyliŚlązaka również Józef
Jankowski, Adam Szczerbowski i Alfred Tom, jednak ich
przekłady są dziś praktycznie nie do zdobycia. Tej dotkliwej
luki na polskim rynku nie był w stanie wypełnić skromny
(bo zaledwie kilkudziesięciostronicowy) wybór z twórczości
Schefflera, dokonany przez Bernarda Antochewicza,
a wydany (zdecydowanie gorzej) w 1992 r. nakładem wrocławskiej
Rękodzielni„Arhat”.
W prezentowanym Cherubowym Wędrowcu rzuca
się w oczy jego dobra strona wydawniczo-edytorska.
Dołożono rzeczywiście wszelkich starań, aby ta pozycja
spełniła oczekiwania nieco bardziej wymagającego,
choć przygodnego czytelnika. Dobra, twarda oprawa,
niebrzydka okładka, objaśnienia, posłowie, do tego całość
opatrzona jedynym wiarygodnym portretem poety oraz winietami
z oryginalnego kłodzkiego wydania z 1675 r., oddzielającymi
m.in. poszczególne księgi robią dobre wrażenie. Gwarantami
wysokiej jakości produktu są jednak nie tylko tłumacze i forma wydawnicza. W
tworzeniu całości uczestniczyły prawdziwe tuzy filologicznego
obcowania z mistyką: obok Jerzego
Prokopiuka, Jan Tomkowski, autor Mistyki i herezji
oraz Henryk Waniek, spod którego pióra wyszła
znana Podróż mistyczna.
Mimo,
że komentowany tu zbiór jest jak dotąd największym wyborem
tekstów Ślązaka w ogóle, daleko mu z jego 559 aforyzmami
do kompletności ˇródła. Sześć ksiąg, składających się
na zbiór epigramów Angelusa Silesiusa pt. Cherubinischer
Wandersmann, zawiera w sumie ok. 1660 aforyzmów
(głównie dystychów) oraz 10 sonetów i jeden dłuższy
wiersz. Oznacza to,że na tak potrzebne pełne wydanie
przyjdzie nam pewnie jeszcze długo poczekać.
Duży
wpływ, jaki epigramyŚlązaka wywarły na póˇniejszą,
zwłaszcza niemieckojęzyczną (pietyzm), literaturę,
jak również nieprzerwanie trwające prace badawcze nad
nimi, pozwalają sytuować ten zbiór jako swoisty fenomen
wśród tekstów XVII wieku. Wszystko, co przyczyniło się
do ugruntowania wyjątkowej pozycji tego dzieła, a więc
krótko mówiąc jego niezwykłe walory literackie oraz
nieustannie płodna, skłaniająca do reinterpretacji
i poszukiwań ciągle nowych punktów odniesienia strona
mistyczno-filozoficzna (jako nowe dyskursy już dawno
pojawiły się w tym kontekście m.in. buddyzm, a nawet
mechanika kwantowa), spędza sen z powiek tłumaczom
tych znakomitych tekstów. Stają oni bowiem przed beznadziejnie
trudnym zadaniem przetransponowania na język obcy
zbioru, składającego się z ponad szesnastu setek samodzielnych
i doskonale skończonych epigramów, w genialny sposób
umieszczonych w określonej tradycji poetyckiej i jej
systemie metrycznym, legitymujących się wręcz niezwykłym
wyczuciem języka.
Kiedy
inny wielki Ślązak, Martin Opitz z Bolesławca, rozpoczynał
w 1624 roku swoją uwieńczoną sukcesem walkę o odnowę
i restytucję poezji niemieckojęzycznej, utrwalił w
jej literaturze barokowej aleksandryn, jako wers heroiczny,
zastępujący już choćby nie bardzo pasujący do istoty
języka niemieckiego antyczny heksametr. Tak oto aleksandryn
– w niemczyˇnie dwunasto- lub trzynastosylabowiec,
najchętniej jambiczny, ze średniówką po trzecim zestroju
akcentowym – stał się wizytówką barokowej literatury
w języku niemieckim. To właśnie z tej formy metrycznej
skorzystał Angelus Silesius, tworząc swojego Cherubowego
wędrowca (nawiasem mówiąc, zdążyłem się już przyzwyczaić
do tradycyjnej formy „Anielskiego pątnika”,
zakorzenionej w polskiej tradycji translatorycznej,
nie wiem więc, co też on autorom nowych przekładów przeszkadzał).
Posłużmy się tu przykładem jednego z piękniejszych dystychów
z tego zbioru
(I
25) Gott ergreift man nicht
Gott
ist ein lauter nichts / jhn ruehrt kein Nun noch Hier:
Je
mehr du nach Jhm greifst / je mehr entwird Er dir.
v– v–
v– / v– v– v–
v– v–
v– / v– v– v–
w nowym tłumaczeniu:
(I 25) Boga
nie pochwycisz
Bóg niczym jest, ni
tu ni teraz Go nie tyka;
Im
bardziej chwytasz Go, tym bardziej ci umyka.
v – v –
/ v – v – v – v – v
v – v –
v – / v – v – v – v
Różnice
prozodyczne między polszczyzną, a językiem niemieckim
są duże. Nie da się więc tak po prostu przeszczepić
form metrycznych a jednej strony na drugą. Powyższy
przykład wskazuje, że autorzy nowych przekładów odwołali
się do polskiej tradycji przekładowej, nieomal z urzędu
zastępującej metra heroiczne (heksametr, aleksandryn)
polskim trzynastozgłoskowcem. Ponad wszelką wątpliwość
widać tu też chęć zadośćuczynienia wymogom literackim
oryginałów, za to tłumaczom chwała. Inna sprawa, że
neologizmu „entwerden” nie da się przetłumaczyć
przy pomocy czasownika „umykać”, nie da
się go pewnie w ogóle przetłumaczyć, a tak się składa,
że w tym wypadku jest to klucz do znaczenia. Tak oto
wyłania się kolejna trudność, na jaką musi natknąć
się każdy, kto poważy się przekład tego zbioru. Wszyscy
wielcy mistycy okazywali się również wielkimi mistrzami
języka, zazwyczaj radykalnie rozszerzając jego możliwości
znaczeniowe. Tak było w przypadku Mistrza Eckharta
i Jakuba
Böhmego, tak też jest z Aniołem
Ślązakiem, który przygotowując drugie, rozszerzone
wydanie Cherubinowego wędrowca wrócił do starych
tekstów, mając nadzieję na ich ulepszenie tu i tam.
Mimo prób i upływu lat nie udało mu się w nich zmienić
ani słowa. W tym właśnie tkwi ich wielkość, co zrozumie
każdy, kto miał w ręku oryginał, a jego znajomość niemieckiego
uprawnia do czytania tych tekstów bez pośrednictwa tłumacza.
Angelus Silesius wyczarowuje słowa i konteksty, które
same w sobie zadziwiają, a doładowane dodatkowo pointą,
pozostają potem w pamięci na długo. To nie są li tylko
językowe niuanse i pseudofilologiczne rozważania na
temat wyższości „ą” nad „ę”,
to istota zbioru, złożonego z epigramów, jakby wykutych
w jednej bryle, w których nie da się nic zamienić, ani
nic przestawić, bez kompletnego zrujnowania całości.
Pewnie do czasów Nietzschego niemczyzna nie wydała
tekstów tego rodzaju na tak wysokim poziomie, a po
drodze przydarzyła się Niemcom przecież prawdziwa
plejada wielkich
aforystów z Lichtenbergiem, Goethem,
F. Schleglem i innymi na czele! Rozważania nad nieprzetłumaczalnością
tych tekstów służą jednak tylko podkreśleniu wagi oraz
wartości nowych przekładów, dokonanych przez Brykczyńskiego
i Prokupiuka, mozolnie przedzierających się przez
nieprzebrany gąszcz metafor i alegorii, niestrudzenie
szturmujących mur języka niemieckiego, dodać trzeba,że
z przyzwoitym skutkiem. Jest to bowiem zbiór ze wszech
miar godny polecenia, szkodaże tylko fragmentaryczny.
Książka
pomyślana jest jako wydanie popularne. Nie pozbędziemy
się więc kontrowersji o kryteria wyboru, dokonanego
przez autorów. W pełnym wydaniu pewnie nie zadowolilibyśmy
się również zdawkowymi objaśnieniami (z niektórymi
z nich dałoby się zresztą dyskutować), dokonanymi przez
Jana Tomkowskiego – skądinąd przecież znawcę
mistyki –, które w przypadku literatury o takim
stopniu trudności i tak mocno zakorzenionej w tradycji
mistyczno-filozoficznej są niewiele mniej ważne od
samego
tekstu. Brak jakiejkolwiek, choćby
zdawkowej bibliografii, skutecznie uniemożliwia nie
obeznanemu z odnośną literaturą przedmiotu czytelnikowi
pójście choćby o krok dalej.
To poważne mankamenty i sprawią one pewnie,że część
filologicznie i filozoficznie obytej braci czytelniczej
będzie wyraˇnie nieusatysfakcjonowana. Tylko w niewielkim
stopniu zaćmi ona radość z obcowania z samymi tekstami
oraz faktu,że nareszcie literaturaśląska, na razie jeszcze
dość niemrawo, ale zaczyna być widoczna na półkach księgarskich.
W kraju, w którym ciągle jeszcze na sam dˇwięk wyrażenia„kulturaśląska”
wielu pot występuje na czoło, każde wydawnictwo, przybliżające
polskiemu czytelnikowi literaturę tego właśnie regionu,
będzie miało rangę wydarzenia, zawsze też będzie w pewnym
sensie skazane na sukces. Zwariowana sytuacja, kiedy
już nieomal przysłowiowa„pachnącażywicą Kanada”
więcej Polakom mówi, aniżeli historia i kulturaŚląska,świadczy
o możliwościach, ale i chęciach prowadzenia nad nią
badań, i toświadczyˇle. Szeroki potok powstających od
dziesięcioleci wśrodowisku polskich germanistów prac
na temat literatury tej ziemi, nijak nie przekłada się
na działalność popularyzatorską polonistów w tej materii.
A przecież to na nich w pierwszej linii spoczywa zadanie
zapoznania z nią szerszych kręgów Polaków, to im też
w końcu zawdzięczamy powojenne zainteresowanie postacią
samego AniołaŚlązaka. Póki co, dalej nam jeszcze do
końca niż bliżej.
Cherubowy
wędrowiec to ważny krok w
tym właśnie kierunku, i to z wielu powodów. Poza wszelkimi
wątpliwościami pozostaje prezentacja tekstu o bardzo
wysokim poziomie artystycznym, bez najmniejszej przesady
należącego do kulturowego dziedzictwa Europy i świata.
W kontekście rozważań nad nieobecnością kultury Śląska
w szerszych opracowaniach, dostępnych czytelnikowi
polskiemu, pewnie równie ważny jest fakt, że postać
samego Angelusa Silesiusa nie dzieli, lecz łączy; dobrze
jest więc zacząć tam, gdzie nie ma niebezpieczeństwa
konfliktów i kontrowersji. Szkoda tylko,
że na dłuższą metę nudne, tchnące
raczej jarmarczną ludowością powiastki o dwóch poetach
– jednym, Aniele Ślązaku, autorze omawianego tekstu
oraz drugim, Janie Schefflerze, fanatycznym konwertycie,
maszerującym na wałach Wrocławia na czele okolicznościowych
procesji z krzyżem w jednej i pochodnią w drugiej dłoni,
jak na razie zastępują rzetelną filologiczną refleksję
nad dwoma niezwykłymi zbiorami: Cherubowym wędrowcem
i Świętą
radością duszy.
Najwyższy już czas zarzucić ten
wyraˇnie brukowy
wątek i zająć się tekstami Ślązaka z uwagą, należną
dziełu największego religijnego
poety baroku (M. Szyrocki). Można
domniemywać,że trudności z tym związane, dotyczą nie
tylko samego języka, ale i kłopotów z umieszczeniem
takich tekstów w pozbawionej na większą skalę tego
rodzaju piśmiennictwa literaturze polskiej. Z drugiej
stronyświadczyć one mogą o niemocy zupełnie innego
rodzaju. To jednak nie dotyczy autorów nowego przekładu,
którym mam już tylko jedno do powiedzenia: czekam
na resztę!
Cezary
Lipiński

Dansk-Tysk Ordbog af
Egon Bork. 11. udgave ved Holm Fleischer, Jens Erik
Mogensen, Helmut Molly, Elisabeth Møller. Copenhagen
1999.
Im
Frühjahr 1999 ist die 11. Ausgabe des altbekannten dänisch-deutschen
Wörterbuches von Egon Bork aus der Serie Gyldendals
Røde Ordbøger auf dem dänischen Markt erschienen. Die Redaktion hat
darin einige wichtige Veränderungen vorgenommen, u.
a. sind 3 000 neue Stichwörter aufgenommen und die neue
deutsche Rechtschreibung eingeführt worden.
Der
Umfang des Wörterbuches liegt jetzt mit 73 000 Stichwörtern
zwischen dem des Mungsgaards Dansk-Tysk Ordbog (København
1991– über 100 000 Stichwörter) und Langenscheidts
Taschenwörterbuch Dänisch-Deutsch (Berlin, München,
Wien, Zürich 1956– 40 000 Stichwörter). So manche
Stichwörter des Wörterbuchs von Egon Bork lassen sich
aber in dem größeren Werk nicht finden. Das letztere
überragt das Borksche Werk außer in der Anzahl der Stichwörter
auch im Umfang der Einträge, die in der Regel mehr Anwendungsmöglichkeiten
zum einzelnen Stichwort zeigen.
Die
Verlässlichkeit des Wörterbuchs ist nach wie vor unüberschätzbar.
Während das Taschenwörterbuch von Langenscheidt hauptsächlich
für den Tourismus gedacht ist, ist das Borksche Wörterbuch
auch für das Studium, ja sogar Forschungen geeignet.
Übersichtlich in der Anlage, praktisch und pragmatisch,
scheut das Werk– ähnlich wie das größere–
nicht vor umgangsprachlichen Ausdrücken zurück, zahlreich
repräsentiert sind sowohl idiomatisierte Bildungen
als auch stark reihenbildende Wortbildungsmodelle.
Bei
verschiedenen Polysemen eines Stichwortes werden in
dem besprochenen Wörterbuch meistens auch Konsituationen
und Kontexte angegeben, in die das Stichwort eingeschoben
werden kann, und die in Form von Erklärungen, z. T.
auch grammatischer Art, erscheinen. Im Vergleich zu
dem größeren Wörterbuch sind sie weniger offiziell.
Als Erklärungen erscheinen auch Synonyme des Stichwortes,
Sprach- und Stilschichtangaben und darüber hinaus auch
deutsche Kontexte, was beim Leser eine gewisse Kenntnis
sowohl des Dänischen als auch des Deutschen voraussetzt,
z. B. in
kost1
1. (fejekost)
Besen m. – (fx neue Besen
kehren gut); 2. (maler-,
barber-) Pinsel m. - ;
3. (elek.)
Bürste f. –n; 4. (sømærke)
Pricke f. –n;
5. (buket) Strauß
m. –e.
magasin 1. Maga´zin
n. –e (fx Bücher aus dem Magazin
holen; das Magazin leer schießen*; ein literarisches
Magazin); (blad også) Illustrierte f.
adj. bøjn.; (lager også) Lagerhaus
n. –er. Speicher m. -;
2.
(varehus) Warenhaus n.
–er, Kaufhaus n. –er.
Praktisch
ist das besprochene Wörterbuch – wie das größere
– bedauerlicherweise eher für die Dänen als auch
für andere Sprecher. Während die deutschen Übersetzungen
Genus- und Numerusangaben enthalten, unregelmäßige Verben
und unregelmäßige Steigerung der Adjektive kennzeichnen,
fehlen die grammatischen Angaben
für das Dänische, was beim Genus der Substantive für
einen Nichtmuttersprachler besonders lästig ist. Um
dieses zu überprüfen, ist man genötigt, in dem unter diesem Gesichtspunkt zuverlässigen
Taschenwörterbuch von Langenscheidt nachzuschlagen.
Auch auf das deutsch-dänische Wörterbuch aus derselben
Serie trifft die obige Bemerkung zu. Im Großen und Ganzen lässt sich
das Wörterbuch von Egon Bork jedoch als eine äußerst
treffende, genaue und umfangreiche dänisch-deutsche
Vergleichsebene bezeichnen.
Janusz
Stopyra

Karkonosze liryczne
– Lyrisches Riesengebirge – Lyrické
Krkonoąe. Wybór i
opracowanie: Wojciech Grzelak. Wstęp: Marek Zybura. Współpraca: Helena Jankowska, Joanna Mateusiak, Ola
Uścinowicz, Miroslav
Bartoą, Stanisław Firszt, Ivo Łaborewicz, Robert
Rzeszowski, Chris Schmitz, Stefan Schwan, Józef Zaprucki.
Towarzystwo Przyjaciół Jeleniej Góry, Jelenia Góra
2001
Karkonosze
liryczne to antologia poezji
tematycznie związanej
z tym najbardziej znanym i najczęściej
opiewanym pasmem górskim Sudetów. Wyboru i opracowania
tekstów dokonał Wojciech Grzelak. Noty o autorach
zredagowane w trzech językach oraz ilustracje i ryciny
dodają kolorytu opracowaniu, będącemu efektem pracy
polskich, niemieckich i czeskich miłośników poezji i
Karkonoszy.
W
słowie wstępu Marek Zybura szkicuje genezę literackiej
legendy Karkonoszy jako najatrakcyjniejszego masywu
górskiego w nowożytnej Europie. Przyczyn tego stanu
rzeczy dopatruje się w położeniu geograficznym, nieustającej
modzie na odwiedzanie tych gór i inspirującej roli wszelkich
gór dla ludzi pióra. Już bowiem starożytni zachwycali
się pięknem i dzikością górskiego krajobrazu, który
stawał się miejscem medytacji
w szczególnie ważnych momentach
życia twórców. Wiek XIX i XX rozsławił życiodajne uzdrowiska
Sudetów, które licznie odwiedzane przez artystów i pisarzy
wzbogacały literacką legendę tych malowniczych gór.
Ponadto obcowanie z górską przyrodą dawało uczucie spokoju
i ukojenia.
Starannie
przygotowana publikacja adresowana jest do międzynarodowego grona miłośników Karkonoszy.
Odnosi się to zresztą nie tylko do faktu edycji tekstów
poetyckich w trzech językach: niemieckim, polskim i
czeskim z tematycznym kryterium doboru utworów. Wybór
tekstów 35 autorów trzech sąsiadujących ze sobą narodowości
przybliża oczywiście jedynie maleńki wycinek dorobku
poetyckiego licznego grona wielbicieli Karkonoszy, ich
niepowtarzalnego uroku, grozy, dzikości górskich pejzaży.
To wszystkołączy i zbliża ludzi. Antologia Wojciecha
Grzelaka jest tego potwierdzeniem.
Przybliżmy
zatem Czytelnikowi pokrótce zawartość antologii stanowiącej
wyznanie liryczne poetów pochłoniętych bez reszty
urokiem karkonoskich pejzaży.
Karkonosze
w poezji to wnikliwy i subtelny obraz olbrzymów górskich,
groˇnych usypisk, rwących potoków, połyskliwych stawów,
spadających kaskad, których widok onieśmiela swym pięknem
i grozą:
Rzuca się szumiąc
ze skał na dół
StrumieńŁabskiego
Wodospadu
I rozpryskując się
na głazach
Powietrze w srebro
przeobraża
Podmiot
liryczny chyli czoła przed monumentalnym wręcz wymiarem
i surowością karkonoskiego krajobrazu, w obliczu zapadającego
zmierzchu, podczas ciszy nocnej czy o wschodzie słońca:
To tutaj w podziw
nas wprawiło piękno tej ziemi.
Apoteoza powagi i dostojeństwa Karkonoszy pozwala poetom
na wnikliwe przyjrzenie się pejzażom górskim, by następnie
uwiecznić owe ulotne wrażenia w lirycznych obrazach.
Mamy zatem w antologii namalowane poetyckim językiem
portrety gór, uchwyconych za dnia i w nocy, podczas
różnych zjawisk atmosferycznych.
W
poszczególnych wierszach sławione są magiczne miejsca Karkonoszy: Śnieżka, kościółek
Wang, Flora z Wilczej Poręby, Wodospad Szklarki;
do rangi symbolu urastają Jelenia
Góra i Chojnik, ale i piwo z Sobieszowa, któremu to
wierni
smakosze oddają hołd w słowach:
O! To górskie nasze
piwo moc szczególną w sobie chowa,
O! Ten zacny, przedni trunek zwie się piwem z Sobieszowa
Na
obraz Karkonoszy składają się nie tylko wiersze afirmujące
urok gór, lecz także poezja związana z legendami o Duchu
Gór Liczyrzepie zwanym tu Rybecalem. Są również liryki
opiewające ciężką pracę ludzi gór, trudyżycia twórców
ludowych, jak choćby snycerza karkonoskiego, wytrwale
rzeˇbiącego w drzewie to, co warte jest upamiętnienia.
Wiersze
publikowane w zbiorze to liryka opisowa, refleksyjna,
nierzadko inwokacyjna z bezpośrednim podniosłym zwrotem
do szczególnego miejsca
w górach. Są tu również utwory poetyckie
stylizowane na pieśni ludowe, z charakterystycznym dla
nich refrenem i powtórzeniami. Liczne wiersze odznaczają
się niezwykłym bogactwemśrodków stylistycznych, które
czytelne są również w przekładach.
Godna
polecenia jest zatem jeleniogórska antologia poezji
o Karkonoszach, pozwalająca na jakże intensywne przeżywanie
gór, wprowadzająca w nastrój górskiego zauroczenia,
ukazująca niezwykłą gręświatła i barw, w jakie obfitują
całe Sudety.
Joanna
Bzdok

Ida Sadowska:
Egzotyzm i swojszczyzna w prozie Ferdynanda Goetla
z lat 1911-1939, Wydawnictwo Wyższej
Szkoły Pedagogicznej im. Jana Kochanowskiego, Kielce
2000, s. 279+1nlb.
Jak
można sądzić po polonistycznych publikacjach ostatnich
lat, trwa czas nadrabiania historycznoliterackich zaniedbań
i zaległości. Odnosi się to w szczególności do literatury
minionego dopiero co stulecia, na której odbiorze w
kraju - także
w obiegu naukowym, w kręgach
badaczy
i profesjonalnych znawców - mocno zaciążyły
kryteria ideologiczne, skazując na nieistnienie znaczną
część pisarzy i dzieł. Takiemu - motywowanemu politycznie
- wykluczeniu podlegał w latach PRL-u m. in. Ferdynand
Goetel (1890-1960), jeden z ciekawszych prozaików,
zwł. w Dwudziestoleciu, ale i póˇniej, po II wojnie.
Był powieściopisarzem i nowelistą, poza tym nieszablonowym
publicystą, autorem reportaży podróżniczych i wspomnień
oraz dramaturgiem, a jednocześnie rzutkim działaczem
i organizatorem, który zaznaczył się wybitnie w życiu
literackim Drugiej Rzeczypospolitej, prezesując wpierw
polskiemu PEN-Clubowi, następnie Związkowi Zawodowemu
Literatów Polskich oraz zasiadając w Polskiej Akademii
Literatury. Jego aktywność nie zmalała w „czasach
wojny” (nb. taki tytuł noszą wartościowe wspomnienia
pisarza z lat 1939-1946), choć uległa wtedy oczywistemu
ograniczeniu. W okupowanej Warszawie Goetel przewodniczył
sekcji literackiej Rady Głównej
Opiekuńczej, założył tzw. Kuchnię
Literatów, prowadzoną przez jegożonę, redagował (razem
z Wilamem Horzycą) podziemne pismo„Nurt”…
Był też pierwszymświadkiem odkrytych w Katyniu grobów
polskich oficerów, dokąd pojechał na zaproszenie niemieckie,
lecz za wiedzą i zgodą władz podziemnego państwa polskiego.
Ten fakt zaważył na dalszych jego losach: jako naocznyświadek
sowieckiej zbrodni, a zarazem znana osobistość, stał
się dla komunistycznych władz najbardziej niewygodną
postacią. Po wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej był
usilnie poszukiwany (ścigano go nawet listem gończym
pod zarzutem kolaboracji z okupantem), a w konsekwencji
został zmuszony do ucieczki z kraju na emigrację, gdzie
pozostał do końcażycia.
Ukazująca
się 40 lat po śmierci pisarza praca Idy Sadowskiej
jest pierwszą monografią twórczości trochę zapomnianego
(i dotąd nie w pełni przywróconego polskim czytelnikom)
pisarza. Po drukowanych w czasopismach artykułach i
szkicach z ostatniej dekady (nierzadko wybitnych autorów,
jak Stefan Kisielewski, Wiesław Paweł Szymański, Jacek
Trznadel) przyszła wreszcie kolej na książkę. I choć
opracowanie nie obejmuje całości dzieła Ferdynanda Goetla,
bez wątpienia wypełnia dotkliwą lukę i inspiruje do
dalszych szczegółowych studiów. Pionierstwu badawczego
przedsięwzięcia kieleckiej badaczki odpowiada na ogół
godne uznania,
filologicznie solidne wykonanie.
W zakreślonych ramach czasowych
(1911-1939) mieszczą się zarówno literackie pierwociny,
młodzieńcze utwory prozą i wierszem (głównie
o tematyce taternickiej i tatrzańskiej),
pisane jeszcze przed I wojną światową i przypadające
na schyłkową fazę Młodej Polski, jak i najważniejsza
część dorobku pisarza - ta z lat międzywojennych. Tak
więc poza obszarem badawczej uwagi pozostaje twórczość
i działalność autora Ludzkości w czasie II wojny
światowej oraz w okresie emigracyjnym. Temu - raczej
rozsądnemu - ograniczeniu towarzyszy jeszcze jedno:
ponieważ praca poświęcona jest prozie, stanowiącej
niewątpliwie trzon pisarstwa autora Z dnia na dzień,
autorka wyłączyła pozostałe rodzaje twórczości, np.
dramaturgię. Żałować należy, że bogata i różnorodna
publicystyka Goetla zaprezentowana została tylko fragmentarycznie
i raczej pobieżnie, choć i tak najszerzej z dotychczasowych
ujęć. Do interpretacji pisarskiego dzieła autorka wybrała
funkcjonalną w tym wypadku opozycję swojszczyzny i
egzotyzmu; te kategorie stanowią oś wywodu, pozwalającą
opisać dowojenną (do II wojnyświatowej) twórczość Ferdynanda
Goetla.
Sadowska
rozpatruje prozę autora Przez płonący Wschód,
stosując klucz autobiograficzny. Słusznie, bo jego utwory bądˇ bezpośrednio wprowadzają
poznaną i doświadczoną rzeczywistość, co ma miejsce
choćby w prozie dokumentarnej, pamiętnikarsko-podróżniczej,
bądˇ pośrednio transponują materiał przeżyć w formy
fikcjonalne, opowiadania i powieści. Tak np. wyprawa
na Islandię zaowocowała dwiema realizacjami: relacją
z podróży Wyspa na chmurnej Północy (1928) i
powieścią Serce Lodów (1930). Podobnie temat
turkiestański czasów pierwszej wojny światowej i po
przewrocie bolszewickim wyrasta z przeżyć Goetla,
który znalazł się na terenie imperium rosyjskiego w
charakterze „jeńca cywilnego”, c.k. poddanego.
Świadectwem tego pobytu i ucieczki było
ciekawe itinerarium Przez płonący Wschód (powst.
1921, publ. 1924), natomiast ich literacka transpozycja
dokonała się w znakomitych nowelach z tomów Pątnik
Karapeta (1923) i Ludzkość (1925) oraz powieściach
Kar-Chat (1923) i Z dnia na dzień (1926).
Jako eksplorator egzotyki (Turkiestan, Indie, Egipt,
Islandia) pozostaje Goetel jednym z najbardziej interesujących
twórców międzywojennego reportażu podróżniczego. Owo
zamiłowanie do zamorskich peregrynacji zyskuje swoje
oryginalne dopełnienie w eksponowaniu postawy rodzimości
i swojskości, europocentrycznej i jeszcze bliższej:
rdzennie polskiej, ostentacyjnie sarmackiej. Obie te
postawy autorka stara się wszechstronnie przedstawić
i wnikliwie zanalizować. Za szczególnie cenne uznać
należy również rozszerzenie korpusu rozpatrywanych tekstów
pisarza, z jednej strony o utwory młodzieńcze, zwł.
próby poetyckie (a wiersze powstawać będą też póˇniej:
jeden z nich pojawi się nawet na łamach Peiperowskiej
„Zwrotnicy”, inne powstaną na emigracji),
z drugiej o teksty rozrzucone w międzywojennej prasie.
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na omówiony przez
Idę Sadowską cykl reportaży z Górnego Śląska i Zagłębia
Dąbrowskiego pt. Ludzie i maszyny (druk. w „Gazecie
Polskiej” w 1934 r.), który wyznacza zwrot w podróżopisarstwie
autora Egiptu, rezygnującego z eksploracji egzotyki
zamorskiej na rzecz krajowej.
Aktywizm
postawy, chęć uczestnictwa w sprawach publicznych, światopoglądowy
nonkonformizm znajdą ujście w póˇnych latach trzydziestych
w postawie politycznej Goetla, negującego zarówno terror
sowieckiego komunizmu, jak i słabości liberalnej demokracji.
Zaprowadzi to pisarza do swoiście odczytywanego faszyzmu,
czego wyrazem będzie tom publicystyczny Pod znakiem
faszyzmu z 1938 r., noszący cechy deklaracji ideowej.
Choć w tym miejscu też wypada zaznaczyć, że ta część
pracy pozostawia pewien niedosyt. Także powieść autotematyczna
Z dnia na dzień, bodaj najbardziej znany utwór
Goetla, który odniósł międzynarodowy sukces i zapewnił
autorowi sławę (po wojnie zresztą nigdy w Polsce nie
wznowiony, egzystujący w zasadzie w polonistycznej
legendzie), domaga się mimo wszystko wnikliwszego
omówienia. Konstatując pewne niedociągnięcia, które
dla całości pracy nie są bynajmniej decydujące, przyznać
trzeba,że autorka wywiązała się z założonego zadania
nader sumiennie. Otrzymaliśmy cenną pracę, przywracającą
pisarstwo mocno przez historyków literatury zaniedbanego
autora. Choć wyobrażenia w rodzaju poniższych przeważnie
są złudne, pozwolę sobie wyrazić nadzieję, iż - być
może - książka Idy Sadowskiej będzie zachętą dla (nie
tylko profesjonalnych) czytelników, a także - daj Boże!
- ambitniejszych wydawców literatury polskiej.
Krzysztof
Polechoński

Zespół autorów pod kierunkiem Grażyny
i Romana Lewickich: Na und?, część
1 i 2, Wydawnictwo Szkolne PWN, Warszawa
1999 (część 1), 2000 (część 2)
Spośród
podręczników do nauki języka niemieckiego dostępnych
obecnie na polskim rynku podręcznik„Na und?”
zasługuje na szczególną uwagę, gdyż jest innowacyjny
pod wieloma względami:
1)
został napisany z myślą o konkretnej grupie uczących
się, a mianowicie dla polskich uczniów szkół średnich,
którzy uczą się języka niemieckiego jako drugiego języka
po języku angielskim. Dlatego też autorzy przywiązują
dużą wagę do kontrastywności i interferencyjności
języka polskiego i angielskiego. Wychodząc z założenia,
że klasy w polskich szkołach są językowo homogeniczne,
autorzy zaproponowali podręcznik dwujęzyczny. Przygotowanie
do komunikacji odbywa się w „Na und?” w
obu językach. Materiał gramatyczny jest omawiany w
języku polskim, co ułatwia porównanie obu
systemów językowych (języka polskiego
i niemieckiego) i tym samym pozwala uniknąć błędów
wynikających z interferencji. Sama komunikacja zaś odbywa
się już w języku niemieckim;
2)
został opracowany zgodnie z najnowszymi koncepcjami
glottodydaktycznymi, które zakładają nauczanie całościowe,
komunikacyjne, interakcyjne, procesualne, problemowe
i interkulturowe;
3)
zgodnie z polityką kształcenia językowego w Unii Europejskiej
od roku 2000 podręcznik„Na und?” proponuje
naukę języka w dwóch zakresach sprawnościowych: receptywnego
i produktywnego użycia języka na poziomie podstawowym.
Materiał językowy został więc w każdej części podręcznika
przygotowany do realizacji:
a)
w wariancie ekstensywnym - dla receptywnego zakresu
sprawnościowego w liczbie 65– 70 godzin lekcyjnych
(przy dwóch godzinach języka tygodniowo),
b)
w wariancie intensywnym - dla produktywnego zakresu
sprawnościowego w liczbie 130–135 godzin (przy
czterech godzinach języka tygodniowo);
4)
materiał został podzielony na jednostki dydaktyczne,
tworzące etapy:
a)
etap pierwszy obejmuje pierwsze trzy jednostki - Begegnungen.
Celem tego etapu jest rozbudzenie zainteresowania językiem
niemieckim, wprowadzenie do komunikacji werbalnej i
niewerbalnej na poziomie rutynowym, pobudzenie aktywności
uczniów, przygotowanie ich do pewnych ról językowych;
b)
drugi etap obejmuje 12 jednostek dydaktycznych pod
nazwą Episoden. Celem jest tu rozwijanie kompetencji
interakcyjnej w kontekście socjalnym, w tzw. epizodach.
Materiał gramatyczny jest opanowywany na poziomie tzw.
rutyn językowych;
c)
trzeci etap (druga część „Na und?”), obejmuje
dziesięć jednostek dydaktycznych - Einsichten,
czyli świadome wejrzenia w strukturę języka. W centrum
zainteresowania znajdują się tutaj cztery zakresy działania:
odkrywanie języka i rządzących nim struktur, rozumienie
i analiza tekstów pisanych i mówionych, tworzenie
własnych tekstów oraz komunikacja. Zdobywana kompetencja
językowa nie jest jednak jedynym profitem: uczniowie
przygotowują się tutaj do samodzielnej pracy z tekstami
- nie tylko obcojęzycznymi, ale i polskimi. Uczą
się więc robić rzetelne notatki,łączą posiadane już
wiadomości z nowymi, selekcjonują informacje, porządkują
je, uczą się organizować własne teksty tak, aby posiadały
one wewnętrzną strukturę;
d)
po określonych partiach materiału znajdują się jednostki
powtórzeniowe Plateau, których zadaniem jest
z jednej strony utrwalenie materiału oraz kontrola,
z drugiej zaś terapia występujących deficytów;
5)
teksty znajdujące się na początku każdej jednostki
mają na celu wprowadzenie do tematu bądˇ jego podsumowanie–
w zależności od wariantu i etapu nauczania. W grupach
ekstensywnych zadania związane z tekstem mają charakter
receptywny i reproduktywny, w grupach intensywnych
także produktywny. Autorzy podręcznika zrezygnowali
z często spotykanych list słownikowych podawanych
po tekście na rzecz polskich wersji tekstów umieszczonych
w podręczniku do pracy indywidualnej. Ma to umożliwić
uczniom rozpoznanie znaczenia słów w kontekście i unikanie
tłumaczenia tekstów słowo po słowie. Teksty mogą także
służyć analizie kontrastywnej języka, a na zaawansowanym
etapie rozwijaniu sprawności translatorycznych;
6)
zadania mają charakter interakcyjny i służą rozwijaniu
określonych sprawności językowych w sposób zintegrowany.
Zadania są tak pomyślane, aby uczący się sam odkrywał
język i jego funkcje w procesie komunikacji. Poprzez
zadania uczniowie rozwijają strategie komunikacyjne
i socjalne– uczą się działać językowo;
7)
materiał gramatyczny został podzielony odpowiednio
do każdego etapu podręcznika, a progresja gramatyczna
nie jest tu najważniejsza. Początkowo struktury
gramatyczne są wprowadzane nieświadomie. Tylko w przypadku
występowania deficytów nauczyciel objaśnia wybrane problemy.
W kolejnym etapie następuje wejrzenie w niektóre reguły
języka i ich funkcje. Następuje tutajświadoma praca
nad językiem obcym, polegająca często na porównywaniu
struktur gramatycznych i ich funkcji w języku polskim
i niemieckim;
8)
podręcznik pozwala na rozwijanie kompetencji interkulturowej
poprzez:
a) przedstawienie sytuacji codziennych i działanie
językowe w tych sytuacjach, np. wizyta u lekarza,
zakupy, podróże, poruszanie się po mieście itp.,
b)
przedstawienie sytuacji charakterystycznych dla krajów
niemieckojęzycznych, np. wyprzedaż letnia i zimowa
(Sommer- und Winterschlussverkauf), pchli targ (Flohmarkt),
reguły obowiązujące w niemieckiej szkole, Wochenendticket,
aktualne ceny, przygotowanie imprezy (potrawy i menu),
opis przeciętnych rodzin, stylużycia, nawykówżywieniowych,
c)
informacje i materiały o charakterze realioznawczym,
które są punktem wyjścia dla działań językowych, np.
autentyczne teksty (bilety wstępu na koncerty, do teatru,
opery i muzeum, na przejazd różnymiśrodkami komunikacji,
znaczki pocztowe, karty telefoniczne, mapki,świadectwo
szkolne, rozkłady jazdy, program telewizyjny, reklamy,
fragmenty bajek, autentyczne teksty informacyjne, np.
ankiety itp.), zdjęcia znanych Niemców, Austriaków
i Szwajcarów, zdjęcia znanych miejsc, regionów turystycznych,
d) młodzieżowy język;
9) dwa rozdziały w drugiej części podręcznika
mają na celu zapoznanie uczniów ze strategiami i technikami
uczenia się języka obcego: uczenie się i zapamiętywanie
słownictwa, analizowanie, zapamiętywanie i używanie
reguł gramatycznych, pamięciowe uczenie się, rozumienie
tekstów mówionych i pisanych, rozwijanie sprawności
swobodnego wypowiadania się w mowie i piśmie. Omówiony
jest także wpływ temperamentu i stylów uczenia się na
proces zapamiętywania. Uczniowie mają możliwość ustalić
swój typ uczenia się poprzez zamieszczone w tych rozdziałach
psychotesty. Mogą także wymienić się uwagami dotyczącymi
organizowania i kontrolowania procesu uczenia się. Uczniowie
omawiają także przyczyny niepowodzeń w nauce (stres,
negatywne nastawienie) i poznają sposoby radzenia sobie
z nimi– a wszystko to w przystępnej i interesującej
formie;
10)
poradnik
dla nauczyciela zawiera informacje na temat
koncepcji glottodydaktycznej oraz propozycje dydaktyczno-metodyczne,
z których mogą korzystać nauczyciele pracując z podręcznikiem
„Na und?”. Bardzo pomocny jest zaproponowany
przez autorów rozkład materiału zawierający dokładne
wskazówki, które zadania, w jakiej kolejności
i w jakim tempie (w zależności od wariantu) mają być
realizowane. Przed dokładnym opisem każdej jednostki
dydaktycznej podane są także umiejętności, jakie uczeń
powinien zdobyć w trakcie realizacji danej jednostki.
Podane są równieżśrodki językowe (leksyka i gramatyka),
na które został położony nacisk.
11)
Godny uwagi jest sposób, w jakim zostały
opisane poszczególne zadania. Uwzględniono tu następujące
kryteria:
cele, które mają być osiągnięte poprzez realizację zadania,
formy socjalne,
formy pracy,
szczegółowy opis,
możliwa interakcja,
w razie potrzeby dodatkowe wskazówki, dotyczące m.in.
innych możliwości realizacji.
Poradnik
dla nauczyciela zawiera także materiały do kopiowania
oraz testy.
12)
Podręcznik„Na und” przygotowuje uczniów
do nowej matury na poziomie podstawowym poprzez rozwijanie
w sposób zintegrowany czterech sprawności językowych.
Podręcznik„Na
und?” uwzględnia więc warunki panujące w polskich
szkołach oraz potrzeby polskich uczniów: może być realizowany
w klasach z dwiema, trzema bądˇ czterema godzinami
języka niemieckiego tygodniowo, przewidziano zadania
dla klas bardziej i mniej licznych, umożliwia produktywne
i receptywne opanowanie języka niemieckiego.
Wielką
pomoc znajdą tutaj zwłaszcza początkujący nauczyciele,
którzy otrzymali szczegółowy
opis przebiegu zajęć, celów oraz własnych i
uczniowskich
aktywności.
Nauczyciele z dużym doświadczeniem znajdą tutaj z pewnością
nowe impulsy, pomysły oraz rozwiązania.
Dwie
pierwsze części podręcznika„Na und?” wyposażyły
uczniów w podstawowe umiejętności językowe, umożliwiły
im poprawne werbalne i niewerbalne komunikowanie się
w sytuacjach codziennych, przygotowały ich do samodzielnej
pracy nad językiem obcym poprzez wskazanie szeregu
technik i strategii uczenia się oraz wzbudziły zainteresowanie
uczniów krajami niemieckojęzycznymi i ich kulturą.
Zapowiadana
więc na sierpień 2001 trzecia część „Na und?”,
zawierająca jednostki dydaktyczne Szenen oraz
Ideen, pozwoli uczniom rozwinąć także kompetencję
socjokulturową, niezbędną do prawidłowego funkcjonowania
w dzisiejszej Europie.
Mirosława Nikodemska
Sabina
Czajkowska-Prokop

Erich Straßner: Die Zeitung,
2., veränd. Aufl., Tübingen: Niemeyer, 1999 (Grundlagen
der Medienkommunikation, Band 2).
Die
Monographie von Erich Straßner ist ein wesentlicher
Beitrag zur Entwicklung der theoretischen Grundlagen
der Medienkommunikation.
In der lapidaren Form skizziert
sie die wichtigsten
Entwicklungsrichtungen der Zeitung
seit ihrer Entstehung bis zur Gegenwart.
Der
Verfasser geht vom Kapitel„Begriff und Titel“
aus, indem er auf die Etymologie des Wortes„Zeitung“
(mittelniederdeutsch-niederländisch„tidinge“
= Botschaft, Nachricht) und seine Begriffserklärung
hinweist. Dann folgt die Aufzählung von Titeln, unter
welchen Zeitungen in unterschiedlichen Zeitabschnitten
herausgegeben wurden, sowie ihre kurze Charakteristik.
Straßner analysiert dabei die unterschiedlichen Faktoren,
die Form, Inhalt und Titel der Zeitung beeinflussen.
Im
Kapitel „Auf dem Weg zu einer Theorie“
geht der Verfasser auf die typischen gattungsbestimmenden
Eigenschaften der Zeitung: Periodizität, Aktualität,
Universalität und Publizität ein. Er befasst sich
auch mit der Glaubwürdigkeit der Zeitung, Reglementierung
von Zeitungen, Überwachung von Auflagen, Pressekonzentration
und der Rolle der Presse im soziokulturellen Bereich.
Letztendlich wird die Problematik des immer größeren
Wettbewerbes innerhalb der Medien angesprochen.
Das
Kapitel „Klassifizierung“ besteht aus zwei
Teilen. Zuerst analysiert der Verfasser die Formen der
Zeitung, sowohl im Äußeren, d.h. in der textuellen und
druckgraphischen Gliederung, als auch im Inneren, d.h.
im inhaltlichen Bereich. Straßner charakterisiert kurz
die wichtigsten redaktionellen und nicht-redaktionellen
Formen der Zeitung: Artikel, Bericht, Nachricht, Feature,
Reportage, Interview,
Kommentar, Glosse, Leserbrief, Feuilleton,
Kritik und Anzeige. Am Rande folgt ein kurzer Diskurs
über die Rolle der Presseagenturen im Kommunikationsprozess.
Dann wird eine Übersicht der wichtigsten Zeitungstypen
des 20. Jahrhunderts dargestellt. Straßner unterscheidet
hier folgende Typen: Tageszeitungen, Kauf- oder Boulevardzeitungen,
Wochen- und Sonntagszeitungen, Anzeigeblätter.
Das
Kapitel „Aufgaben und Leistungen“ veranschaulicht
die Rolle der Zeitungen in der Gesellschaft. Es folgen
demnächst folgende Themenkreise: Information und Öffentlichkeitsarbeit,
Kontrolle und Kritik, Bildung und Erziehung, Werbung
und Dokumentation. Als Fazit werden nach Heinrich (Jürgen
Heinrich: Medienökonomie.
Bd. 1, Opladen 1994, 199f.)
folgende Produkteigenschaften der Zeitung aufgezählt
und kurz dargestellt: räumliche, sachliche und zeitliche
Mobilität, zeitliche Intensität, Regionalisierbarkeit
und Variierbarkeit.
Im
den gestalterischen Mitteln gewidmeten Kapitel führt
uns der Verfasser in die formale (technische) und sprachliche
Gestaltung der Zeitung hinein. Straßner versetzt uns
in das 17. Jahrhundert, um gleich danach über Jahrhunderte
hinweg den Fortschritt in der Drucktechnik zu veranschaulichen.
Besonders viel Aufmerksamkeit wird der sprachlichen
Gestaltung der Zeitung gewidmet. In den Vordergrund
treten hier die Entwicklungen bei der Verwendung von
sprachlichen Mustern einschließlich von Fremdwörtern
und Wortschöpfungen sowie syntaxbezogene Aspekte.
Das darauffolgende
Kapitel behandelt die Rolle der Redakteure und Journalisten,
die unterschiedlich in der Bundesrepublik
und in der ehemaligen DDR aufgefasst wurde.
Weitere
Kapitel erörtern Aspekte der Zeitungsverbreitung und
geben einen Exkurs über die Entwicklung der Leserstruktur
während der vier letzten Jahrhunderte. Anhand der Zahlangaben
und Statistiken veranschaulicht Straßner die
rasche Entwicklung der Zeitungsverbreitung.
Drei
letzte Kapitel - Forschung, Kritik und
Geschichte der Zeitung - runden das Themenspektrum
ab.
Dem
Band wurden ein umfangreiches Literaturverzeichnis
und ein Namenregister beigefügt. Die Straßnersche
Monographie zeichnet sich durch die klare Einteilung
in Themenbereiche aus, die jeweils Gegenstand der
einzelnen Kapitel sind. Die klare und gezielte Sprache
wirkt verständlich auf den Leser. Der Band gehört zum
breiteren Themenkreis der Grundlagen der Medienkommunikation,
somit werden auch diese Grundlagen hinsichtlich des
Zeitungswesens auf veranschauliche Weise übermittelt.
Der Verfasser verlangt vom Leser keine profunde Kenntnis
der Zeitungsthematik. Diese Kenntnis wird ihm vielmehr
stufenweise beigebracht. Das geschieht aber nicht eintönig
und enzyklopädisch. Der Verfasser bemüht sich, den Leser
in die Realien der beschriebenen Zeiten zu versetzen,
indem er Zitatenbeispiele aus der damaligen Presse
angibt, wie etwa aus amtlichen Wehrmachtsberichten aus
dem 2. Weltkrieg. Die gelieferten Informationen werden
chronologisch angeordnet. Die Bündigkeit der Monographie
erlaubt keine langen Ausführungen. Straßner konzentriert
sich auf die wichtigsten Tatsachen. Alles erfolgt wie
automatisch aber zugleich logisch und durchschaubar.
Eine besondere Aufmerksamkeit wird der
Nazizeit und der Teilung Deutschlands
unter Berücksichtigung der Sonderentwicklung des Zeitungswesens
in der ehemaligen DDR („Presse neuen Typs“)
gewidmet. Das bedeutet aber nicht, dass andere Zeitabschnitte
vernachlässigt werden. Dies ist darauf zurückzuführen,
dass eben diese Zeitabschnitte als bestimmte Zäsuren
in der Entwicklung der deutschen Gesellschaft des 20.
Jahrhunderts gelten und somit einen direkten oder indirekten
Einfluss auf das Zeitungswesen im gegenwärtigen Deutschland
ausgeübt haben. Die jeweiligen Kapitel
sind kompakt und abgeschlossen. Zu erkennen
ist das umfangreiche Wissen des Verfassers, was in den
angeführten Namen, Zitaten und Zahlangaben zum Ausdruck
kommt. Straßner greift oft auf die Arbeiten von anderen
Zeitungskritikern auf, führt nicht nur Aussagen seiner
Zeitgenossen (Stamm, Weichler, Kapitza, Heinrich, um
nur ein paar Namen zu erwähnen), sondern auch seiner
Vorgänger (wie etwa Christoph Schorer, Christian Friedrich
Daniel Schubart, Joachim Schwarzkopf und andere) an.
Bewundernswert ist sein Versuch, die Berührungspunkte
zwischen der Zeitungskritik und der Philosophie und
der Staatstheorie zu erforschen. Angeführte Meinungen
von Schoppenhauer, Nietzsche und Lassalle sind namhafte
Beispiele dafür. Der Verfasser gibt keine Urteile ab,
welche von den vertretenen Auffassungen zu bevorzugen
sind. Der Leser selbst soll sich ein eigenes Urteil
über die Tatsachen bilden. Behandelte Themen werden
sachlich erörtert und unter unterschiedlichen Gesichtspunkten
dargestellt. Dabei wird der Leser auch mit einer großen
Dosis von Neuigkeiten aus dem Bereich des Zeitungswesens
vertraut gemacht (wie etwa die Erfindung der Zylinder-Flachform-Presse
in 1814, die Erscheinung von Todesanzeigen seit
1783, von Geburtsanzeigen seit 1793 und von Heiratsanzeigen
seit 1794), wodurch Straßner zu veranschaulichen versucht,
wie groß der Einfluss der Zeitung auf unser tägliches
Leben ist und andererseits von wie vielen unterschiedlichen
Faktoren die Entwicklung des Zeitungswesens abhängt.
Es
unterliegt keinem Zweifel, dass das wichtigste Massenmedium
unserer Zeit durch die besprochene Arbeit dem Leser
näher gebracht wird. Die Lektüre macht uns bewusst,
dass kaum ein Tag vergeht, wo die Zeitung versucht,
unsere Meinungen zu bilden, ja uns sogar zu manipulieren.
Leider gibt uns der Verfasser keine Hinweise, wie man
sich vor der eventuellen Manipulation schützen könnte.
Armand Owczarenko
Diese
Rezension wurde von der Redaktion
Orbis Linguarum betreut und ist auch über das Rezensionsportal
Lirez recherchierbar.
Für Rückfragen und Anregungen schicken Sie bitte eine
Mail an die
Redaktion.

M.
Kozubska, E. Krawczyk: der, die, das NEU. Podręcznika
do nauczania języka niemieckiego na poziomie klasy
VI szkoły podstawowej. Wydawnictwo Szkolne PWN, Warszawa
2001.
W
połowie maja bieżącego roku ukazała się w k?W
połowie maja bieżącego roku ukazała się w księgarniach
nowa seria (trzecia już z kolei) podręczników do nauki
języka niemieckiego „der, die, das NEU”,
wydana przez Wydawnictwo Szkolne PWN. Podobnie jak
w poprzedniej edycji, do książki dołączono kasetę.
Dostępne są również ćwiczenia, które umożliwiają uczniom
samodzielne utrwalenie materiału z każdej jednostki
lekcyjnej (dotyczy to zarówno leksyki, jak i gramatyki)
oraz podręcznik dla nauczyciela.
Nowa
książka zmieniła swój wygląd zewnętrzny, tzn. jest
mniejszego formatu, a kolor okładki został zmieniony
na zielony, co może wprowadzać w błąd nie tylko nauczycieli,
którzy przywykli do niebieskiego„der, die, das”.
W tym miejscu należy podkreślić,że tylko podręcznik
dla klasy szóstej nie podtrzymuje tradycji koloru, natomiast
pozostałe części nie zmieniły barwy okładki (pozostając
przy tych z lat ubiegłych, co wydaje się być logiczne).
Poza
tym nowy podręcznik wygląda atrakcyjniej. Wydrukowany
został na lepszym papierze i z łatwością zauważa się
barwne ilustracje w środku książki, które naprawdę
są w stanie przyciągnąć uwagę każdego ucznia. Autorzy
dołożyli wielu starań, by kolejne wydanie „der,
die, das” nie było tylko i wyłącznie następną
serią z tego samego cyklu, lecz by stanowiło faktyczną zachętę dla młodych ludzi. Książka zawiera
dużą ilość fotografii, które wabią kolorem i precyzją.
Również rysunki są o wiele ciekawsze niż w części poprzedniej.
Każdy rozdział ma swój numer i zakładkę w innym kolorze,
np. część drugą„Der Weg zur Schule” oznaczono
fioletem. To nowe rozwiązanie ułatwia zarówno uczniom,
jak i nauczycielom stosunkowo szybkie odnalezienie
właściwej strony. Zrezygnowano natomiast z małych
obrazków, które dokładnie określały, co z daną partią
materiału należy zrobić. Ikonki określały czynności
w trybie rozkazującym typu: schreibt!, zeichnet!, macht
Übungen im Arbeitsbuch!, hör zu! czy lest! itp.. Dla
niektórych będzie owa zmiana utrudnieniem a dla innych
stworzy możliwość większej swobody w doborze zadań w
czasie zajęć lekcyjnych.
Z
pewnością jednak ułatwieniem w przyswajaniu gramatyki
niemieckiej są w nowym podręczniku tzw.ściągawki - Spickzettel.
Znajdują się one na końcu każdego rozdziału, co ułatwia
zapamiętanie,łatwy i szybki dostęp do poznanych konstrukcji
gramatycznych. Na dole strony można również znaleˇć
dwa zdania: jedno w języku niemiecki i obok drugie
przetłumaczone na język polski. To z pewnością uwrażliwi
uczniów na istniejące kontrasty między dwoma językami.
Stałą częścią każdej części (obokściągawki) są podrozdziały
takie jak projekt i wymowa.
Celem
uatrakcyjnienia podręcznika została wprowadzona postać
komisarza Spürnase (zamiast Sherlocka Holmesa), która
towarzyszy uczącym się niemieckiego przez wszystkie
jednostki tematyczne. Ówśmieszny pan widoczny jest
również na okładce podręcznika. Ciekawe, czy przypadnie
do gustu dzieciom?
Z
pewnością do zalet można by też zaliczyć ulepszony
mini słowniczek umieszczony na końcu podręcznika. Jest
on bardziej przejrzysty ze względu na wprowadzenie
i tutaj kolorowego akcentu. Każdy z rodzajników ma swój
kolor der- czerwony, die- niebieski i das- zielony.
Myślę,że takie rozwiązanie ułatwi uczniom zapamiętywanie
wyrazów wraz z ich rodzajem i uzmysłowi,że nie zawsze„der”
w języku niemieckim oznacza rodzaj męski w języku polskim
itd.. Zupełną nowością jest natomiast lista czasowników
mocnych i nieregularnych, niezbyt wprawdzie obszerna,
ale jest. Została tak pomyślana, by sprawniej przyswoić
sobie odmianę czasowników. Dodatkowo tełączące się z„sein”
są zaznaczone tłustym drukiem.
„der,
die, das NEU” jest z pewnością o wiele ciekawszą
wersją poprzedniego podręcznika i sądzę,że zarówno
uczniowie, jak i nauczyciele z radością będą po nią
sięgać. Można by jeszcze pisać o jej zaletach wiele,
aleśmiem twierdzić,że dla każdego ważne będzie zupełnie
coś innego. Wymieniłam tu tylko kilka zalet nowego podręcznika,
by zaznaczyć,że taki w ogóle pojawił się na rynku i
zachęcić do zmiany starego na nowy.„der, die,
das” jest i tak najczęściej wybieraną książką
do nauki języka niemieckiego, więc chyba nie trzeba
do jej kupna szczególnie namawiać.
Justyna
Kostrubies
|